Ciężko chory pan Artur mieszka w zimnym pokoiku na piętrze i nie może nawet skorzystać z kuchni. Marzy, by wyjść z domu

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Niepełnosprawny, poruszający się na wózku mężczyzna, został eksmitowany do pokoiku na piętrze starego domu na gdańskiej Oruni, gdzie tej zimy temperatura spadała poniżej 10 st. C. - Czy musi dojść do tragedii, żeby zauważyć problem Artura? - pyta Jarosław Skrzypczyk, który od ubiegłego roku o próbuje interweniować w jego sprawie w instytucjach podległych miastu. - Sprawa pana Artura zostanie przeanalizowana pod kątem zakwalifikowania do otrzymania lokalu ze wsparciem, z uwagi na przesłankę występującej niepełnosprawności ruchowej - odpowiadają gdańscy urzędnicy.

Dwanaście drewnianych, przylegających do starego budynku schodów prowadzi na na podest. Stamtąd wchodzi się na wąski korytarz poddasza z szeregiem drzwi do pokoi, wspólnej łazienki i kuchni. Na suficie grzyb, w środku wilgoć i zimno. W jednym, 14-metrowym pokoju starego domu przy ul. Brzegi 40 na gdańskiej Oruni mieszka wspólnie z sublokatorem niepełnosprawny, chorujący na uszkodzenie móżdżku 45-letni Artur Jałosiński.

Artur mieszka w małym pokoiku. Do kuchni nie ma jak wejść

- Jestem tu uwięziony - mówi Artur. - Jak pani widzi, mam wózek, ale nawet do kuchni nim nie wjadę, bo jest za wąsko. Jedzenie podgrzewam więc w mikrofalówce, choć czasem przez tę ataksję i drżenie rąk coś się wysypie na podłogę. Ale już jakby coś poważniejszego się stało, to chyba musiałbym próbować się wyczołgać.

- Czy musi dojść do tragedii, żeby zauważyć problem Artura? - pyta Jarosław Skrzypczyk, który od ubiegłego roku o próbuje interweniować w jego sprawie w instytucjach podległych miastu. - Ten człowiek sam nie pokona starych drewnianych schodów. W ubiegłym roku wyniesiono go z domu zaledwie pięć razy, gdy musiał odwiedzić lekarza. On musi być pod stałą opieka neurologa! Kiedyś, aby go stamtąd zabrać, znajoma, pani Magda, zapłaciła za piwo ofiarowane robotnikom z pobliskiego warsztatu samochodowego.

Artur dodaje, że pod koniec stycznia, kiedy musiał udać się na wizytę u lekarza, sublokator wziął wolne, by go znieść na rękach.
Przyczyną dramatu mężczyzny jest zdiagnozowana w 2013 r. nieuleczalna choroba neurologiczna, która powoduje zaburzenia chodu i równowagi, niezborność ruchów, obniżone napięcie mięśniowe zabierając mu stopniowo zdolność chodzenia i sprawiając, że mowa staje się coraz mniej wyraźna. Ostatecznie całkowicie unieruchamia chorego.

Artur, wcześniej pracujący jako budowlaniec, także poza granicami Polski, nagle przez chorobę stracił wszelkie źródła utrzymania. Stracił też dach nad głową. Po rozwodzie w 2013 r. zamienił mieszkanie na Przymorzu na własnościowe mieszkanie w Brzeźnie. Dopiero później dowiedział się, że poprzedni lokator mieszkania zaciągnął kredyt pod hipotekę lokalu. Schorzenie postępowało, mężczyzna wszystkie swoje oszczędności wydawał na leczenie. Mimo udzielanej już wtedy pomocy MOPR nie był w stanie płacić czynszu. Ostatecznie jego mieszkanie przeznaczono na licytację, a nowy właściciel we wrześniu 2019 r. "wyprowadził" pana Artura na poddasze starego domu stojącego tuż przy kościele i cmentarzu na Oruni. - To odbyło się bardzo szybko, ale uznałem, że ostatecznie mam dach nad głową. Jest to dom, z wydzielonymi pokojami, w każdym ktoś mieszka. Przypomina hotel pracowniczy - opowiada Artur.

Bardziej dosadnie o miejscu zamieszkania Artura mówi Jarosław Skrzypczyk: - To jest nora. Bywają dni, gdy temperatura w jego pokoju spada do 8 st. C.

Pani Magda, kolejna osoba zaangażowana w pomoc Arturowi, dodaje:

- Mamy do czynienia z porządnym człowiekiem, któremu zwyczajnie nie ułożyło się w życiu, któremu choroba zabrała wszelkie perspektywy. I teraz musi żyć zamknięty w pokoiku, gdzie z powodu braku węgla ostatnio termometr pokazywał 14 st.C. Kiedy opowiedział o tym pracownikowi socjalnemu, usłyszał, że może sobie dokupić dodatkowy sweter, na który otrzyma talon do sklepu w Nowym Porcie. Tylko jak ma tam dotrzeć?

Ciężko chory pan Artur mieszka w zimnym pokoiku na piętrze i...

500 złotych na przeżycie

- Artur żyje z 215 zł zasiłku pielęgnacyjnego oraz 496 zł zasiłku z miasta - wylicza Jarosław Skrzypczyk. - Daje to razem 701 zł, z których 200 płaci za pokój, zajmowany wraz z sublokatorem. Na przeżycie pozostaje mu 500 złotych miesięcznie.

Sam mężczyzna przyznaje, że dostaje z MOPR także zasiłki celowe oraz obiady. Dwa razy w tygodniu na dwie godziny przychodzi opiekunka. To jednak nie rozwiązuje problemu w sytuacji, gdy jego stan stale się pogarsza.

MOPR nie udziela konkretnych informacji o panu Arturze.

- Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Gdańsku stara się kompleksowo wspierać osoby w bardzo trudnej, życiowej sytuacji - czytamy w komunikacie nadesłanym do redakcji. - Osobom potrzebującym zabezpieczamy pomoc w każdym możliwym zakresie i wymiarze. Chodzi nie tylko o świadczenia finansowe, ale również między innymi o usługi opiekuńcze, pomoc pracownika socjalnego, pomoc żywnościową, rzeczową, specjalistyczną – prawną i psychologiczną. W sytuacjach tego wymagających, proponujemy ofertę pomocy instytucjonalnej np. umieszczenie w domu pomocy społecznej lub placówce rehabilitacyjno-leczniczej. Wykorzystujemy wszelkie możliwości, jakie tylko ma MOPR, by pomóc człowiekowi. Przyjęcie konkretnego wsparcia zawsze należy do osoby potrzebującej. Także kolejne podejmowane przez Ośrodek działania i środki pomocowe, są adekwatne do sytuacji życiowej potrzebującego.

Przy pomocy prawników MOPR Artur Jałoszyński złożył do Wydziału Gospodarki Komunalnej wniosek o pomoc mieszkaniową.

- Został zakwalifikowany do otrzymania mieszkania socjalnego - potwierdza Joanna Bieganowska z Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

- Lista zakwalifikowanych aktualnie podlega weryfikacji pod kątem nowych zasad wynajmowania lokali komunalnych. Wyniki weryfikacji wszystkich złożonych wniosków będą znane z początkiem kwietnia. Dodatkowo 3 lutego 2021 roku pan ten zgłosił się na spotkanie interwencyjne z dyrektorem Wydziału Gospodarki Komunalnej poprzez aplikację Teams i zgłaszał trudności z wypełnieniem części wniosku. W spotkaniu uczestniczyła przedstawicielka fundacji wspierającej Pana w codziennym życiu. Ustalono, że pracownicy wydziału dodatkowo wesprą Pana, by dopełnić formalności w związku z aktualizacją wniosku. W tym zakresie skontaktowano się z osobą reprezentującą właściciela obecnie zajmowanej nieruchomości. Dodatkowo ustalono, że sprawa pana Artura zostanie przeanalizowana pod kątem zakwalifikowania do otrzymania lokalu ze wsparciem, z uwagi na przesłankę występującej niepełnosprawności ruchowej.

- Wiele nie potrzebuję - mówi pan Artur. - Chciałbym zamieszkać na parterze, by móc wyjść z domu. Sam pojechać po zakupy, nie być skazanym na łaskę innych. Zobaczyć, jak wygląda świat poza czterema ścianami pokoju. Chciałbym jeszcze pożyć.

Bezpieczeństwo nad wodą. To musisz wiedzieć!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie