Chorzy na raka z pakietem czekają na leczenie tylko o trzy dni krócej

Jolanta Gromadzka-AnzelewiczZaktualizowano 
123RF
Zaledwie o trzy dni skrócił czas oczekiwania na rozpoczęcie leczenia tzw. pakiet onkologiczny, czyli pakiet ustaw, które miały wytyczyć prostą ścieżkę osobom w momencie, gdy usłyszą one diagnozę: rak.

To pierwszy i niezwykle ważny wniosek z najnowszego raportu przedstawionego dziennikarzom podczas VI Letniej Akademii Onkologicznej przez prof. dr. hab. Sergiusza Nawrockiego, szefa Kliniki Onkologii i Radioterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Paradoksalne jest to, że te trzy dni zyskali na nim tylko pacjenci z tzw. zieloną kartą (czyli DILO), natomiast czas oczekiwania pacjentów, którzy tej karty nie otrzymali... wydłużył się o osiem dni.

- Te trzy dni nie mają praktycznego znaczenia dla wyniku leczenia chorego - ubolewa prof. Sergiusz Nawrocki.

Raport opracowano na podstawie dwóch badań. Pierwsze (opracowane na zlecenie Fundacji Onkologia 2025, jego inicjatorem był prof. Nawrocki, a realizatorem dr Karolina Osowiecka z tej samej uczelni) - z udziałem ponad 1300 pacjentów z sześciu różnych ośrodków leczenia onkologicznego, przeprowadzono na przełomie 2014 i 2015 roku, tuż przed wejściem w życie pakietu onkologicznego. Zostało ono powtórzone po roku, tym razem z udziałem ponad 400 pacjentów. Ich wyniki dają podstawę do porównania zmiany, jaka zaszła w systemie opieki onkologicznej po wejściu w życie pakietu.

Jak wynika z raportu, na przełomie 2014 i 2015 roku, przed wprowadzeniem pakietu onkologicznego (tzw. zielonej karty), czas oczekiwania od podejrzenia choroby nowotworowej do rozpoczęcia leczenia sięgał 77 dni. Składało się na to 41 dni poświęconych diagnostyce oraz 36 dni na wdrożenie terapii. W limicie dziewięciu tygodni, jaki zakłada zielona karta, mieściło się tylko 40 proc. ankietowanych. Około 22 proc. chorych decydowało się na skorzystanie z prywatnych konsultacji i badań diagnostycznych.

Czytaj: Chorzy na raka w Polsce żądają refundacji innowacyjnych terapii

Na przełomie roku 2015 i 2016 realny czas oczekiwania od podejrzenia do rozpoczęcia leczenia onkologicznego wyniósł 74 dni (10 tygodni i cztery dni). Zdiagnozowanie choroby zajmowało 25 dni (pięć tygodni). Czas od diagnozy do rozpoczęcia leczenia - 37 dni (pięć tygodni i dwa dni), czyli niemal tyle samo co rok wcześniej (na przełomie 2014 i 2015 r.), gdy takich chorych było 40 proc. Limit ten teoretycznie obejmuje 35 dni, jakie należy poświęcić na diagnostykę wstępną, 28 dni na pogłębioną, oraz konsylium i rozpoczęcie leczenia, co nie powinno przekraczać kolejnych 14 dni.

- W badaniu wyraźnie widać, że pacjenci, którzy otrzymali kartę DILO, czyli byli leczeni w ramach pakietu onkologicznego, byli załatwiani szybciej (o 11 dni) niż pacjenci, którzy jej nie dostali - dodaje prof. Nawrocki. - Aby przyspieszyć diagnozę, co piąty pacjent (20 proc.) nadal decyduje się zapłacić za niektóre badania z własnej kieszeni.

Założenie, że kartę DILO uda się wystawiać lekarzowi rodzinnemu już na etapie podejrzenia choroby, okazało się w praktyce nierealne. Zdecydowaną ich większość pacjenci otrzymali bowiem w poradniach specjalistycznych oraz w szpitalach. W badanej grupie chorych lekarze wystawili zieloną kartę tylko 14 proc. pacjentów. - Zaledwie kilkunastu lekarzy w całym kraju przekroczyło limit wystawienia 30 kart, powyżej którego są oni kontrolowani, jak często było to uzasadnione - podkreśla prof. Jacek Fijuth, prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Zdaniem dr Joanny Didkowskiej z Krajowego Rejestru Nowotworów Centrum Onkologii w Warszawie, słuszna ze wszech miar idea pakietu utonęła w morzu biurokracji. Lekarz, który chciał wydać pacjentowi zieloną kartę, musiał wpisać jego dane do trzech różnych systemów. Karty DILO nie wolno zgubić, bo nie sposób ją odtworzyć.

Pod koniec 2016 roku pakiet onkologiczny ma być powtórnie znowelizowany. - Prace nad projektem zmian w pakiecie są już zaawansowane. Projekt ten przewiduje między innymi, że lekarz specjalista, podobnie jak lekarz POZ, będzie mógł wystawić kartę DILO już w razie podejrzenia choroby nowotworowej. Dokument ten ma też zostać odchudzony z siedmiu do dwóch stron. Zniesione mają być limity na opiekę paliatywną i hospicyjną. Planuje się również wprowadzenie ośrodków szybkiej diagnostyki onkologicznej.

Polscy onkolodzy walczą o skrócenie drogi pacjenta od podejrzenia nowotworu do rozpoczęcia terapii do dziewięciu tygodni. W Norwegii prawo wymaga, by ten proces zamknął się w ciągu... 20 dni.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Е

Technologia w leczeniu raka za pomocą promieniowania, chemioterapii, operacji pogarsza zdrowe komórki, komórki nowotworowe z organizmu, a nie całkowicie zniknąć ponownie pojawiają się nowotwory czasowych, dzięki czemu pacjent nie żyją długo.
W 2010 roku było to całkowicie nowy i unikalny trend w medycynie - Informacje o rozpoznanie miejsca ICD (diagtor.com.ua), gdy zdjęcie chorego poddawanego pełną diagnozę choroby, określić przyczynę choroby i technologii oczyszczania przy użyciu naturalnych produktów spożywczych. ICD traktować wszystkie rodzaje raka, a w każdym wieku, choroby układu krążenia, alergie, etc. Chory w domu bierze jedzenie iw ciągu kilku dni pozbywa się wszystkich chorobotwórcze pasożyty, wirusy, bakterie ..., a następnie oczyszcza cały organizm z toksyn, tkanki odzyskane i wszystkie choroby iść, ale narządy wewnętrzne są odmłodzony do 19 lat. Jest to wygodne, bezpieczne, szybkie, tanie - to przyszłość naszej medycyny, który jest już realizowany w gojeniu tysięcy pacjentów.
Ermakov PP, profesor

N
Nie jestem zdziwiona

Trzeba było zapytać lekarzy i posłuchać ich głosu ale minister Arłukowicz wiedział lepiej. Rozbudzone nadzieje chorych, wyrzucona kupa publicznych pieniędzy, dodatkowe papiery w poradniach lekarzy rodzinnych, u specjalistów i na oddziałach i efekt jak wyżej.

Dodaj ogłoszenie