Chcieli porwać labradorkę Vectrę

Dorota AbramowiczZaktualizowano 
Vectra jest specjalnie szkolonym psem asystującym
Vectra jest specjalnie szkolonym psem asystującym Tomasz Bołt
Tylko stanowcza reakcja nieznajomego mężczyzny zapobiegła próbie niecodziennego porwania.

Dwóch zbirów zamierzało uprowadzić słynną Vectrę - labradorkę asystującą niepełnosprawnej Ani Dobkowskiej. Wydarzenia, jak z kryminalnego filmu, rozegrały się pod przychodnią na gdyńskiej Dąbrowie. - Podjeżdżałam na wózku inwalidzkim do zaparkowanego pod przychodnią samochodu - relacjonuje Ania.

- Nagle za moimi plecami stanęło dwóch młodych mężczyzn, takich w okolicach trzydziestki. Na parkingu leżały resztki śniegu, zaproponowali, że pomogą mi przez nie przejechać.
Kiedy jeden z mężczyzn pchał wózek, drugi niepostrzeżenie odczepił smycz psa i zaczął ciągnąć opierającą się labradorkę w stronę ulicy.

- Zaczęłam krzyczeć i płakać z bezradności - wspomina niepełnosprawna dziewczyna. - Nie mogłam przecież wstać z wózka i pobiec za porywaczem! Na szczęście krzyk mój usłyszał idący chodnikiem starszy mężczyzna. Pchnął złodzieja, a ten się przewrócił. Wtedy Vectra wydostała się z uprzęży i wróciła do mnie. A porywacze uciekli.

Vectra jest jednym z dwóch na Pomorzu specjalnie wyszkolonych psów asystujących. Cierpiąca na ciężką, postępującą chorobę 28-letnia Ania, aktywna zawodowo, absolwentka wyższej uczelni, wygrała Vectrę w konkursie na opiekuna dla psa asystenta, organizowanym przez Fundacja DogIQ. Wyszkolenie trzyletniej labradorki przez treserów ze Śląska kosztowało kilkanaście tysięcy złotych!

W ubiegłym roku Vectra wraz z drugą labradorką Iris zdobyły serca parlamentarzystów. Podczas całodniowej wizyty w Sejmie przekonywały ich do propozycji poprawki do Ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej, pozwalającej, by psy asystujące mogły wchodzić do miejsc użyteczności publicznej.

- Ona umie prawie wszystko - mówi wzruszona Ania. - Nieraz uratowała mi już życie, wzywając pomoc, gdy traciłam przytomność. Tak zareagowała między innymi podczas szkolenia w Warszawie. Byłam sama w pokoju i gdyby nie Vectra... Potrafi otwierać i zamykać szafy i drzwi, podaje dokumenty, odbiera pieniądze przy kasie.

Ania pracuje w gdyńskim Centrum Integracja. Do pracy jeździ z Vectrą, popołudniami chodzi z nią na zakupy, do kina, teatru. Kilka dni przed próbą porwania psa chłopak Ani zauważył, że dziewczyna i jej pies są obserwowani przez nieznanych mężczyzn. Ania zbagatelizowała wówczas ostrzeżenie. Jednak po wydarzeniach na Dąbrowie zdecydowała się zawiadomić policję, która rozpoczęła poszukiwania porywaczy.

- Nie wiem, co bym zrobiła bez Vectry - wzdycha kobieta. - Tym bardziej jestem wdzięczna mężczyźnie, który zareagował na mój krzyk. Byłam tak zdenerwowana, że nie zdążyłam mu podziękować i spytać o nazwisko, telefon. To wspaniałe, że natrafiłam na człowieka, który nie był obojętny.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

e
ewa

Zycze draniom wszystkiego najgorszego

a
as

Brakuje słów co kilku mięśniaków może zrobić całkowicie bezbronnej osobie.
Po tej akcji mięśniaki pewnie wrócili do domu zjedli obiad ze swoimi żonami, być może przytulili swoje dzieci, w niedzielę pójdą do kościoła, a na wigilię przełamią się opłatkiem pozostawiając na swoim stole puste miejsce dla pilota.
Żal...

P
PRACA!

Post usunięty ze względu na złamnie regulaminu forum.

Dodaj ogłoszenie