Chce pan pojeździć czy postrzelać, czyli co zawdzięczamy Belgom?

Marek Ponikowski
W Belgii produkowano kiedyś samochody - przypomina Marek Ponikowski

Markę Winchester zna każdy, kto obejrzał w życiu choćby jeden western. A w iluż kryminalnych powieściach bohaterki noszą w torebce mały pistolecik Browninga? Obie marki kojarzą się z Ameryką, ale są własnością potężnego koncernu Herstal Group z Belgii, zaopatrującego dziś w broń strzelecką najróżniejszego typu ponad sto armii oraz siły policyjne i służby specjalne na całym świecie.

Broni i amunicji z fabryk Herstal Group używa miliony myśliwych. Ta broń, podobnie jak większość uzbrojenia wojskowego dostarczanego odbiorcom przez Herstal Group, nosi oznaczenie FN - od Fabrique Nationale d'Armes de Guerre. Przedsiębiorstwo pod tą nazwą powstało w 1888 roku, z inicjatywy kilku producentów broni z miasta Liége i okolicy, którzy samodzielnie nie byli w stanie podołać zamówieniu armii belgijskiej na 150 tys. karabinów systemu Mauser i 30 mln sztuk amunicji do nich. Cóż jednak to wszystko ma wspólnego z motoryzacją? Chociażby tyle, że w produkcji broni i samochodów używa się takich samych maszyn i technologii, a precyzja w obu przypadkach jest równie pożądana.

***

Zanim jednak pod marką FN rozpoczęto produkować samochody, w nowo wybudowanych zakładach w Herstal na północnych obrzeżach Liége ruszył wyrób rowerów. W 1896 roku, w samym środku rowerowego szaleństwa, które ogarnęło Europę, zakłady FN wprowadziły na rynek kilka typów tych pojazdów, łącznie z rowerem "bezłańcuchowym". Tylne koło napędzane w nim było za pomocą wałka.

Trzy lata później w Herstal pojawił się pan de Cosmo, jak przystało na Włocha - człowiek Renesansu. W Egipcie budował lokomotywy. We Włoszech torpedy morskie. We Francji łodzie. W Anglii samochody. W Belgii również dobrze się wywiązał z postawionego przed nim zadania i w krótkim czasie zaprezentował dyrekcji FN lekki, czterokołowy pojazd napędzany 3,5-konnym, dwucylindrowym silnikiem o pojemności 800 cm sześc. Voiturette zbudowana przez signore de Cosmo stała się gwiazdą wystawy w Salle Royale de la Renommée w Liége w 1899 roku. W roku następnym w FN wyprodukowano około stu takich samochodów - liczba na tamte czasy wcale niemała.

***

Znamy Belgię jako kraj autostrad, i to na całej ich długości nocą rzęsiście oświetlonych. Przez pierwsze dekady minionego stulecia "belgijskie drogi" znaczyło jednak mniej więcej to samo co "polskie drogi" w czasach Gomułki; jeszcze dziś tak się nazywa wyboiste odcinki z tzw. kocimi łbami na fabrycznych torach prób. Produkowane w Belgii samochody musiały więc być masywne i wytrzymałe. Trudno było je wyeksportować, bo wydawały się toporne i ciężkie. Takie też były samochody FN sprzed pierwszej wojny światowej i z początku lat 20. Bazowały na licencji lyońskiej firmy Rochet-Schneider i produkowano je w ilościach, których dziś nikt nie nazwał serią. Dotyczyło to jednak większości ówczesnych firm, nie tylko belgijskich. Zresztą byli klienci, którzy umieli docenić ich solidność. Model FN 6900 z 1913 roku zamówili m.in. szach perski, król Serbii Piotr, a także następca tronu Niemiec Wilhelm Hohenzollern, znany miłośnik sportu samochodowego, który nawiasem mówiąc - spędził sporo czasu w Gdańsku, karnie zesłany do stacjonującego we Wrzeszczu pułku huzarów. Na tutejszych drogach belgijski samochód zapewne sprawował się lepiej niż delikatniejsze auta niemieckie.

***

W latach 20. zaczęto produkować w Herstal samochody mniejsze i lżejsze od licencyjnych konstrukcji Rocheta-Schneidera. Najbardziej popularnym modelem stał się FN 1300 (liczba odnosi się do pojemności silnika), wyróżniający się spośród ówczesnych aut małolitrażowych zastosowaniem hamulców przy wszystkich czterech kołach, górnozaworowym silnikiem i czterobiegową przekładnią. Oferowany był m.in. w eleganckiej odmianie Sport. Stopniowo przybywało modeli z większymi silnikami. FN 1625 dojechał na trzecim miejscu do Monte Carlo w rajdzie roku 1925 i wygrywał swoją klasę litrażową w 24-godzinnych wyścigach na torze Spa w latach 1925, 1926 i 1933. W 1930 roku wprowadzono do produkcji model FN 3200, z rzędowym, ośmiocylindrowym silnikiem i całą gamą luksusowo wyposażonych karoserii. Pojawiły się atrakcyjne dla wybrednej klienteli wersje modelu FN 1625, noszące arystokratyczne miana Prince Baudouin i Prince Albert. Miały m.in. w pełni synchronizowane skrzynie biegów, nowoczesną konstrukcję podwozia i hamulców, a także (Prince Albert Limousine) piękną, aerodynamiczną linię nadwozia. Światowy kryzys ograniczył jednak radykalnie popyt krajowy oraz eksport. Dodatkowo psuły rynek tanie auta amerykańskie z powstających wówczas w Belgii montowni. W 1935 roku dyrekcja podjęła decyzję o zaprzestaniu produkcji, choć w katalogu firmowym podstawowe modele pozostawały aż do wybuchu II wojny światowej.

***

Osobną i bliżej związaną z podstawową działalnością FN dziedziną była produkcja pojazdów wojskowych. W Herstal powstawały m.in. na licencji Citroen-Kegresse ciągniki artyleryjskie z gumowymi gąsienicami zastępującymi klasyczną tylną oś oraz różnego rodzaju pojazdy terenowe. Krótko przed II wojną światową opracowano w FN lekką ciężarówkę Typ 63, z nowoczesną kabiną nad silnikiem i napędzanymi obiema osiami. Specjalnie na zamówienie Wojska Polskiego przygotowana została jej lekka odmiana 63 P. Żaden z samochodów nie zdążył jednak dotrzeć do Polski przed 1 września 1939 roku. Dla armii belgijskiej wyprodukowano w tym samym czasie Tricar - osobliwy pojazd, stanowiący połączenie motocykla z potężnym silnikiem boxer o pojemności 1 litra oraz samochodowej tylnej osi, nad którą znajdowały się foteliki dla pięciu żołnierzy lub np. platforma z wielkokalibrowym przeciwlotniczym karabinem maszynowym.

***

Po wojnie w zakładach w Herstal nie zrezygnowano całkowicie z produkcji motoryzacyjnej. Motocykle i motorowery produkowano do 1962 roku, ciężarówki i pojazdy użytkowe do lat 70. W naszych czasach nie można by już jednak żadnemu klientowi FN zadać pytania: - Woli pan pojeździć czy postrzelać? A do dziś są w Polsce ludzie, którzy uważają, że samochody i motocykle marki FN były znakomite…

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie