Chcą refundacji nowoczesnych leków

J. Gromadzka-AnzelewiczZaktualizowano 
Elżbieta Malińska na insulinę wydaje co miesiąc 200 zł
Elżbieta Malińska na insulinę wydaje co miesiąc 200 zł Przemek Świderski
Kilkanaście tysięcy chorych na cukrzycę z całego Pomorza podpisało się pod listem protestacyjnym do minister zdrowia Ewy Kopacz. Domagają się w nim spełnienia obietnicy wpisania na listy refundacyjne (za leki na nich umieszczone pacjent płaci tylko częściowo) nowoczesnych insulin.

Mimo wielokrotnych zapewnień szefowej resortu zdrowia zabrakło ich również na ostatnich listach, które mają obowiązywać od 1 lutego. - Chodzi o tak zwane analogi insulin długodziałających - tłumaczy Elżbieta Malińska z gdańskiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków. Reprezentuje ono interesy ponad 60 tys. cukrzyków z Pomorza. Pani Elżbieta również choruje na cukrzycę, i to od 43 lat. To, że do tej pory udało się jej uniknąć powikłań, zawdzięcza przede wszystkim nowoczesnemu leczeniu.

- Korzystam z analogów długodziałających, choć w całości płacę za nie z własnej kieszeni - zastrzega Elżbieta Malińska. Dzięki temu że funkcjonują jeszcze apteki diabetologiczne oferujące leki po niższej cenie (resort chce je zlikwidować!), porcja insulin co miesiąc kosztuje panią Elżbietę ok. 200 zł. To duży wydatek jak na osobę, którą choroba skazała na rentę. Pacjenci, którzy potrzebują większych dawek insuliny, wydają na nią jeszcze więcej. Dlaczego to robią?
- Bo warto - przekonuje pani Elżbieta. Od kiedy leczona jest tego rodzaju insuliną, ma zdecydowanie lepsze wyniki. Poziom cukru nie skacze, co najbardziej uszkadza drobne naczynia krwionośne w stopach, oczach czy nerkach.

Dr med. Bogumił Wolnik z Centrum Diabetologii AMG nie ukrywa, że wielu jego pacjentów "zgrzyta zębami", ale decyduje się na to leczenie.
- Analogi insulin długodziałające stabilizują poziom cukru w organizmie oraz zmniejszają ryzyko niedocukrzeń - tłumaczy.
- A to chroni pacjenta przed powikłaniami. Tego rodzaju insuliny nie są jednak potrzebne wszystkim chorym, bo wielu z nich uzyskuje dobre wyniki leczenia bez ich pomocy. Są one jednak jedyną szansą dla chorych, którym cukier spada gwałtownie w nocy czy rośnie wysoko nad ranem. - Bez analogów długodziałających u tych chorych trudno uzyskać dobry poziom wyrównania cukrzycy - twierdzi dr Wolnik.

Podobnie uważają wszyscy eksperci od cukrzycy w Polsce, którzy od ponad sześciu lat walczą o udostępnienie tych insulin chorym za częściową odpłatnością. Tymczasem od 1 kwietnia 2005 roku Ministerstwo Zdrowia nie wprowadziło na listy leków refundowanych żadnego nowego leku w cukrzycy. Podczas kolejnych pięciu aktualizacji list refundacyjnych (2005-2009) nowoczesne insuliny nie były brane pod uwagę.

Zabrakło ich również na liście ostatniej, która ma wejść w życie za kilkanaście dni. Mimo że Agencja Oceny Technologii Medycznych, od której opinii resort zdrowia uzależnia swoje stanowisko, o insulinach długodziałających ma bardzo dobre zdanie.

Ostatni w Europie

Rozmowa z Hanną Zych-Cisoń, wiceprezesem Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków

Skąd pomysł listu do minister Ewy Kopacz?
Mieliśmy ogromną nadzieję, że Ewa Kopacz nas nie zawiedzie. Była pierwszym ministrem zdrowia, który wydawał się w pełni rozumieć ciężką sytuację chorych na cukrzycę. Tymczasem codziennie odbieramy dziesiątki telefonów od rozgoryczonych pacjentów z pytaniem, dlaczego pani minister nie dotrzymała słowa.
Nie udało się Pani tego wyjaśnić podczas wczorajszego spotkania w Ministerstwie Zdrowia?
Nie udało. Zdominowały je problemy refundacji środków ortopedycznych, również bardzo ważne dla chorych. Nie miałam nawet szans zabrać głosu. Zamierzam więc zasypać Ministerstwo Zdrowia listami.

Skąd taka determinacja?
A może jesteśmy za biednym krajem, by wszystko fundować chorym za darmo? Ależ Polska jest dziś jedynym krajem w Europie, który nie refunduje chorym insulin z tej grupy. To jeden z powodów, dla których znaleźliśmy się na jednym z ostatnich, bo 25 miejscu w rankingu "Euro Consumer Diabetes Index", oceniającym leczenia chorych na cukrzycę w Europie. Mam wrażenie, że to resort nie potrafi liczyć kosztów.

Jak to rozumieć?
Dawniej insuliny miały za zadanie uratować choremu życie, dziś - mają go uchronić przed amputacją stopy, utratą wzroku, niewydolnością nerek. Utrzymać go przy życiu można za pomocą każdej insuliny, natomiast ochronić przed powikłaniami może go nowoczesna insulina - analog długodziałający. Prosty rachunek dowodzi, że taniej udostępnić ją chorym niż wydawać setki milionów złotych rocznie na leczenie powikłań cukrzycy. Powiem więcej - w Polsce chory na cukrzycę, które decyduje się na leczenie insuliną długodziałającą, dofinansowuje Ministerstwo Zdrowia.

Jakim cudem?
Bo rezygnuje z innych insulin, refundowanych, i sam opłaca swoje leczenie. Budżet państwa na tym oszczędza.

Połowa nie wie, bo się nie bada

Światowa Organizacja Zdrowia uznaje cukrzycę za jedno z największych współczesnych zagrożeń dla zdrowia społeczeństw. Na świecie choruje na nią ok. 250 mln osób, ale do roku 2025 liczba ta może wzrosnąć do 380 mln. Szacuje się, że w Polsce na cukrzycę choruje 2-2,5 mln osób, ale połowa z nich o tym nie wie, bo się nie bada.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie