Chcą przymusowych przerw w pracy dla „lekarzy-zombie”

Ewa Andruszkiewicz
unsplash
To pokłosie tragicznych zdarzeń, do jakich doszło pod koniec lutego br. w szpitalu w Pleszewie. Pełniący od piątku dyżur 39-letni lekarz kardiolog w niedzielę nad ranem został znaleziony martwy w swoim gabinecie. Zaraz potem do Ministerstwa Zdrowia zaczęły napływać petycje o wprowadzenie obowiązkowych przerw w pracy lekarzy na dyżurach.

Choć sprawę zmarłego w czasie pełnienia dyżuru lekarza wciąż bada prokuratura, zdążyły pojawić się już opinie, że do jego śmierci mogło przyczynić się przepracowanie i przemęczenie. Takiego właśnie zdania są autorzy skierowanego do Ministerstwa Zdrowia apelu, by po każdych dziesięciu godzinach pracy lekarze mieli dziewięć godzin obowiązkowej przerwy. Pierwsza petycja w tej sprawie wpłynęła do resortu już po dwóch dniach od tragicznych zdarzeń w Pleszewie. Potem pojawiły się kolejne, wszystkie o podobnej treści.

„Obecnie w Polsce mamy absurdalną sytuację, w której lekarz może pracować bez przerwy kilkadziesiąt godzin, sprowadzając w ten sposób oczywiste zagrożenie dla zdrowia i życia swoich pacjentów, ponieważ ryzyko popełnienia błędu przez człowieka przemęczonego jest o wiele wyższe niż u człowieka wypoczętego, z odpowiednią dla jego wieku dobową dawką snu” - czytamy w przesłanej do Ministerstwa Zdrowia petycji [jej nadawca nie wyraził zgody na publikację swoich danych osobowych - przyp. red.].

W dalszej części pisma jego autor powołuje się na przykład kierowców zawodowych, których - w trosce o bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego - obowiązuje nakaz dziewięciogodzinnego odpoczynku po każdych dziesięciu godzinach prowadzenia pojazdu.

„Dlatego też w trosce o bezpieczeństwo pacjentów, nad którymi obecnie w placówkach służby zdrowia czuwają „lekarze-zombie”, wnoszę do pana ministra petycję o niezwłoczne podjęcie prac nad aktem prawnym, który wymusi na lekarzach dziewięciogodzinny odpoczynek po każdych dziesięciu godzinach pracy. Dlaczego prawo pilnuje, aby niewyspany kierowca kogoś nie zabił, a równocześnie nie pilnuje, aby nie zabił kogoś niewyspany lekarz? Czy uczestnicy ruchu drogowego są ważniejsi od pacjentów?” - pyta autor petycji.

Choć eksperci zgadzają się, że i uczestnicy ruchu drogowego, i pacjenci są tak samo ważni, to pomysłu wprowadzenia przymusowych przerw w pracy w szpitalach nie popierają. Tłumaczą, że gdyby wszyscy lekarze pracowali „tylko” w ustawowym wymiarze godzin, to na dyżurach zabrakłoby obsady.

- Zawód lekarza teoretycznie jest zawodem wolnym. Lekarz sam decyduje, ile godzin może pracować. Warto sobie jednak przypomnieć, co wydarzyło się po wypowiedzeniu przez rezydentów klauzuli opt-out. Wielu polskim szpitalom przysporzyło to ogromnych problemów z obsadą dyżurów- mówi w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” lek. dent. Dariusz Kutella, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku.
Podpisując tzw. klauzulę opt-out, pracownik dyżurujący, najczęściej lekarz, wyraża zgodę na pracę powyżej ustawowych 48 godzin tygodniowo. Głośno było o niej w czasie zeszłorocznych protestów lekarzy rezydentów. Protestujący zaczęli masowo ją wypowiadać, a co za tym idzie - rezygnować z dodatkowych dyżurów, co dla wielu polskich szpitali oznaczało brak rąk do pracy.

- Ograniczenie pracy lekarzom przez wprowadzenie obowiązkowych przerw nie rozwiąże problemu, o którym mówimy. To tylko dzięki lekarzom i ich tytanicznej pracy służba zdrowia jeszcze się nie zawaliła - mówi dalej prezes Kutella. - Sprawę trzeba rozwiązać systemowo poprzez kształcenie nowych kadr, a także poprawę warunków pracy lekarzy. I nie chodzi już nawet o płace. Żaden lekarz nie chce pracować w warunkach, które urągają przyjmowaniu pacjentów. Myślę, że dopóki te elementy nie zostaną rozwiązane, to nie można mówić o wprowadzaniu obowiązkowych przerw w pracy lekarzy - podsumowuje.

O komentarz poprosiliśmy też kierownika SOR w Szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku, dr. n. med. Jacka Gwoździewicza. Mówi krótko: - To nie jest dobry pomysł.

A co na to samo Ministerstwo Zdrowia?

„Petycja jako indywidualna wpłynęła do Ministerstwa Zdrowia w dniu 26 lutego 2019 r. Z uwagi na fakt, że w następnych dniach napływały kolejne petycje tej samej treści od osób fizycznych i wszystkie dotyczą wprowadzenia obowiązkowych przerw w pracy lekarzy na dyżurach, zarządza się łączne ich rozpatrzenie jako petycji wielokrotnej. Ogłasza się okres oczekiwania na dalsze petycje do dnia 26 kwietnia 2019 r.” - czytamy na oficjalnej stronie resortu.

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kamil
Taką mamy rzeczywistość. Nie wszędzie trzyma sie standardów, ale najwyraźniej jest na to jakas zgoda od "góry". W medicover może jakichs szałowych zarobków nie ma, tak jak wszedzie zreszta, ale wszyscy trzymają się norm, bo przeciez chodzi o PACJENTA. Każdy ma swoj limit - zwłaszcza lekarz ktory przeciez musi miec trzeźwy umysl, a nie odlatywać na kolejnej zmianie gdy dopiero ja zaczyna
G
Gość
Pożyczki bez zaświadczeń od 100zł do 25.000zł w 30minut na Twoim koncie, Od 18lat, także dla osób zadłużonych z komornikiem. Wypełnij wniosek o pożyczkę tu http://kredytyk.pl i dobierz gotówkę jeszcze dziś!
Dodaj ogłoszenie