Cezary Kaźmierczak, prezes ZPiP: Szczepienia powinny być obowiązkowe dla wszystkich

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
Piotr Smoliński
- Przymus szczepień powinien dotyczyć nie tylko jakichś wybranych branż, ale nas wszystkich, całych społeczeństw - mówi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Czy według pana należy wprowadzić obowiązek szczepień? Przedstawiciele Rady Przedsiębiorczości chcą, aby takim obowiązkiem objęto część branż. Przeciwnicy tej propozycji mówią, że wiąże się ona z segregacją sanitarną i dyskryminacją.

Jestem zwolennikiem przymusowych szczepień, o ile nie ma przeciwwskazań medycznych. W tym miejscu trzeba wskazać, że gdyby były przeciwwskazania medyczne, to przecież szczepionka nie byłaby w ogóle dopuszczona do masowego podawania. Przymus szczepień powinien dotyczyć nie tylko jakichś wybranych branż, ale nas wszystkich, całych społeczeństw. Zachowanie wszystkich rządów w Europie jest w tym względzie bardzo dziwne, nie rozumiem, dlaczego ten obowiązek jeszcze nie został wprowadzony. Jedne szczepionki są obowiązkowe, inne nie – dlaczego tak jest? Przecież obowiązują obowiązkowe szczepienia dzieci przeciwko niektórym chorobom. Powtarzam, dzieci! Rodzicom grożą konsekwencje, jeśli obowiązku nie wypełnią. Psy też muszą być zaszczepione. Za brak zaszczepienia psa, można dostać mandat w wysokości 500 zł.

Przeciwnicy szczepień uważają, że przymus uderzyłby w ich wolności obywatelskie. Niektórzy nie chcieli się nawet podporządkować obowiązkowi noszenia maseczek...

A co z wolnościami psów? Straszne! Przecież to jest segregacja sanitarna psów. Faszyzm… Przypominam, że pijany człowiek, który jedzie samochodem, podlega sankcjom. A więc jego wolności obywatelskie są ograniczane. Obowiązuje zakaz kierowania pojazdami pod wpływem alkoholu. Co z wolnością pijanego? W pewnych sytuacjach muszą obowiązywać przymusy. Uważam, że pandemia też jest taką sytuacją. To, że rządy nie wprowadzają przymusu szczepień, wynika z jednej rzeczy. Mamy do czynienia z pierwszą pandemią w dobie mediów społecznościowych, które pokazują teraz najgorszą twarz z możliwych, jeśli chodzi o rozpowszechnianie kłamstw i sianie propagandy. Ludzie czytają jakieś dziwne opinie głoszone przez osoby, które nie mają kompetencji i elementarnej wiedzy o szczepieniach, a stają się wręcz autorytetami od szczepień. Tak samo było w czasie tzw. wojny telewizyjnej w Wietnamie. To była pierwsza wojna relacjonowana przez stacje telewizyjne na tak szeroką skalę, co doprowadziło do protestów w USA, ludzie w Ameryce wręcz zwariowali. Teraz ludzie wariują na skutek tego, co jest wypisywane w mediach społecznościowych na temat szczepień.

Pana zdaniem wpływ mediów społecznościowych jest powodem braku obowiązku szczepień? To przez media społecznościowe rządy nie wprowadzają tego obowiązku? Rządy uginają się przed mediami społecznościowymi?

Oczywiście, że tak. Obowiązek szczepień powinien być już dawno wprowadzony. Powtarzam, że
gdyby były jakieś przeciwwskazania medyczne, to przecież w ogóle nie byłyby prowadzone szczepienia. Efekt dobrowolności szczepień jest teraz taki, że część społeczeństwa się nie zaszczepiła. i mamy problem, żeby z tej pandemii wyjść. Tymczasem za rogiem czyha już czwarta fala pandemii.

Prawnicy twierdzą, że aby wprowadzić przymusowe szczepienia, trzeba byłoby przyjąć odpowiednie normy prawne. Cy zmiany w prawie są konieczne?

Jeśli one rzeczywiście są wymagane do wprowadzenia obowiązku szczepień, to trzeba je wprowadzić.

Czy pracodawca powinien mieć prawo do wiedzy, kto z pracowników się zaszczepił a kto nie?

Tak, zdecydowanie. Powinni mieć takie prawo tak samo, jak np. niektóre instytucje dysponujące informacjami na temat tego, kto się zaszczepił na żółtaczkę, a kto nie.

Czy premie dla zaszczepionych pracowników to dobry pomysł? Wiele osób mówi, że zamiast zmuszać do szczepień, trzeba do nich zachęcać i to różnymi sposobami, również rozdając pieniądze.

To są głupoty, dzielenie włosa na czworo i ucieczka od odpowiedzialności. To powinno być konkretnie rozstrzygnięte, tu nie ma co zachęcać. Takie premie wiążą się z formułą dobrowolności, tylko tę dobrowolność utwierdzają. Nie powinniśmy iść w tym kierunku.

Rada Przedsiębiorczości napisała tak: „problem niezaszczepionych obywateli nie tylko zagraża systemowi ochrony zdrowia, ale także finansom publicznym (możliwy kolejny lockdown generujący olbrzymie straty dla gospodarki)”. Podziela pan zdanie rady? Czeka nas zapaść gospodarcza?

Aż tak, to nie. Natomiast oczywiście ta sytuacja jest groźna dla krajów rozwijających się, takich jak nasz. Niemcy i Francuzi mogą sobie trwać w lockdownach, bo mają bogactwo zgromadzone w latach poprzednich, a my w tym czasie byliśmy pod panowaniem sowieckim. Teraz ciągle jeszcze odrabiamy zaległości.

Czy firmy otrzymały odpowiednią pomoc z powodu pandemii?

Ta pomoc momentami była nawet przesadzona. Trudno mieć pretensje do rządu, bo to była sytuacja nowa, nikt nie wiedział, co się dzieje, wszyscy byli przerażeni. Dlatego w dużej mierze pomoc dla firm była przeformatowana, to był wręcz helicopter money. Efekt tej pomocy jest taki – i może ktoś to powinien wreszcie powiedzieć, a jak nie ma chętnych, to ja to powiem - że na kontach biznesu jest o 45 mld zł więcej niż przed pandemią. O czymś to jednak świadczy.

Czy pomoc finansowa trafiła tam, gdzie powinna?

Nie zawsze. W tym względzie popełniono również błędy, ale one były nieuniknione. Na początku pandemii pomoc była przeformatowana, a później, w drugim etapie, rząd miał już dużego węża w kieszeni. Doszło do takich rzeczy, które wyprowadziły rząd z równowagi. Bywało, że ci przedsiębiorcy, którzy płakali, że upadają, wykorzystywali pomoc finansową na skupywanie własnych akcji. Bywało, że pieniądze trafiały do firm, które nie były objęte żadnymi restrykcjami. Rozumiem pomoc dla branż zamkniętych, którym rząd zakazał działalności, wsparcie dla nich powinno być w zasadzie bezwarunkowe. Tymczasem w pierwszym okresie pandemii pomagano właściwie wszystkim sektorom. Niektóre firmy stosowały wyłudzenia, choć robiono to raczej na niewielką skalę. Żeby załapać się na kasę od podatnika, stosowano również metodę przerzucania przychodów między spółkami.

Wielu przedsiębiorców zachęca do szczepień w obawie przed lockdownem. Ale są też i odwrotne sytuacje. Stowarzyszenie Stop Nieuczciwym Pracodawcom podało, że w firmach były przypadki mobbingu wobec pracowników, którzy się zaszczepili. Zdarzało się, że pracodawca nie chciał dać podwładnemu wolnego na szczepienie. Czy w sprawie szczepień pracodawcy mówią jednym głosem?

Wariatów nie brakuje, wśród przedsiębiorców też jest ich pokaźna liczba. Nie ma czegoś takiego, jak wspólnota przedsiębiorców. Domyślam się, że w sprawie szczepień też raczej trudno o niej mówić, bo postawy przedsiębiorców są zbliżone do postaw obywateli. W środowisku biznesowym pewnie można zauważyć podobne podziały jak te, które widzimy w całym społeczeństwie.

Polka wśród najbardziej wpływowych ludzi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie