Ceramika wypalona "po japońsku". Artyści z grupy Nie/Wypaleni zaprezentowali nam technikę "Raku"

Natalia Grzybowska
Natalia Grzybowska
Udostępnij:
Tajemniczo brzmiące "Raku" to wypał ceramiki w specjalnie do tego przystosowanym piecu w tzw. "żywym ogniu". W tej japońskiej technice przed kilkoma laty wyspecjalizowali się członkowie ceramicznej grupy Nie/Wypaleni. Na czym polega taki rodzaj obróbki termicznej, i jakie efekty można w ten sposób osiągnąć, pokazali nam, podczas jednego ze swoich spotkań, na placu przed budynkiem WL4 Mleczny Piotr.

Gdańska Grupa Ceramiczna "Nie/Wypaleni" to barwny kolektyw pasjonatów tworzących wspólnie od kilku lat. W jego skład wchodzi kilkunastu przedstawicieli różnych zawodów, którzy poznali się kiedyś na zajęciach ceramiki w Gdańskiej Szkole Artystycznej. Kilka lat temu założyli niezależną grupę, w której mogą kontynuować swoją pasję, razem tworzyć, rozwijać swoje umiejętności, wspierać wzajemny rozwój, ale też organizować różnego rodzaju inicjatywy twórcze.

Wśród nich jest m.in. policjant, informatyk, psycholog, marynarz, politolog, a w tworzone przez siebie prace każdy wnosi kawałek własnej historii i osobowości. Działając jako grupa wspierają się i ciągle poszukają nowych wyzwań.

Wykonywana przez nich ceramika jest unikalnym i niepowtarzalnym elementem dekoracji wnętrz oraz przestrzeni otwartych. Ma zarówno charakter dekoracyjny, jak i użytkowy.

Ceramika stanowi dla nich drugie życie i zajmuje im bardzo dużo czasu. Członkowie kolektywu nie tylko wspólnie pracują, ale również przyjaźnią się ze sobą, a do pomocy nierzadko wciągają własne rodziny, które pomagają w wypalaniu prac.

"Nie/Wypaleni" specjalizują się w technice Raku, którą przed pięcioma laty poznali podczas warsztatów ceramicznych z amerykańskim artystą ceramikiem Jerrym Hendershotem.

Do swojego świata zaprosili nas w niedzielę wieczorem (4 lipca), pokazując to, na czym polega tajemnicze "Raku" i jakie efekty można osiągnąć za pomocą tej techniki wypału.

- Wypalane dzisiaj prace nie są powiązane ze sobą tematycznie - tłumaczy Piotr Michalski, członek ceramicznej grupy Nie/Wypaleni. - Raz na jakiś czas staramy się zorganizować wspólne Raku i przywieźć nasze ostatnie realizacje. Część z nich z pewnością znajdzie się na wystawie, inne to prace na własny użytek lub zamówienia złożone przez znajomych.

Częstotliwość takich wypałów zależy od ilości nowo powstałych prac, możliwości ustalenia dogodnego dla wszystkich terminu, i przede wszystkim - sprzyjającej pogody.

- Przy wypale ceramiki zawsze mamy do zrealizowania dwa etapy - tłumaczy artysta. - Pierwszy z nich, którego nie sposób ominąć, to wypalanie suszonej gliny na tzw. biskwit, natomiast później mamy już dowolność. Możemy zastosować szkliwa, przeznaczone do pieca elektrycznego i wypalić je w dedykowanej do tego urządzeniu. Wówczas kolory, które otrzymujemy są bardziej pastelowe.

Alternatywą dla standardowej formy obróbki termicznej jest wywodząca się z Japonii technika Raku.

- To technika wypalania ceramiki w tzw. "żywym ogniu" - uściśla Piotr Michalski. - Ulepiona i wysuszona praca trafia na 24 h do pieca elektrycznego. Jest poddawana niższej temperaturze, w granicach 800 stopni. Następnie biskwit nakładamy właściwe szkliwo. Początkowo wygląda nijak, ale dzięki technice Raku jesteśmy w stanie uzyskać zupełnie inne kolory.

Poszkliwione prace trafiają do specjalnego pieca gazowego.

- Na początek są one podgrzewane do 600 stopni, żeby zredukować naprężenia, by nie strzeliły - dodaje ceramik. - Następnie temperaturę tę "podkręcamy" do 1050 stopni. Biskwit spędza w piecu ok. 30 minut. Następnie, za pomocą szczypiec, prace zostają przełożone do kotłów z trocinami lub papierem.

W hermetycznie zamkniętych kotłach zachodzi proces redukcji temperatury.

- Powierzchnie, na które nałożono szkliwo pozostają w podobnym kolorze do tego, który uprzednio zaaplikowano, a pozostałe zostają zredukowane do czerni - wyjaśnia ekspert. - Końcowym etapem jest wyciągnięcie prac z redukcji i schłodzenie ich w wodzie, w celu przerwania tego procesu.

Jak tłumaczą ceramicy - kolorystyka prac wypalonych w piecu elektrycznym za każdym razem jest bardzo podobna. Natomiast technikę Raku cechuje nieprzewidywalność.

- Jest wiele elementów, które decydują o tym, co stanie się ze szkliwem - mówi Piotr Michalski. - Dzięki temu każda praca jest unikalna i nawet starając się zrobić identyczne gabarytowo prace, czy nawet kopie, używając tego samego szkliwa, osiągany efekt za każdym razem będzie inny.

Wahania temperatury, a czasem nawet sąsiedztwo innych prac sprawiają, że każda z nich wychodzi niepowtarzalna.

Ta spektakularna i wzbudzająca ogromne zainteresowanie instalacja mieści się na terenach dawnej Stoczni Gdańskiej, nieopodal "Mlecznego Piotra" - nowej przestrzeni tworzonej przez niezależnych artystów. Autorem "Rozbitków" - bo taką oficjalną nazwę nosi ekspozycja - jest wybitny rzeźbiarz, malarz i rysownik Czesław Podleśny.

"Rozbitkowie" w Stoczni Gdańskiej. Intrygująca instalacja ar...

Stocznia Gdańsk, której już nie zobaczysz. Historyczna hala ...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Cannes – festiwal filmu i kreacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie