Ceny regulowane odgórnie przez rząd? Ekspert: To zamach na wolny rynek!

Ewa Andruszkiewicz
Ewa Andruszkiewicz
fot. Pixabay.com/Zdjęcie ilustracyjne
W związku z trwającą epidemią koronawirusa, już i tak rekordowo wysokie ceny, jakie obserwowaliśmy w sklepach na początku roku, po raz kolejny poszybowały. Aby zatrzymać nieuczciwych przedsiębiorców, którzy na pandemii chcą zarobić, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów proponuje, aby wysokość cen i marż była ustalana odgórnie przez rząd. O skutkach, jakie może nieść ze sobą takie rozwiązanie rozmawiamy z ekspertem ds. handlu i rynku detalicznego, dr. Andrzejem Falińskim.

Czy w czasie szalejącej pandemii maksymalne ceny i marże produktów i usług powinien ustalać odgórnie rząd? Z taką propozycją do projektu tzw. tarczy antykryzysowej wyszedł bowiem ostatnio Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Pod kątem ekonomicznym ten pomysł jest po prostu zabójczy. Nie dość, że gospodarka ma dziś poważne problemy z utrzymaniem zatrudnienia, z zakupem surowców, z dystrybucją, z eksportem, z możliwością sprzedaży na rynku lokalnym, to dołożenie jej odgórnego regulowania cen byłoby szaleństwem.

Ale może takie rozwiązanie powstrzymałoby tych przedsiębiorców, którzy na epidemii chcą zarobić i podnoszą swoje ceny do horrendalnych poziomów?
Rzeczywiście trzeba wychwytywać, siłami głównie inspekcji państwowych, ale także policji, działania polegające na żerowaniu na ludzkiej potrzebie i trudnej sytuacji, czyli różnego rodzaju lichwy czy kilkuset procentowe podwyżki. Takie rzeczy w aktualnym stanie prawnym spokojnie można ścigać. Czym innym jest powołanie komisji państwowej, która miałaby szukać wyimaginowanych spekulantów. Nikt przecież nie wie, w jaki sposób doszło do podwyższenia cen w danym sklepie. Być może dlatego, że wzrosły koszty transportu czy surowca. Czym innym jest zarabianie w określonej sytuacji pieniędzy, a czym innym robienie rzeczy nieuczciwych. Nie potrzeba dziś żadnych instrumentów zdejmujących podstawowe ustrojowe klauzule wolnej gospodarki rynkowej, żeby te nieuczciwe rzeczy wychwytywać.

Powstaje też pytanie, jak takie odgórne regulowanie cen miałoby w ogóle wyglądać w praktyce?
Przyjmijmy, że jest pani przedsiębiorcą i zajmuje się np. produkcją kanapek z tuńczykiem. Ma pani na to określoną cenę i marżę, być może wyższą, bo innych artykułów nie zdołała pani wyprodukować. Podnosi więc pani trochę cenę, bo boi się pani, że nie będzie miała pieniędzy na zakładkę. I raptem wychodzi ukaz urzędowy, przychodzi do pani inspektor w imieniu komisji i mówi, że jest pani spekulantką. Obniża pani odgórnie ceny o 20, 30 czy 50 proc. i zabiera pani całą marżę. Czyli nic pani nie zarabia. W gospodarce rynkowej cena jest punktem poniesionego nakładu rzeczowego czy finansowego i tak musi zostać. Trzeba tylko kontrolować sytuacje nieuczciwe, a co do tego jest podstawa prawna.

Czytaj także

Jakie skutki dla przedsiębiorców miałoby wprowadzenie propozycji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w życie?
Mamy na rynku duże i małe firmy. Największe sieci handlowe na urzędowych marżach czy cenach sobie poradzą, nawet jeśli będą na czysto zarabiać tylko 2-3 proc. Ale małe firmy, jeśli zostaną sprowadzone do marży, na których nie będą w stanie sfinansować swoich kosztów, zaczną po prostu upadać. Na tej samej zasadzie w dużych miastach wykończył małe sklepy zakaz handlu w niedziele, bo duże dyskonty zainwestowały w promocje i obniżki cen. Uważam, że jest to pomysł idiotyczny, żerujący na trudnej sytuacji i nawiązujący do bardzo plebejskich, populistycznych sposobów postrzegania rzeczywistości społecznej, głównie ekonomicznej. Należy się temu przeciwstawić z całą mocą. To jest zamach na wolny rynek. To podważanie podstaw przebytej przez Polskę transformacji, podważanie całej istoty tego, co się stało po 1989 roku. Jeszcze raz powtórzę, istnieją podstawy prawne, instytucjonalne i organizacyjne żeby nad działaniami nieuczciwymi panować. Nie trzeba do tego wprowadzać urzędowych cen i marż. Takie rozwiązanie po pierwsze uniemożliwiłoby jakąkolwiek racjonalną kalkulację kosztu i przychodu, a po drugie – w tak zróżnicowanym rynku, jak polski, albo wprowadziłoby nieuzasadniony przywilej dla małych firm, z którym one i tak by sobie nie poradziły, bo zaczęłyby się nawzajem „zjadać”, albo po prostu duże firmy wypchnęłyby je z rynku.

A gdyby narzucone ceny i marże były inne dla mniejszych sklepów a inne dla większych?
Nic to nie da. W większych sklepach i tak będzie taniej. Małe sklepy nie zarobią na tyle, żeby ludzie odstąpili od dyskontów. Tak czy inaczej pójdą pod wodę, tylko trochę dłużej to potrwa.

Pojawia się jeszcze kwestia ewentualnych kar, wynoszących nawet 5 mln zł, dla przedsiębiorców, którzy oferowaliby towary i usługi po wyższych cenach niż te ustalone odgórnie…
Nałożenie takiej kary byłoby równoznaczne z wypchnięciem tego przedsiębiorcy z rynku. To również nie tędy droga. Od razu zaczęłyby się też próby przekupstwa i korupcji, kontrolujący mogliby proponować, że anulują karę za taką a taką kwotę. Pomysł jest nieetyczny i niekonstytucyjny.

Puste półki, brak towaru w sklepach. Czy sklepy mogą zostać ...

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Popieram by wprowadzić regulację cen,3/4społeczeństwa żyje z kartką i ołówkiem w ręku by przeżyć od pierwszego do pierwszego,Życzę cierpliwości ,wytrwałości i zerowego rozsądku,pozdrawiam

K
Kiki

Bardzo dobrze, ceny rosną za szybko, chcą się cwaniacy wzbogacić na trudnej sytuacji,ta sama szynka kosztowała 45zl za kg a teraz 55!

R
Rudy

Bełkot.

E
Emeryt

Bardzo dobrze,karać cwaniaków.

G
Gość

W sklepach medycznych głównie prywatnych setka płynu antybakteryjnego kosztuje 80 zlotych. Właśnie takie przypadki powinno się wyłapywać i karać dotkliwie

R
Rozsądek

Czy zjedzenie kilku największych spekulantów osłodziłoby "zamach na wolny rynek" ? (Ciekawe jak smakują eksperci)

A
Andrzej

Wraca nowe. To jest ta ścieżka którą dochodzi się do gułagu

G
Gość

Wraca nowe

Dodaj ogłoszenie