Bytowski szpital stoi w obliczu klęski

    Bytowski szpital stoi w obliczu klęski

    Mateusz Węsierski

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Sytuacja finansowa Szpitala Powiatu Bytowskiego jest bardzo zła. Placówka jest w najgorszej sytuacji spośród wszystkich szpitali powiatowych na Pomorzu, bo nie dość, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie zamierza dać wyższego kontraktu, to jeszcze dotyczy on tylko trzech oddziałów, które spełniają kryteria kadrowe.
    Reszta może nie dostać ani grosza.

    - Nawet jeśli zgodziłbym się na stawkę 51 złotych za punkt, to brakuje nam 3 złotych na każdym punkcie. To oznacza stopniowe popadanie w coraz większe długi. Szacuję, że zabraknie nam około 1,5 mln zł rocznie - informuje Zbigniew Binczyk, który w poniedziałek wraz z dyrektorami innych szpitali i starostami był na spotkaniu z dyrektor NFZ w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku.


    Szpital Powiatu Bytowskiego jest w tej chwili zadłużony na 14,3 mln zł. W tle trwa przygotowanie do przekształcenia w samorządową spółkę prawa handlowego, które nie będzie miało większego sensu przy tak niskim kontrakcie. Spółka zostanie skazana na popadanie w jeszcze większe długi.

    - Dyrektor NFZ odpowiedziała mi wprost, że na wyższą stawkę szans nie ma, a tych marnych 51 złotych nie dostaniemy na oddziały inne niż wewnętrzny w Bytowie i Miastku oraz bytowską chirurgię. Na resztę kontraktu nie będzie w ogóle albo dużo mniej. To tragedia - nie ukrywa Binczyk.

    Fundusz jest nieugięty.
    - Nie damy więcej niż 51 zł za punkt. To optymalna stawka. Musimy być ostrożni, bo prognozy gospodarcze na 2009 rok nie są dobre. Nie będzie też wyższej składki zdrowotnej - mówi Mariusz Szymański, rzecznik prasowy NFZ w Gdańsku.

    Do końca grudnia jest czas na podpisanie kontraktu. Wyjścia są dwa. Albo ustąpią dyrektorzy, albo NFZ. - Mam nadzieję, że pomoże rozmowa naszego marszałka z premierem - dodaje Jerzy Stróżyk, dyrektor Szpitala Powiatowego w Człuchowie.

    Fundusz nie negocjuje


    Pytanie do Jacka Żmudy-Trzebiatowskiego, starosty bytowskiego

    Czy istnieje jakakolwiek nadzieja uratowania Szpitala Powiatu Bytowskiego?

    Nadzieja jest zawsze, ale akurat my jesteśmy w najgorszej sytuacji. Nie dość, że kontrakt jest za niski, to jeszcze możemy dostać te marne pieniądze tylko na trzy oddziały. Niestety, fundusz nie negocjuje z nami, a tylko przedstawia fakty. Nawet nie możemy z nimi dyskutować. Liczymy, że pomoże najbliższe spotkanie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z przedstawicielami Związku Powiatów Polskich. Być może uda się ich w końcu przekonać, że skazują nas na zagładę zadłużenia.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo