Byli antyterroryści, zabrakło wielu oskarżonych. Proces ws. gangu "Wariata" nie ruszył

szym
We wtorek, 13 czerwca, na ławie oskarżonych zasiąść miało 46 osób, z których części gdańska prokuratura zarzuca działanie w zorganizowanej grupie przestępczej Damiana W., pseudonim „Wariat”. Przed wymiarem sprawiedliwości nie stawili się jednak niektórzy oskarżoneni. Ostatecznie sądowy korowód, okrzyknięty nie bez powodu największym procesem ostatnich lat, nie ruszył. Termin rozprawy odroczono do 18 lipca.

Na miejscu, w Sadzie Okręgowym w Gdańsku, byli uzbrojeni po zęby policyjni antyterroryści. Obowiązywały także karty wstępu dla dziennikarzy i publiczności oraz dokładna kontrola przed wejściem na salę sądową.

Co ciekawe, pomorski wydział Prokuratury Krajowej, który prowadził śledztwo w tej sprawie, informował w styczniu tego roku o skierowaniu aktu oskarżenia w sprawie 39 osób. Faktycznie jednak, w sumie, sporządzono trzy akty oskarżenia. Śledczy tłumaczą, że niektóre osoby złożyły wnioski o dobrowolne poddanie się karze.

- Między innymi stąd podział na trzy rozdzielne sprawy sądowe - mówi prok. Mariusz Marciniak z Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

Sąd jednak nie uwzględnił wniosków oskarżonych o orzeczenie kar bez rozprawy i połączył podzielone wątki. Na sądowej wokandzie znalazło się więc ponad 40 nazwisk oskarżonych, a śledczy mówią o ponad 180 zarzucanych przestępstwach.

Najważniejszym obszarem działalności grupy, stworzonej i kierowanej przez Damiana W., ps. „Wariat”, był obrót środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi - mówi prok. Mariusz Marciniak.

„Kierownictwo” zorganizowaną grupą przestępczą, w skład której należeć miała część oskarżonych, prokuratura przypisuje Damianowi W. ps. „Wariat”. - Najważniejszym obszarem działalności grupy, stworzonej i kierowanej przez Damiana W., ps. „Wariat”, był obrót środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi - mówi prok. Mariusz Marciniak. - Grupa obracała także tzw. prekursorem do wytwarzania amfetaminy, czyli benzylometyloketonem. Ta substancja chemiczna była nielegalnie importowana z Chin, pod pozorem importu legalnych środków powszechnie używanych w farmakologii i kosmetologii - dodaje.

Ostatecznie, oprócz licznych dowodów rzeczowych, w toku śledztwa zabezpieczono... 7 ton wspomnianego benzylo-metyloketonu. Śledczy informują, że z niego - zdaniem biegłych – w zależności od umiejętności chemika i wybranej metody produkcji, można wytworzyć od 6 do 12 ton siarczanu amfetaminy!

To jednak nie wszystko. Jak informowali prokuratorzy, drugą zasadniczą „sferą aktywności” oskarżonych, było organizowanie i czerpanie korzyści z cudzego nierządu. Członkowie grupy wynajmować mieli mieszkania na terenie Gdańska, Malborka, Elbląga czy Tczewa.

Śledczy informują, że oskarżenie dotyczy też m.in. kwestii podpalenia samochodów i niszczenia elewacji budynków, w których mieściły się konkurencyjne agencje towarzyskie.

Co więcej, w toku śledztwa zebrano dowody - jak twierdzi prokuratura - zezwalające na oskarżenie niektórych członków grupy o pozbawienie wolności (ze szczególnym udręczeniem) dwóch osób. - Ustalono, że były to przestępstwa popełnione w celu zastraszenia konkurencji, i w związku przestępczymi porachunkami – mówi prok. Marciniak.

Funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli w toku sprawy m.in. pistolet maszynowy „Skorpion”, wraz z magazynkiem, dwa pistolety maszynowe „PPSz”, strzelbę gładkolufową „Imperator”, pistolet samopowtarzalny „Walther”, a także kilkadziesiąt sztuk różnego rodzaju amunicji.

Prokurator Waldemar Cwynar, który miał odczytać akt oskarżenia, podkreślił jednak przed rozprawą, że nie postawiono zarzutu udziału w „grupie przestępczej o charakterze zbrojnym”.
Co ważne - również nie wszystkie oskarżone osoby mają zarzut działania „w zorganizowanej grupie przestępczej”.

Tymczasem już na sali sądowej okazało się, że część z ujętych na wokandzie oskarżonych osób, nie stawiła się przed wymiarem sprawiedliwości. Co więcej, jeden z oskarżonych - co wynikało z wypowiedzi sędzi, która powołała się na informacje z „jednostki penitencjarnej”- uciekł podczas wykonywanych prac i nie został zatrzymany. Ostatecznie sprawę odroczono do 18 lipca.

Co ważne, jak tłumaczy prok. Marciniak, niektórzy z oskarżonych usłyszeli zarzut zbrodni. - Tacy oskarżeni muszą być na rozpoczęciu rozprawy - zaznacza.

Początek procesu Arkadiusza Ł., pseudonim "Hoss". Szef mafii wnuczkowej

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Ja

A szefuncio po wolnosci sie buja i ma sie swietnie. A wszyscy siedzą....Brawo Wariat!!!

Dodaj ogłoszenie