Była sekretarka niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof z zarzutami. Brała udział w masowym morderstwie

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Zaktualizowano 
Zarzuty dla sekretarki KL Stutthof. Sprawiedliwość upomniała się o nią po latach Archiwum Muzeum Stutthof/ Tomasz Chudzyński
Współudział w mordzie sprzed lat zarzucają Niemce, mieszkającej w Szlezwiku-Holsztynie, tamtejsi śledczy. To była sekretarka niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.

- W sposób oczywisty rodzi się pytanie, dlaczego sprawiedliwość upomniała się o nich tak późno? - komentuje procesy członków dawnej załogi obozu, Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof w Sztutowie.

Dziś ma 94 lata. W latach 1943-1945 była w sekretarką w niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof. Dopiero teraz upomniała się o nią sprawiedliwość. Prokuratura generalna w Itzehoe w Szlezwiku-Holsztynie wszczęła przeciwko 94-latce dochodzenie, zarzucając jej współudział w morderstwie. Jeśli zarzuty się potwierdzą, kobieta zostanie oskarżona i stanie przed sądem.

Zaznaczmy, to kolejne postępowanie przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości wytoczone członkom dawnego personelu KL Stutthof. Prokuratorzy z niemieckiego Muenster wytropili a w ubiegłym roku postawili przed sądem Johanna R., strażnika Stutthofu, członka dywizji SS Totenkopf. Pełnił w tym miejscu służbę w latach 1942-44. Zarzucano mu współudział w morderstwie kilkuset osób. Gdy pełnił służbę, w obozie zagazowano 100 Polaków i 77 jeńców sowieckich, a kilkuset Żydów zabito strzałami w potylicę.

- Kara nie może być zemstą, ale uważam, że każdy członek załogi obozów koncentracyjnych, bez względu na funkcję, jest winny niedoli ofiar, którym zadawano śmierć, ból i tortury - mówi Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof.

Czytaj także

Jednak Johann R. ostatecznie przed sądem nie stanął. Sędziowie uznali, że ze względu na wiek i nieuleczalną chorobę jego udział w procesie nie jest możliwy.

Piotr Tarnowski wyraził rozczarowanie tamtą decyzją.
- Gdy proces rozpoczynał się, miałem nadzieję, że sprawiedliwość dosięgła po latach sprawcę zagłady. Byłby to dobry znak dla Ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych i ich rodzin, że oprawcy będą sądzeni - napisał w oświadczeniu po decyzji niemieckiego sądu Piotr Tarnowski. - Miał być także sygnałem dla sprawców, że nawet mimo ich sędziwego wieku, zbrodnie nie ujdą im płazem. Ten sygnał miał mówić wyraźnie: „nie możecie spać spokojnie”.

- W sposób oczywisty rodzi się pytanie, dlaczego sprawiedliwość upomniała się (zbrodniarzy z niemieckich obozów koncentracyjnych) o nich tak późno? Nie znajduję powodów i nie podzielam tych, które znam by usprawiedliwić taką opieszałość w sądzeniu zbrodniarzy - czytamy w oświadczeniu dyrektora Muzeum Stutthof.

Zobacz wideo: 94-letni nazista stanął przed sądem dla nieletnich - 2018 rok

Uroczystości w Muzeum Stutthof. 80. rocznica pierwszego tran...

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Do tej pory kazdy tlumaczyl, ze byl zalodze obozu ale jako kucharz.Sekretarka tez ujdzie.

Dodaj ogłoszenie