reklama

Był gol dla "Kolejorza"?

Paweł Stankiewicz
Biało-zieloni przeciwko Lechowi rozegrali dobre<br>spotkanie
Biało-zieloni przeciwko Lechowi rozegrali dobrespotkanie Tomasz Bołt
Nie milkną echa niedzielnego meczu Lechii z Lechem. Jedno jest pewne: gdańszczanie rozegrali dobre spotkanie.

Opinie po meczu piłkarskiej ekstraklasy Lechia Gdańsk - Lech Poznań były jednoznaczne. Gdańszczanie zagrali dobre spotkanie, nie przestraszyli się rywali, atakowali i mogli wygrać. Padł remis i to pierwszy punkt biało-zielonych po powrocie do krajowej elity z wielką trójcą ligową - Wisłą, Lechem i Legią.
Z drugiej strony, przy tej dobrej grze Lechii dopisało też szczęście, że nie zeszła z boiska pokonana. W 76. minucie Sławomir Peszko strzelił gola, którego sędzia Paweł Gil z Lublina nie uznał, dopatrując się faulu na Marcinie Kaczmarku. Wydaje się jednak, że ta bramka została zdobyta prawidłowo przez zespół z Poznania. Obaj zawodnicy przekonywali do swoich racji.

- Jeśli Lechii uznaje się takiego gola, jak ten w meczu z Zagłębiem, to mój tym bardziej był prawidłowy. Kaczmarek położył się, zanim Kuba Wilk zdążył dośrodkować piłkę. O żadnym faulu nie mogło być mowy - tłumaczył Peszko.

- Miałem piłkę na głowie, a poczułem ręce rywala na plecach, a to wytrąciło mnie z równowagi. Sędzia podjął słuszną decyzję - uważa Kaczmarek.

Piłkarz Lechii całe spotkanie rozegrał z konieczności na lewej obronie i to był udany występ.
- I to lewa strona, i to, ale jednak w obronie jest więcej zadań niż w pomocy. Myślę jednak, że dobrze wywiązałem się ze swoich zadań - powiedział "Kaka".

W pierwszej połowie z kolei Lechia miała najlepszą okazję do strzelenia bramki w tym spotkaniu. Po zagraniu Jakuba Zabłockiego z bliska do bramki nie trafił Paweł Buzała.

- Strasznie żal tej okazji. Chyba najbardziej ze wszystkich. Gdybyśmy objęli prowadzenie, to mecz wyglądałby inaczej. Uważam, że byśmy go wygrali. Szukałem długiego rogu, ale źle trafiłem piłkę. Uderzyłem piętą i dlatego strzał był niecelny. W drugiej połowie mieliśmy przewagę, ale już tak dobrej sytuacji sobie nie stworzyliśmy - przyznał Buzała.

Po meczu obaj trenerzy nie byli zadowoleni z remisu.

- Najśmieszniejsze byłoby, gdybyśmy ten mecz przegrali. Taktyka była przygotowana na Lecha, choć to ofensywne ustawienie jest warte rozważenia także na inne spotkania. Z wyniku nie jestem zadowolony, ale na koniec sezonu ten punkt może być cenny - powiedział Tomasz Kafarski, trener Lechii.

- Spodziewaliśmy się cięż-kiego meczu, ale sami sobie zrobiliśmy horror w końcówce. Lubię wygrywać, więc ten remis mnie nie cieszy, ale przyjmuję go z wielkim szacunkiem - dodał Jacek Zieliński, trener Lecha.

W gdańskim zespole ciągle nie gra Arkadiusz Mysona.
- Arek jest po operacji, nerw jest wyczyszczony i teraz musimy czekać, aż noga przestanie go boleć i wszystko się zagoi. Za to od wczoraj z zespołem trenuje już Karol Piątek i jest do dyspozycji trenera Kafarskiego na najbliższy mecz z Piastem w Gliwicach - powiedział Robert Dominiak, trener odnowy biologicznej w Lechii.

Być może w tym tygodniu do gdańskiego zespołu dołączy kolejny piłkarz. To trenujący od tygodnia w Gdańsku Macedończyk Borce Ristovski, który jest wolnym zawodnikiem.
- Trener musi ocenić jego przydatność sportową, a piłkarza czekają jeszcze testy medyczne. Do jutra powinna zapaść decyzja w jego sprawie. Z Denisa Halilivicia nie zrezygnowaliśmy, ale na razie i tak nie może do nas trafić, bo ma ważny kontrakt - zdradził Błażej Jenek, członek zarządu Lechii.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie