Burzliwa Sesja Sejmiku Województwa Pomorskiego (30.11.2020). "Negatywne wzorce zostają przeniesione z Parlamentu do samorządu"

Karol Uliczny
Karol Uliczny
pomorskie.eu
Atmosfera znana z sejmowych obrad udzieliła się pomorskim radnym. W Sejmiku podzielonym między rządzącą Koalicję Obywatelską a opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość, od lat nie ma miłości, ale chyba jeszcze nigdy poziom dyskusji nie zszedł tak nisko, jak podczas poniedziałkowego posiedzenia. Z każdym kolejnym wystąpieniem padały coraz ostrzejsze słowa, wszystko przy biernej postawie przewodniczącego, który zamiast studzić emocje, dolewał oliwy do ognia.

To, że emocji nie zabraknie, wiadomo było już przed sesją. W porządku obrad, które 30 listopada odbyły się w formie zdalnej, znalazł się punkt dotyczący przyszłorocznego budżetu województwa, który zawsze generuje spory w sprawie tego na co wydatkować publiczne pieniądze. Dodatkowo, radni Koalicji Obywatelskiej uzupełnili posiedzenie o projekt uchwały wzywający rząd do niewetowania unijnego budżetu. To wystarczyło.

Czytaj także

Wicemarszałek do radnego PiS: "Będę mówił wolno, żebyś zrozumiał"

Jednak zanim radni pokłócili się o kwestie praworządności, przez kilkadziesiąt minut wymieniali opinie na temat stanu dróg, będących w zarządzie Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. Po słowach o skandalu, wypowiedzianych przez Jerzego Barzowskiego (PiS) na temat nieujęcia w planie budżetu inwestycji z pow. bytowskiego oraz odpowiedzi marszałka Mieczysława Struka (KO), że tego typu wypowiedzi to nonsens, do dyskusji włączył się Leszek Bonna (KO).

Czytaj także

- Kolego Jurku, będę mówił wolno. Tak, żebyś zrozumiał – zaczął swój wywód wicemarszałek.

Atmosferę próbował łagodzić Kazimierz Klawiter z PiS, apelując o bardziej delikatny język i nieobrażanie siebie nawzajem. Na niewiele się to zdało. Dyskusja jeszcze bardziej zaogniła się po wystąpieniu Karola Guzikiewicza.

Radny PiS zwrócił się do przedstawicieli KO, by nie oszukiwali mieszkańców, że zawetowanie unijnego budżetu będzie ze stratą dla woj. pomorskiego. Co więcej, starał się przekonać, że w związku z wetem nasz kraj może otrzymać większe fundusze niż zakłada obecny projekt dochodów i wydatków unii na lata 2021-2027. Po tych słowach radnym KO puściły nerwy.

- Parafrazują Homera z „Iliady”, który nakazywał niektórym z bohaterów zewrzeć zagrodę zębów, aby myśl głupia nie przeobraziła się w słowa równie głupie, chciałbym zwrócić uwagę, że do słów pana Guzikiewicza zakradła się... nieprawda – mówił wicemarszałek Wiesław Byczkowski (KO).

Chciał wyciszyć emocje, zaapelował o wizytę u psychologa

Radna Anna Gwiazda (PiS) nazwała wystąpienia marszałka i jego zastępców skandalicznymi i niegodnymi radnych Sejmiku. Zaapelowała, by przeprosili Karola Guzikiewicza. Przeprosiny nie padły, a radny nie pozostał dłużny:

Czytaj także

- Wy mówicie o praworządności? A zapomnieliście jak strzelaliście do górników, zapomnieliście jak 29 kwietnia 2009 r. strzelaliście do stoczniowców pod Pałacem Kultury? Jak gazowaliście nas jak psów? – zwrócił się do radnych KO.

- Po wygranych wyborach przez Platformę, to pan już w poniedziałek palił opony po urzędem – ciągnął dyskusję przewodniczący Jan Kleinszmidt (KO).

Komentujący wystąpienie radnego PiS, Dariusz Męczykowski, radził niektórym wyciszenie oraz... wizytę u psychologa.

- Wcale nie twierdzę, że nie został pan skrzywdzony – mówił o udziale Guzikiewicza w strajkach w 2009 r. - Ale ludzie skrzywdzeni są niebezpieczni, bo w psychice im to zostaje. Chcą się mścić. Panu marszałkowi też się nie dziwię, bo Jurek Barzowski atakuje jak wściekły pies. To samo wicemarszałek Bonna.

"Takie wypowiedzi nie powinny mieć miejsca"

- Oczywistym jest, że nasze debaty nie powinny tak wyglądać – komentował po sesji Piotr Karczewski, wiceprzewodniczący z ramienia PiS. - Po pierwsze, przewodniczący nie panował nad wypowiedziami i pozwolił na kilkunastominutowe wywody. Po drugie, wypowiedzi, które pojawiły się z naszej strony czy PO, nie powinny mieć miejsca. Po trzecie, wrzucenie na niecałą godzinę przed sesją uchwały w sprawie apelu do rządu było zagraniem politycznym. To na pewno nie wpłynęło na stonowanie emocji.

- Kiedyś powiedziałem, że Sejmik to przedsionek Sejmu. Niestety pewne, negatywne wzorce zostają przeniesione z Parlamentu do samorządu – mówi radny KO, Zenon Odya. - Zawsze staram się być daleki od tego rodzaju zachowań i komentarzy, niestety, w ciągu ostatnich 10 lat coraz bardziej przyzwyczajam się do takiej atmosfery.

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie