Bursztyniarze niszczą Mierzeję Wiślaną. Ryzyko się im opłaca

Tomasz Chudzyński
Zdarza się, że bursztyniarze uciekając z miejsca kradzieży, zostawiają sprzęt, który służy im do wydobycia kruszcu
Zdarza się, że bursztyniarze uciekając z miejsca kradzieży, zostawiają sprzęt, który służy im do wydobycia kruszcu archiwum Straży Granicznej
W pomorskich lasach trwa swoista wojna o bursztyn. Drożejący kruszec wydobywany jest nielegalnie na terenach parków krajobrazowych i innych chronionych prawem terenach. Tropiący tzw. bursztyniarzy leśnicy mówią o stratach dla środowiska sięgających setek tysięcy złotych.

Dzięki pomocy nowoczesnych urządzeń obserwacyjnych walka z procederem jest coraz skuteczniejsza. Ostatnio na Mierzei Wiślanej Straż Graniczna z Krynicy Morskiej zatrzymała grupę eksplorującą trzcinowiska nad Zalewem Wiślanym wraz z całym sprzętem. W Jantarze po akcji Straży Leśnej bursztyniarze, uciekając, zostawili cały sprzęt, buty, a nawet... samochód.

- Przeciwko zatrzymanym kierowane są wnioski do sądu - mówi Jan Piotrowski z Nadleśnictwa Elbląg, do którego należy obszar Mierzei Wiślanej. - Maksymalna kara za zniszczenia spowodowane nielegalnym wydobyciem bursztynu to 5 tys. zł. Oczywiście, bursztyniarzy osłabiają też konfiskaty sprzętu, który służy im do procederu.

Wydobycie bursztynu polega na wypłukiwaniu strumieniem wody pod ciśnieniem piaszczystej gleby. Brył kruszcu poszukuje się w urobku, który wypływa na powierzchnię. Poszukiwań dokonuje się na „chybił trafił”, nie ma map złóż bursztynu. Bursztyniarze wykorzystują spalinowe motopompy, a wodę pobierają, wcinając się do wodociągów lub też sami kopią studnie.

- Mamy setki takich wyrobisk znajdujących się w różnych częściach lasów Mierzei Wiślanej - mówi Jan Piotrowski. - Takie zniszczone obszary staramy się naprawiać. Zabezpieczamy te najbardziej niebezpieczne lub znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie popularnych szlaków turystycznych.

Naprawa zniszczonego przez bursztyniarzy obszaru lasu to nawet 50 tys. zł. Co roku na ten cel nadleśnictwo przeznacza pieniądze w budżecie.

Czytaj również: Bałtycki bursztyn jest coraz popularniejszy wśród Chińczyków

Mimo sukcesów w walce z procederem leśnicy są sceptyczni co do jego całkowitego powstrzymania. Rosnące ceny bursztynu sprawiają, że ryzyko po prostu się opłaca - bywa, że w czasie jednej akcji wydobywa się bursztyn o wartości 10 tys. zł. Pięć gramów bałtyckiego bursztynu wielkości monety jednogroszowej kosztuje w zależności od jakości surowca mniej więcej od 120 zł do nawet 200 zł. Cena rośnie wraz z jakością i wielkością bryłki - nawet do kilku tysięcy złotych.

tomasz.chudzynski@polskapress.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie