Bunt dokerów w terminalu DCT. Trzech związkowców straciło pracę

Redakcja
K. Misztal
Trzech dokerów związkowców straciło pracę krótko po tym, jak NSZZ Solidarność zapowiedziała wejście w spór zbiorowy z zarządem DCT Gdańsk SA - największego polskiego terminala kontenerowego. Związek domaga się podwyżek i wypłacenia zaległych wynagrodzeń. Prezes spółki pokazuje swoje wyliczenia, które przeczą skargom "S" i przekonuje, że sytuacja w firmie jest bardzo dobra.

Jeszcze w czerwcu dokerska Solidarność zdecydowała się rozpocząć procedurę wchodzenia w spór zbiorowy z DCT. Jak zaznaczają związkowcy, z końcem miesiąca pracę w firmie straciło trzech członków związku, w tym jeden, który zwrócił się do Państwowej Inspekcji Pracy o kontrolę. Maciek Kwiatkowski, prezes DCT, przyznaje, że zwolnienia w firmie to rzadkość, i mówi: - Zwolnienie tych trzech pracowników nie miało absolutnie żadnego związku z działalnością związkową. We wszystkich trzech przypadkach powody zwolnienia leżały po stronie pracowników. Ze względu na ochronę danych osobowych nie mogę podać szczegółów, ale mogę powiedzieć, że nasze zastrzeżenia w dużym stopniu dotyczyły bezpieczeństwa pracy.

- BHP? Bardzo ciekawe, bo na wszystkich wypowiedzeniach jako powód zwolnienia wskazano "działanie na szkodę wizerunku firmy". Naprawdę nie wiem, jaki to ma związek z bezpieczeństwem - ripostuje Łukasz Kozłowski, przewodniczący Solidarności w DCT. Informuje, że w sądzie pracy zostały już złożone pozwy.

Z danych Solidarności wynika, że  240 pracowników zatrudnionych jest w firmie na podstawie umów o pracę na czas określony. Na "czasówkach" dokerzy pracować mają 3, 4, 5, a nawet 8 lat. - Ciągła niepewność wynikająca z tej formy zatrudnienia powoduje u pracowników poczucie braku  bezpieczeństwa zatrudnienia, staje się źródłem długotrwałego stresu, utrudnia stabilizację życiową - tłumaczą związkowcy.

- Nie mogę się zgodzić z takimi stwierdzeniami. Rotacja kadr wynosi w naszej firmie poniżej 2,5 proc. rocznie. A to oznacza, że tylko jeden na 40 naszych pracowników dokerów przestaje pracować w DCT - argumentuje prezes. - W dodatku dane te dotyczą nie tylko zwolnień, ale również osób, które decydują się po prostu zmienić pracę.

Kwiatkowski przyznaje, że w firmie regularnie stosowane są umowy na czas określony: - Ale dotyczy to niemal wyłącznie pracowników, których staż pracy nie przekracza czterech lat i wynika to ze specyfiki branży, w której działamy.

Kwiatkowski zapewnia, że zdecydowaną większość umów na czas określony w piątym roku pracy przekształca na umowy bezterminowe. Pokazuje tabele dotyczące działu operacyjnego, w którym zatrudnieni są właśnie dokerzy. Wynika z nich, że choć w pierwszych czterech latach pracy stosunek umów na czas określony do tych na nieokreślony wynosi 165 do 29, to w piątym roku proporcja odwraca się i wynosi 11 do 160.
- Tylko dlaczego ze stałymi etatami nie ma problemu w biurach? A my, którzy wypracowujemy wprost zysk firmy, latami harujemy na umowach okresowych - oburza się Kozłowski.

Solidarność ma pretensje też o rażąco niskie tempo wzrostu płac. Z wyliczeń związku wynika, że wynagrodzenia od czerwca 2007 do czerwca 2014 wzrosły o około 7 proc. - W tym czasie ceny towarów i usług konsumpcyjnych według danych GUS wzrosły o 19,2 proc. - podkreślają związkowcy.

Prezes DCT zdecydowanie odrzuca te wyliczenia i przedstawia własne: płaca kontrolerów w ciągu siedmiu lat miała wzrosnąć o 39,4 proc., na stanowisku operatora ciągnika portowego wzrost wyniósł 34,7 proc., a operatorzy suwnic mają dziś dostawać o 45-47 proc. więcej niż w 2007 r.

Związek liczy, że ich problemom przyjrzy się PIP. Do sprawy wrócimy.  

(autorzy: Jacek Wierciński, Łukasz Kłos)

 

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
moja refleksja
Ponoć poprzedni prezes "poleciał" za to, że firma musiała zaplacić w Polsce spore podatki.

Ten zapewne wie, że jego posada zależy od tego, czy nie zgodzi się na wzrost płac.

Nie dziwie się, że jest twardy.

To jest walka o jego posadę...
B
Były doker portu gdańsk
Znałem i znam od począdku obowiązujące zasady pracy i płacy w tym terminalu. Powiem tak, problemem w tej firmie są w zarządzie polscy wasale na usługach zagranicznych właścicieli. Bowiem ci sami właściciele w innych krajach przestrzegają  obowiązujących norm  zatrudnienia i płac. Natomiast w naszym kraju  władze  za pośrednictwem takich służalczych wasali pozwalają okradać własnych pracowników.
Dodaj ogłoszenie