Budżetówka zapowiada protesty. Płace zamrożone od lat. Porozmawiajmy poważnie o podwyżkach. Komentarz Artura Kiełbasińskiego

Artur Kiełbasiński
Artur Kiełbasiński
"Coroczne negocjacje prowadzone osobno w różnych branżach, to system rodzący wiele emocji i rozgrzewający poszczególne grupy zawodowe. Może więc pora na działanie inne, systemowe. Optymalnym rozwiązaniem byłoby opracowanie systemu kształtowania płac w całej sferze budżetowej."
"Coroczne negocjacje prowadzone osobno w różnych branżach, to system rodzący wiele emocji i rozgrzewający poszczególne grupy zawodowe. Może więc pora na działanie inne, systemowe. Optymalnym rozwiązaniem byłoby opracowanie systemu kształtowania płac w całej sferze budżetowej." Polskapress
Udostępnij:
Spór o ustawę medialną, zmiany w rządzie, odejście wicepremiera Jarosława Gowina to tematy, które zdominowały medialny przekaz w ostatnich dniach. Tymczasem w tle jest znacznie poważniejszy problem – płace w budżetówce w 2022 r. Pielęgniarki, fizjoterapeuci, ratownicy medyczni, pracownicy Sanepidu, urzędnicy, pracownicy prokuratury i sądów, nauczyciele. W tle – zaniepokojone służby mundurowe. W sumie przeszło pół miliona ludzi. Dodajmy rodziny i mamy problem dotykający kilku milionów Polaków.

Paradoks sytuacji polega na tym, że emocje rosną wraz ze świetnymi wynikami gospodarki. Rosnące płace, rosnący eksport, bardzo niskie bezrobocie sprawiają, że wielu Polakom, mimo gospodarczych kłopotów pandemicznych, żyje się po prostu łatwiej. Wzrosty płac rzędu 10% rok do roku, to dla wielu pracowników realia. Ale nie dla pracowników budżetówki, którzy w ostatnich latach byli w trudnej sytuacji.

Zamrożona budżetówka czeka na podwyżki od lat

Przypomnijmy. W ramach wychodzenia z kryzysu rząd PO-PSL w 2009 r. zamroził budżet płac w sferze budżetowej. I budżetówka w tym stanie zamrożenia trwała latami. Pojawiały się punktowe podwyżki – w policji, straży pożarnej, wśród lekarzy. Jednak budżetówka jako całość na podwyżki czekała wiele lat. Gdy odmrożenie płac nastąpiło, okazało się, ze skala podwyżek co najwyżej rekompensuje straty z okresu po 2009 r. Podwyżki nie oznaczały bowiem poprawy statusu pracowników budżetówki, a co najwyżej powrót do ich sytuacji z 2009 r.

Teraz napięcie rośnie, bo pracownicy sfery publicznej boją się powtórki scenariusza sprzed lat. A wspomniana, dobra, sytuacja gospodarcza każe stawiać pytania o system wynagrodzeń.

Sprawa ma oczywiście także podtekst polityczny. Z zażenowaniem słucham opowieści, że rząd PO-PSL upadł z powodu nadmiernej „konsumpcji ośmiorniczek” i nagrań z restauracji. To opowieści zupełnie oderwane od rzeczywistości. W 2015 r. zmiana polityczna miała, moim zdaniem, 3 źródła. Po pierwsze podniesienie wieku emerytalnego, a szczególnie brak realnych konsultacji tej decyzji. Po drugie dramat na rynku pracy związany z brakiem realnej ochrony pracowników. Malo kto dziś pamięta, ale jeden z sądów w centralnej Polsce jeszcze 7 lat temu szukał pracowników ochrony zarabiających mniej niż 4 zł + VAT. Taka konstrukcja pokazywała nie tylko nędzę zarobków, ale też fakt, ze nie ma mowy o etacie, a ochroniarz ma być „usługodawcą”. Po trzecie w końcu, zamrożenie płac w budżetówce. Ludzie pracujący przez lata bez podwyżek, mieli dość tej sytuacji. I w tym kontekście niezadowolenie budżetówki jest przestrogą dla wszystkich rządzących.

Systemowe działanie w budżetówce receptą na problemy?

Warto jednak do problemów wynagrodzeń w sferze publicznej podejść szerzej, rozwiązując sprawę na przyszłość. Coroczne negocjacje prowadzone osobno w różnych branżach, to system rodzący wiele emocji i rozgrzewający poszczególne grupy zawodowe. Może więc pora na działanie inne, systemowe. Optymalnym rozwiązaniem byłoby opracowanie systemu kształtowania płac w całej sferze budżetowej. Tak jak uważamy za normalną procedurę niemal automatycznej waloryzacji rent i emerytur, tak samo warto opracować stały mechanizm waloryzacji czy ustalania wynagrodzeń w budżetówce. Rozwiązanie może być wielowariantowe – większy wzrost PKB, płace rosną wyraźnie, trudniejszy okres w gospodarce – wzrost płac jest symboliczny, albo w danym roku nie następuje wcale. Takie rozwiązanie wprowadziłoby jasne zasady, ważne także dla kandydatów do pracy. Bo dziś praca „na państwowym” poza stabilizacją, nie jest specjalnie atrakcyjna finansowo.

Dlatego warto z pracownikami budżetówki rozmawiać. Nie tylko w obliczu protestu, ale w kontekście funkcjonowania całej sfery publicznej i jakości usług dla obywateli. I to jest najważniejsze wyzwanie dla polskiej klasy politycznej na najbliższe miesiące.
No więc, zapraszamy do rozmów z budżetówką.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie