Broń, paliwa i chemikalia zatopione w Bałtyku mogą grozić wielką katastrofą. Potrzebna jest pomoc Unii Europejskiej

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Nurkowie oceniali stan wraku tankowca Franken Michał Procajało/ Fundacja Mare
Amunicja zatopiona w Bałtyku, w tym chemiczna, a także paliwo zalegające we wrakach grożą ekologiczną katastrofą na wielką skalę - piszą w liście do Ursuli von der Leyen posłowie do Parlamentu Europejskiego. Eurodeputowani z 15 krajów, z sześciu frakcji Parlamentu Europejskiego chcą, by neutralizację niebezpiecznych materiałów sfinansowała Wspólnota. - To idealny moment, żeby zwrócić uwagę na ten problem - podkreśla Anna Fotyga, europosłanka PiS.

Wydobycia, neutralizacji zalegającej na dnie Bałtyku amunicji z czasów II wojny światowej, broni konwencjonalnej, broni chemicznej oraz paliw chce grupa europosłów. Niebezpiecznych materiałów może być, w różnych częściach morza oraz Cieśninach Duńskich, nawet 50 tys. ton.

List w tej sprawie, adresowany do Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, podpisało 39 europosłów z 15 krajów członkowskich, z sześciu politycznych frakcji Europarlamentu. Pismo powstało z inicjatywy europoseł Prawa i Sprawiedliwości z Pomorza, Anny Fotygi, byłej szefowej MSZ.

9 punktów

Eurodeputowani proponują 9-punktowy plan, który pozwoliłby zażegnać potencjalną ekologiczną katastrofę. Chodzi m.in. o zapewnienie finansowania dla poszukiwań, wydobycia i neutralizacji niebezpiecznych materiałów zalegających na morskim dnie (chodzi także o badania nad przyjaznymi dla środowiska sposobami niszczenia np. broni chemicznej). Pieniądze miałyby pochodzić z programu Interreg Region Morza Bałtyckiego na lata 2021-2027 oraz innych, finansowanych z budżetu unijnego, długoterminowych programów.

Sygnatariusze postulują kontynuowanie projektów Chemsea, Daimon i Daimon 2, które w latach wcześniejszych były realizowane w różnego rodzaju instytucjach krajów członkowskich (w projektach Daimon brała udział m.in. gdyńska AMW), których zadaniem było m.in. szacowanie ilości porzuconej w Bałtyku amunicji, wypracowanie procedur dotyczących jej wydobycia, oceny jej wpływu na środowisko i działalność człowieka. Sygnatariusze wskazują m.in., że przy likwidacji amunicji zatopionej w morzach konieczne jest zaangażowanie NATO.

- Wyrażamy głębokie zaniepokojenie zagrożeniem, które wciąż stanowi broń chemiczna i konwencjonalna, zatopione w Bałtyku po II wojnie światowej. To jedna z głównych przyczyn zanieczyszczeń Bałtyku, zarazem jedna z najbardziej niebezpiecznych, gdyż efekty korozji i wycieków wykraczają poza granice jednego państwa, zagrażają zdrowiu i bezpieczeństwu, niosąc za sobą konsekwencje gospodarcze, społeczne, zdrowotne i środowiskowe – czytamy w liście.

Broń i paliwa na dnie

Przypomnijmy, o amunicji zalegającej na dnie Bałtyku informowała Najwyższa Izba Kontroli (w dwóch raportach opracowanych w czasie kadencji prezesa Krzysztofa Kwiatkowskiego, oraz nieco ponad rok temu, gdy szefem NIK był już Marian Banaś). Z kolei przedstawiciele Fundacji Mare, pozarządowej organizacji, wielokrotnie w swoich raportach alarmowali o tonach paliw zalegających w zbiornikach rdzewiejących wraków, m.in. Stuttgart i Franken.

- Największe zagrożenie stanowią pochodzące z okresu II wojny światowej Stuttgart i Franken. Z pierwszego już wydobywa się paliwo, drugi, z powodu korozji może się zapaść w każdej chwili i spowodować ogromną katastrofę ekologiczną. Do tego w rejonie Głębi Gdańskiej może spoczywać na dnie co najmniej kilkadziesiąt ton amunicji i bojowych środków trujących, w tym jeden z najgroźniejszych, iperyt siarkowy. Od wojny już kilkakrotnie doszło do poparzenia nim rybaków i plażowiczów - brzmi fragment raportu NIK.

- W wyniku II wojny światowej w Bałtyku zostały zatopione ogromne ilości broni chemicznej i konwencjonalnej, jak również okręty z bakami pełnymi paliwa. Może to doprowadzić do katastrofy ekologicznej, z której skutkami Europa będzie musiała walczyć przez dziesięciolecia. Według ekspertów Bałtyk, który jest akwenem o bardzo niskiej zdolności samooczyszczania, jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz na świecie - przypominają również w swoim liście do szefowej KE europosłowie.

- Zajmowałam się tym problemem już w poprzedniej kadencji PE, kiedy kierowałam podkomisją bezpieczeństwa i obrony. Byłam inicjatorką Deklaracji Bałtyckiej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w PE, w której znalazł się zapis o niewybuchach i broni chemicznej. Wiem, że problem jest znany i zauważony na poziomie instytucji europejskich. Obecnie trwają prace nad nową perspektywą finansową i szczegółami nowych programów. Dlatego uważam, że jest to idealny moment, żeby ponownie nagłośnić ten problem. Kilka tygodni temu wysłałam zapytanie pisemne do KE w tej sprawie. W Parlamencie powstaje także rezolucja dotycząca tego problemu, w której już na wstępnym etapie udało mi się zawrzeć wiele  istotnych zapisów – mówi eurodeputowana.

Nie tylko u nas

Dodajmy, list do szefowej KE podpisali reprezentanci sześciu różnych frakcji PE, często niezgadzających się ze sobą (obok Anny Fotygi widnieje pod nim również podpis Magdaleny Adamowicz z Koalicji Obywatelskiej), przedstawiciele 15 krajów (m.in. bałtyckich, ale też Włoch czy Chorwacji). Jak podkreślają sygnatariusze listu, zatopiona amunicja i groźne wraki są nie tylko problemem Morza Bałtyckiego. Autorzy podkreślają, że oczyszczenie Bałtyku byłoby wzorem dla podobnych działań m.in. na Adriatyku, Morzu Północnym i innych.

- Z tym palącym i coraz bardziej niebezpiecznym problemem nie mogą mierzyć się wyłącznie poszczególne państwa nadbałtyckie. Tym bardziej, że podobne niebezpieczeństwo kryją wody Adriatyku czy Morza Północnego. To wyzwanie i odpowiedzialność dla całej wspólnoty europejskiej, nie tylko w zakresie wymiany wiedzy, informacji, ale także badań, a następnie wspólnych działań. Dlatego postanowiłam podjąć kolejną interwencję w tej sprawie. To ważne, że udało się zgromadzić tak szerokie poparcie dla tej inicjatywy, która jest ponad podziałami politycznymi i wykracza poza basen Morza Bałtyckiego - podkreśla Fotyga.

Zabytki z bałtyckich głębin, czyli lunety, armaty, dzbany na...

"Wyszły" z ziemi i wody! Tajemniczy dysk, Rzymianin bez głow...

Nie lekceważ migreny. To może być niebezpieczne!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gosc

Niechże premier poruszy temat w UE, na pewno dadzą, widmo zatrucia Bałtyku na stulecia to przecie nie żarty. Co roku grupa wyciągała by cześć teucizn i utylizowala, kawałek po kawałku, a przy okazji może uda się odnalesc np bursztynowa komante albo co innego.

Dodaj ogłoszenie