Brązowy medal dla Energi jest niczym złoto

Patryk Kurkowski
Słupszczanie sprawili swoim kibicom miłą niespodziankę
Słupszczanie sprawili swoim kibicom miłą niespodziankę pp
Udostępnij:
To był sprawdzian nowej wizji włodarzy klubu, którzy jako nieliczni w stawce odważyli się na przełamanie schematu. Egzamin zdali na szóstkę, bo Energa Czarni wywalczyli brązowy medal mistrzostw Polski. Dla nich to niemalże złoto, toteż słupszczan po wygraniu drugiego meczu o trzecie miejsce z Treflem Sopot ogarnęła euforia.

Pasmo niepowodzeń wreszcie przerwane. Czarne Pantery mogą odetchnąć z ulgą. Presja w tym sezonie była wielka, bo od lat drużyna nie spisywała się na miarę oczekiwań. Po pięciu latach słupszczanie znowu stanęli na podium mistrzostw Polski. I podobnie jak w sezonie 2005/06 również na jego najniższym stopniu. Wtedy okazali się lepsi od Polpaku Świecie, teraz od Trefla Sopot.

- Ktoś może powiedzieć, że to tylko trzecie miejsce, ale dla nas ta rywalizacja była jak finał, a medale są ze złota. Każdy dał z siebie wszystko przez całe rozgrywki i walczyliśmy z całych sił. Teraz wspólnie cieszymy się z naszego osiągnięcia - powiedział na łamach oficjalnej strony klubu Mantas Cesnauskis.

Kontynuacja współpracy z Dainiusem Adomaitisem (zastąpił pod koniec rozgrywek 2009/10 Igorsa Miglinieksa) przyniosła więc ogromny postęp. Wszak przed rokiem słupszczanie odpadli w ćwierćfinale play-off z Asseco Prokomem Gdynia i zajęli dopiero ósme miejsce. Adomaitis mógł wtedy niewiele zrobić, bo prowadził zespół tylko w pięciu meczach. - Przyglądaliśmy mu się przez pewien czas i ma on zadatki na wielkiego trenera - mówił, powierzając mu obowiązki pierwszego szkoleniowca, Andrzej Twardowski, prezes klubu.

Twardowski miał nosa. Energa Czarni skompletowali interesujący skład, w którym rodzimi gracze odgrywali istotne role. Na dodatek polskie obywatelstwo otrzymał Cesnauskis, co zwiększyło pole manewru. Liderów było dwóch. Jerel Blassingame umiejętnie dyrygował partnerami i rozgrywał, zaś Cameron Bennerman - mimo że z powodu kontuzji zabrakło go w decydującej fazie sezonu - okazał się strzelcem wyborowym.

Zespół litewskiego trenera był rewelacją pierwszej rundy. Słupszczanie wygrali 10 z 11 meczów. Przegrali tylko nieznacznie w Gdyni z Asseco Prokomem. W pozostałych potyczkach byli lepsi od swoich rywali, chociaż kilkakrotnie sprzyjało im szczęście. Przez długi czas utrzymywali się na czele stawki.

Dopiero w rewanżach, tuż po nowym roku, Czarne Pantery dopadł kryzys. Głęboki i długotrwały, z którego wyjście utrudniły urazy Blassingame'a, Cesnauskisa i Szawarskiego. Na jego przełamanie długo czekano w Słupsku. W tym wypadku podziałała ostra reprymenda i kara finansowa za druzgocącą klęskę w meczu z... Treflem Sopot.

W fazie play-off Energa Czarni prezentowali się już znacznie lepiej, wyeliminowali w ćwierćfinale Polpharmę Starogard, ale w półfinałowych starciach z Asseco Prokomem nad wyraz widoczny był brak Bennermana. W serii z Treflem słupszczanie byli łącznie lepsi o... zaledwie cztery punkty.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie