Bolesław Drapella TOP Menedżerem Pomorza 2018. "Finalnie każda firma była sukcesem, ale porażek nie brakowało" [rozmowa]

rozm. Ryszarda WojciechowskaZaktualizowano 
Bolesław Drapella TOP Menedżerem Pomorza 2018. mat. prasowe
Z Bolesławem Drapellą, TOP Menedżerem Pomorza 2018 r., założycielem Souna Grow, byłym prezesem AirHelp, rozmawia Ryszarda Wojciechowska.

Nazywają pana ewangelistą efektywnego marketingu.
Wiem i bardzo lubię to określenie.

Dlaczego ewangelistą?
Ponieważ lubię głosić dobrą nowinę (śmiech). Uczę, że marketing nie musi być tylko kosztem. Moją domeną jest branża internetowa, która daje możliwość dokładnego mierzenia i oceniania pewnych produktów. John Wanamaker, który na przełomie XIX i XX wieku miał sieć handlową w Stanach Zjednoczonych, zwykł mówić: - Wiem, że połowa moich pieniędzy na marketing jest wyrzucona w błoto. Tylko nie wiem, która połowa. Internet pozwala to zmierzyć i przez to czyni marketing dużo bardziej efektywnym. A to powoduje, że marketing nie jest kosztem, tylko inwestycją, która niemal natychmiast może się zwracać.

Pan ma naturę biznesowego nomada. I co kilka lat wymyśla nowy projekt, realizując go z sukcesem...
Nie wiem, czy aż tak bardzo różnię się od innych osób, które działają w branży internetowej. Bo w tej branży, im ma się większe doświadczenie płynące z wielu realizowanych pomysłów, tym jest się bardziej wartościowym na rynku. Tu nie można się zasiedzieć z dawno przyswojoną wiedzą. Trzeba się nieustannie rozwijać. Ta branża galopuje i trzeba się na swój sposób ścigać. Jeśli coś ma się dynamicznie rozwijać, jeśli biznes ma osiągać sukcesy, to nie można się podpierać wiedzą zdobytą tylko w jednym miejscu.

TOP Menedżer Pomorza 2018. Bolesław Drapella, były prezes AirHelp Poland, założyciel Sauna Grow, laureatem nagrody "Dziennika Bałtyckiego"

I pan tak robił.
Podam pani przykład. Wiedząc, że chcę w internecie stworzyć projekt dla hotelarzy, sam nim się stałem. W Wielkiej Brytanii prowadziłem jako menedżer hotele tylko po to, żeby zrozumieć, czego tej branży potrzeba. Wszedłem w ich buty, żeby przygotować produkt internetowy, który będzie im pasować. A nie żyć tylko wyobrażeniem, że może to zadziała, a może nie.

Dlatego, jak mówią, czego się pan nie dotknie, to zamienia w sukces. Przez ostatnie cztery lata był pan prezesem AirHelp Poland, spółki będącej częścią największej na świecie firmy, oferującej wsparcie dla pasażerów lotniczych.
AirHelp Poland stanowi aż 90 procent zespołu tej światowej firmy. To nie było więc tylko działanie na polskim rynku, ale tworzenie globalnego biznesu. Ta firma niesamowicie urosła. Kiedy w 2015 roku miałem okazję do niej dołączyć, to pracowało w niej 50 osób. A teraz, kiedy odszedłem, zostawiłem blisko 650 pracowników. W ciągu niespełna czterech lat firma wzrosła liczebnie kilkunastokrotnie. A sam biznes aż osiemdziesięciokrotnie. Teraz AirHelp to jeden z większych pracodawców w Gdańsku. Ale to przede wszystkim biznes globalny i bardzo mocno zautomatyzowany.

Turystyka lotnicza rozwija się potężnie.
Ale też rośnie świadomość pasażerów, że im się coś należy od linii lotniczych, jeśli lot z jakichś powodów zostanie odwołany lub opóźniony. Szczególnie jeśli to dzieje się z winy linii lotniczych, jak w przypadku usterek samolotu. Na początku jedno z głównych haseł naszej firmy brzmiało tak, że jesteśmy dumni z bycia znienawidzonymi przez wszystkie linie lotnicze. Potem sytuacja zaczęła się odwracać. I nie tylko pomagaliśmy pasażerom, ale też liniom lotniczym.

W jaki sposób?
Wiele wniosków, z jakimi występują pasażerowie, jest bezzasadnych. A my, mając tak rozbudowaną wiedzę na ten temat, mogliśmy taki bezzasadny wniosek odrzucić znaczni szybciej niż linie lotnicze. One potrzebowały na to godziny „ręcznej” pracy. U nas ta sama decyzja zabiera nam 20 milisekund. Kiedy rozpoczynałem pracę w AirHelp.com, o pomoc w uzyskaniu odszkodowania zwracało się do nas co miesiąc około 3 tysięcy klientów. Teraz to jest pół miliona. Te odszkodowania to taka nisza, ktoś powie. Ale jeśli się je przemnoży przez cały świat, to się robi z tego potężny biznes.

TOP Menedżer Pomorza 2018. Bolesław Drapella laureatem nagrody "Dziennika Bałtyckiego". Doceniliśmy elitę gospodarczą Pomorza [komentarz redaktora naczelnego]

Wcześniej założył pan RoomAuction.com, oferujący usługi rezerwacji pokoi hotelowych na zasadach aukcji internetowej. To był też strzał w dziesiątkę.
Ten pomysł powstał po moim kilkuletnim pobycie w Wielkiej Brytanii. Jako menedżer hotelowy zaobserwowałem, że hotele są często puste i że chętnie przyjęłyby gościa po niskiej cenie, ale nie chcieli tej ceny pokazywać. Za to hotelarze byli otwarci na negocjacje. I wyglądało to tak - klient, widząc stawkę 100 funtów za noc, mówił: - nie zapłacę tyle, ale jestem gotowy dać 60 funtów. Chciałbym przyjechać w niedzielę i zostać na dwie noce. Chcecie mnie czy nie? W hotelu przekalkulowano, że skoro nie sprzedadzą noclegu za sto funtów, to lepiej mieć klienta za 60, niż nie mieć go wcale. Tym bardziej że hotele w niedziele są raczej puste. Bo już weekendowy klient wyjechał, a korporacyjny jeszcze nie dojechał. Ten system sprawdził się w hotelach, w których pracowałem. I kiedy odszedłem z hotelarstwa, założyłem RoomAuction. W tej chwili korzysta z niego 65 tysięcy hoteli.

Ma pan patent na sukces? Czy może jest on okupiony też porażkami?
Finalnie każda z tych firm była sukcesem. Ale porażek nie brakowało. One najbardziej uczą. W biznesie zawsze istnieje ryzyko. I trzeba się z nim oswoić. Pomaga za to szczęście i optymistyczne spojrzenie na życie. Kieruję się w życiu pewną formułą, która w języku angielskim brzmi tak: Happiness=reality-expecta-tions, co w polskim języku brzmi mniej więcej tak: szczęście równa się rzeczywistość minus oczekiwania. Nie jest dobrze, kiedy nasze oczekiwania wobec rzeczywistości są większe, niż to możliwe. Bo wtedy będziemy nieszczęśliwi. Ale jeśli oczekujemy od życia mniej, to każda rzeczywistość nas uszczęśliwi. Liczy się pozytywne nastawienie do życia.

Bolesław Drapella TOP Menedżerem Pomorza 2018. mat. prasowe

Żeby odnosić sukcesy, trzeba mieć drużynę. Pan mówi głośno, że lubi otaczać się ludźmi mądrzejszymi od siebie. To nie jest częste zachowanie.
Ale niezbędne w rozwoju biznesu. Nie mam monopolu na wiedzę absolutną. Trudno rozwijać biznes z kimś, kto nie jest w stanie wnieść czegoś nowego. Zatrudniając lepszych od siebie w określonej dziedzinie jak marketing PR czy prawo, nie boję się, że mogą mnie zastąpić. Wręcz przeciwnie, czuję się bezpieczniej, wiedząc, że takie osoby nie wprowadzą firmy na minę. Ufam im, sam się przy nich rozwijam. W pojedynkę nie da się zrobić globalnego biznesu.

Widać wieloletni pobyt w harcerstwie nie poszedł na marne. Nawet są pewne podobieństwa. Jest drużyna, uczenie się, są zasady.
W harcerstwie spędziłem siedemnaście lat. Zacząłem od zucha, a skończyłem na zuchmistrzu. I naprawdę wiele się nauczyłem, począwszy od dobrej organizacji pracy, poprzez współpracę z ludźmi, rozwój osobisty i zaufanie do ludzi. Droga instruktorska w harcerstwie to właściwie wstęp do bycia dobrym menedżerem.

Podobno najlepsze pomysły do głowy przychodzą panu w saunie?
To prawda. Jestem gorącym zwolennikiem tej formy relaksu. Tam powstało kilka produktów, które uruchomiłem m.in. w Morizonie. To świetne miejsce do myślenia. Jesteśmy odcięci od cyfrowych bodźców. Nikt nie wchodzi, nie pyta, nie odrywa od kreowania w myślach pomysłu. Nic człowieka nie rozprasza. Można sobie to wszystko jeszcze raz przemyśleć na spokojnie, powoli. Stąd mój nowy pomysł biznesowy pt. SaunaGrow.com.

Co to jest?
To marka consultingowa, ale też inicjatywa pro bono. Wszystkie spotkania, które odbywają się w ramach tego projektu, są to spotkania doradcze, rozwijające konkretny biznes...

Spotkania w saunie?
W saunie, o to właśnie chodzi, odbywają się nie tylko ze mną. W tej chwili jest pięciu mentorów z różnych obszarów, takich jak prawo, budowanie zespołu czy IT. Każdy, kto bierze udział w takim spotkaniu, może sobie wybrać odpowiedniego dla siebie mentora, w zależności od swoich biznesowych wyzwań. Oczywiście te spotkania w saunie nie trwają długo, bo to nie byłoby zdrowe. Zmieniamy pomieszczenia, żeby odpocząć od tego parowania. Te spotkania kosztują. Ale wszystkie pieniądze, które do nas wpływają, przekazujemy firmie HospiCare, która tworzy darmową aplikację dla domowych hospicjów dziecięcych. Oczywiście można się biznesowo spotkać również w biurze czy w kawiarni. Ale mój pomysł z sauną jest taki, żeby łączyć relaks z poradami biznesowymi i celem charytatywnym. To na razie bardzo świeży projekt, istniejący zaledwie od kilku tygodni, ale już odbyło się kilkanaście takich spotkań.

To pana pomysł nowatorski czy podpatrzony?
Mój własny. Jestem saunamistrzem i wszystko podczas tych spotkań w saunie przebiega zgodnie ze sztuką i zaleceniami Polskiego Towarzystwa Saunowego. Takiego pomysłu jeszcze w Polsce nie było. Na świecie chyba też nie ma. Ale już starożytni, nie tylko Rzymianie, uprawiali politykę w łaźniach. W obecnych czasach w saunowym stylu przoduje Finlandia. Prezydent Finlandii często zaprasza swoich gości do sauny. Ale takiego pomysłu biznesowego jak nasz jeszcze tam nie ma.

Mam wrażenie, że pana życie zawodowe galopowało do tej pory.
Galopowało i to jest powód, dla którego zwolniłem. W AirHelp pracowałem, jakbym miał półtora etatu. Po moim odejściu, chociaż nadal jestem doradcą i udziałowcem, moje obowiązki przejęły trzy osoby. To pokazuje nie tylko rozwój firmy.

Ale też to, jak pan się dawał sam sobie eksploatować?
Jeśli tak, to z radością. Ja się bardzo dużo w AirHelp nauczyłem. Czasem myślę, że powinienem firmie dopłacać za nauki, jakie w niej pobierałem.

Więc dlaczego zostawił pan ten etap za sobą?
Mam pięcioro dzieci i chcę widzieć, jak one rosną. Chcę żyć ich życiem. One są w takim najlepszym rozwojowym wieku, bo najmłodsze ma dwa lata, najstarsze dwanaście lat. To wiek zuchowy, jak mówię, kiedy bardzo potrzebuje się tego rodzicielskiego wsparcia. I jak się w nie w tym wieku zainwestuje nie tylko miłość, ale też czas, to potem będzie procentowało. Fantastyczne, że nie muszę się spieszyć i mogę z dwuletnią córeczką dłużej rano pobyć, a z synami pograć w „planszówkę”. Nie tylko dzieci są szczęśliwsze, ja też. Drugim powodem jest też chęć dzielenia się zdobytą wiedzą zawodową z innymi firmami, które, rozwijając się, tworzą globalne biznesy. Obecnie doradzam kilku takim firmom i bardzo się cieszę, gdy widzę jak ktoś, dzięki mojemu wsparciu, może uniknąć analogicznych błędów biznesowych, jakie sam popełniałem w przeszłości.

TOP MENEDŻER POMORZA 2018:

Żona jest lekarzem.
Pracuje na pełnym etacie. I bardzo dobrze. Bo gdyby tylko miała się zajmować dziećmi, to pewnie by oszalała. W życiu człowieka muszą być trzy nogi - rodzina, praca i hobby.

W pana przypadku hobby to fotografia i sauna.
Ale też góry i sport. Doba jest dla mnie za krótka. Ale nie staram się być taką ośmiornicą, która mackami próbuje naraz wszystko objąć. Nie skupiam się też tylko na pracy i to jest zdrowsze. Jeśli ktoś nie ma hobby, rodziny i żyje tylko samą pracą, to jeśli coś w niej pójdzie nie tak, wali mu się wtedy cały świat.

Podobno jeden z pana synów wykazuje już zainteresowania biznesowe.
To Wojtek, który ma w tej chwili niecałe dziesięć lat. Ale już jako sześciolatek zorganizował swój pierwszy biznes. Zaczęło się od tego, że chcieliśmy go wysłać na zimowisko. I były dwie opcje - samo zimowisko albo łączone z wyjazdem do aquaparku. Ta druga wersja była droższa. Postawiliśmy więc przed nim wyzwanie. Powiedzieliśmy, że płacimy za zimowisko, ale jeśli chce wybrać wariant droższy, to musi sobie na to zarobić. Wojtek stwierdził więc, że będzie robić ozdoby świąteczne, a potem sprzeda je sąsiadom. Wcześniej obszedł sąsiadów, robiąc taki market research, czyli badanie rynku. I zamiast pytać, co by chcieli, on od razu zebrał zamówienia. Okazało się, że ma ich dwadzieścia. I że nie jest w stanie sam tego zrobić. Zatrudnił więc młodszego brata do robienia pewnych elementów. Potem zatrudnił starszego do liczenia pieniędzy, bo sam jeszcze nie potrafił liczyć. Uzbierał dwa razy więcej, niż potrzebował.

I stworzył firmę rodzinną.
Nagrałem z nim na pamiątkę tego jego pierwszego biznesu rozmowę. A on od razu spytał: - Tato, a wrzucisz to na Facebooka? A dlaczego? - z kolei ja spytałem. Bo ja bym chciał, żeby inni sąsiedzi, ci po drugiej stronie ulicy, też się o tym biznesie dowiedzieli. Rozbawiło mnie to. Jako sześciolatek nie znał jeszcze siły reklamy, ale już intuicyjnie czuł, czym ona jest i że może mu się przydać. Po moich zmianach pracy on był pierwszym, który zadawał wiele takich poważnych, biznesowych pytań - a dlaczego, pytał o stawki, zasady współpracy. A na końcu padło pytanie: - Tata, a czy będziesz nas teraz częściej odbierał ze szkoły? Odparłem, że tak. On się wtedy przytulił do mnie i tak skończył się temat.

AirHelp Poland

AirHelp to globalna firma specjalizująca się w prawach pasażerów linii lotniczych, wspierająca podróżnych w odzyskiwaniu odszkodowań za opóźnione i odwołane loty, a także w przypadku odmowy wejścia na pokład. Firma podejmuje również kroki prawne i polityczne, które przyczyniają się do wzrostu świadomości oraz poprawy egzekwowania praw pasażerów na całym świecie. AirHelp zlokalizowany jest w 30 krajach, w których zatrudnia więcej niż 600 pracowników. Dotychczas pomógł 10 milionom pasażerów.

Firma AirHelp jest start-upem wspieranym przez firmę Y Combinator. Została założona w 2013 roku przez Henrika Zillmera, Nicolasa Michaelsena i Grega Roodta, przedsiębiorców internetowych z wykształceniem w dziedzinie technologii, marketingu i rozwoju produktu.

Gdański oddział jest największym. To 90 proc. biznesu AirHelp.

Laureaci nagrody Top Menedżer: Galeria najlepszych przedsięb...

TOP Menedżer Pomorza 2018 - nominowani:

W tym roku nominowani do finału rywalizacji o tytuł najlepszego menedżera regionu zostali (w kolejności alfabetycznej):

  • Rafał Chomicz, prezes zarządu Sevenet
  • Bolesław Drapella, prezes zarządu Air Help Polska
  • Bartłomiej Glinka, prezes zarządu Omida Group w Gdańsku
  • Marcin Gniazdowski, prezes zarządu Almar
  • Łukasz Greinke, prezes zarządu ZMPG SA
  • Jakub Kaszuba, prezes zarządu Base Group sp. z o.o.
  • Bogdan Lubiński, prezes zarządu Polmor sp. z o.o.
  • Józef Poltrok, właściciel, prezes zarządu Łączpol
  • Marian Popinigis, prezes zarządu BLIRT SA
  • Marek Rytlewski, prezes zarządu Transprojekt Gdański sp. z o.o.

TOP Menedżer Pomorza 2018 - kapituła plebiscytu:

  • Zbigniew Canowiecki, prezydent Pracodawców Pomorza
  • prof. Henryk Ćwikliński, Uniwersytet Gdański
  • Katarzyna Dobrzyniecka, dyrektor Loży Gdańskiej BCC
  • Maciej Dobrzyniecki, kanclerz Loży Gdańskiej BCC
  • Piotr Dominiak, Wydział Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej
  • Leszek Gierszewski, prezes Drutex SA, laureat
  • Marek Głuchowski, prezes Zarządu Gdańskiego Klubu Biznesu
  • Maciej Grabski, prezes Olivia Business Centre
  • prof. Jerzy Gwizdała, Rektor Uniwersytetu Gdańskiego
  • Sławomir Halbryt, prezes Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza
  • Marek Kański, dziennikarz ekonomiczny
  • Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk
  • Roman Szczepan Kniter, prezes zarządu Trefl SA, l2aureat
  • Marek Krzykowski, laureat, dyrektor ds. rozwoju Rockfin
  • Andrzej Liberadzki, były prezes Radia Gdańsk
  • Tomasz Michalski, dyrektor Biura Reklamy, Polska Press, Oddział Gdańsk
  • Wiktor Pilarczyk, prezes Polska Press, Oddział Gdańsk
  • Piotr Soyka, prezes Grupy Remontowa Holding, laureat
  • Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego
  • Wiesław Szajda, prezes Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw
  • Mariusz Szmidka, redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego”
  • Andrzej Ubertowski, członek Rady Gdańskiego Klubu Biznesu, laureat TOP Menedżera
  • Adam Żołnowski, wiceprezes DCT SA

Od 2001 roku "Dziennik Bałtycki" wydaje dodatek TOP Menedżer
W tym szczególnym wydawnictwie prezentujemy najlepszych z najlepszych - pomorskich biznesmenów, wybranych przez kapitułę nagrody, którą tworzą autorytety ze świata ekonomii, biznesu, mediów. Przedstawimy menedżerów, których działania w danym roku zostały docenione nie tylko za dobre wyniki finansowe firmy, ale także za styl i sposób zarządzania, za tworzenie wizerunku firmy, za reagowanie na potrzeby swojego zespołu i lokalnych społeczności.

Top Menedżer: "Dziennik Bałtycki" co roku wydaje dodatek poś...

Rozmowa z Top Menedżerem 2017, Adamem Żołnowskim:

POLECAMY NA STREFIE BIZNESU:

Wideo

Materiał oryginalny: Bolesław Drapella TOP Menedżerem Pomorza 2018. "Finalnie każda firma była sukcesem, ale porażek nie brakowało" [rozmowa] - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość

Bolku , mały Kolego i sąsiedzie z lat dzieciństwa serdecznie gratuluję i licznych dzieci i kariery. Wspaniale!

zgłoś
T
Tomek

Dokładnie, dane pomiarowe czynią marketing w internecie skuteczniejszym. A mierzyć można również telefony przychodzące wygenerowane przez kampanie internetowe za pośrednictwem calltrackera. To daje nowe możliwości firmom, które nie prowadzą sklepów online tylko opierają się na kontakcie od klienta.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3