Bojowy okrzyk i sygnały do swoich czyli.... politycy szaleją na Twitterze

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
pixabay
To jak wywieszenie pewnej flagi, pod którą mają się zebrać nasi. Flaga, która pokazuje - jesteśmy tacy jacy jesteśmy i wszyscy, którzy nie są z nami, są naszymi wrogami - mówi o wpisach polityków na Twitterze psycholog społeczny dr Wiesław Baryła.

Dlaczego, pana zdaniem, niektórzy dostają takiego - mówiąc kolokwialnie - małpiego rozumu na Twitterze? Myślę o ostatnich wpisach dotyczących Białorusi.
Format Twittera zachęca do używania czegoś, co się tak wdzięcznie nazywa skrótem myślowym.

Ale skróty myślowe bywają czasami niebezpieczne, jak w przypadku wicemarszałka Ryszarda Terleckiego, który wysłał białoruską opozycjonistkę po "pomoc do Moskwy". Opozycja żąda jego dymisji za ten tweet.
To, że w jednym poście można użyć najwyżej 280 znaków, nie usprawiedliwia tego, że ktoś umieszcza wpisy, które...

Wyłączają czasami myślenie?
Ja bym tego tak nie określił. Bo żeby napisać jedno lub dwa zdania trzeba jednak pomyśleć, złożyć słowa w całość. Zdarza się, że czasami ktoś impulsywnie komentuje coś na Twitterze. I wtedy pisze nawet z błędami. Ale to są raczej te posty, które ludzie zamieszczają jako reakcje na czyjeś wpisy i sprowokowanym ich treścią często zupełnie puszczają hamulce. Ale ten post, o którym tutaj mówimy, to wpis zaplanowany. To nie jest przejaw braku refleksji. Wręcz przeciwnie. To w bardzo skondensowany sposób wyartykułowane, odważyłbym się powiedzieć, głębokie przemyślenie.

To o co w tym przemyśleniu wicemarszałkowi chodziło, pana zdaniem? Bo nawet niektórzy prawicowi politycy jak Jarosław Gowin, nie chcieli wierzyć, że ten wpis wyszedł spod palców Ryszarda Terleckiego.
Wiele wpisów w mediach społecznościowych, szczególnie na Twitterze, ma charakter sygnałów wysyłanych do swoich. Nie są obliczone na poinformowanie o czymś, tylko są rodzajem wskazania, bojowego okrzyku, że jestem w pewnej grupie. Ewentualnie są wezwaniem do "policzenia się" - sprawdzeniem, czy inni również poćwierkają w podobnym tonie. Rola sygnalizacyjna Twittera jest niezwykle istotna. To takie mobilizowanie swoich szeregów.

Takie zwieranie szyków bojowych?
Można tak to nazwać. Chociaż to zwieranie szyków bojowych bywa niekoniecznie w tej sprawie, której dotyczy sam tweet. To jak wywieszenie pewnej flagi, pod którą mają się zebrać nasi. Flaga, która pokazuje - jesteśmy tacy jacy jesteśmy i wszyscy, którzy nie są z nami, są naszymi wrogami. To zresztą nic nowego ze strony polityków Zjednoczonej Prawicy i marszałka Terleckiego. Niezwykle przykre jest to, że zdecydował się użyć do tego okrzyku bojowego i zakomunikowania - kto nie z nami ten nasz wróg - białoruskiej opozycjonistki. To bezduszne i bez spojrzenia z innej perspektywy na problem. Oczywiście przy 280 znakach nie ma zbyt wiele miejsca na tę inną perspektywę.

I to jest ta pułapka Twittera.
Ogólnie rzecz biorąc, Twitter dzięki tej skrótowości, ograniczonej liczbie znaków, powinien porządkować myśli. I to jego zaleta. Ale każdą zaletę można przekuć w wadę, kiedy się tego narzędzia używa w nieprzemyślany sposób. Niezwykle przykre jest to, że z tego co się dzieje na świecie, rozumie się tylko to, że jak ktoś trzyma z naszymi przeciwnikami, to jest naszym wrogiem. To bardzo prymitywne rozumienie świata.

I cyniczne.
Dokładnie. Przykre, że to wychodzi spod pióra osoby, która pełni funkcję wicemarszałka Sejmu.

Ale też niektórym dziennikarzom zdarzały się tweety, które wzbudziły emocje. Agnieszka Romaszewska napisała m.in., że "Protasiewicza najwyraźniej rozdeptali. Część życia złamali mu łukaszyści, drugą złamał sam ..." Ktoś kto nie był łamany może sobie tak pisać.
To jest ciągle ta sama kwestia. Skrótowość Twittera powoduje, że pani Romaszewska chciała zasygnalizować pewną złożoność sytuacji, a wyszło jak wyszło. Tu akurat format jest niewłaściwy, żeby próbować rozsądzać racje.

Twitter może być więc niebezpiecznym narzędziem?
Tak, szczególnie wtedy, kiedy się go używa przede wszystkim do budowania swojej pozycji społecznej i zarządzania wizerunkiem. To narzędzie najlepiej sprawdza się wtedy, kiedy treścią tweetów są fakty, skondensowane informacje lub doniesienia z badań naukowych. Najmniej użyteczny bywa wtedy, kiedy próbuje się podawać subtelne rozumienie rzeczywistości. Do tego Twitter się nie nadaje.

Zmiany w prawie spadkowym. Kuzyni przestaną dziedziczyć

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie