Bogicević: - Po porażce trzeba dalej walczyć

Ewa Macholla
Milija Bogicevic
Milija Bogicevic S. Dadaczyński
Rozmowa z Miliją Bogiceviciem, trenerem Polpharmy Starogard Gdański

W niedzielę gracie mecz wyjazdowy z Polonią Azbud Warszawa. Jakie są nastroje w drużynie przed tym spotkaniem?
Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni. Od piątku zaczęły się intensywne przygotowania pod kątem meczu z Polonią. Opracowaliśmy taktykę, którą będziemy chcieli zastosować w Warszawie. Jedziemy tam z nastawieniem na wygraną. Jeśli będzie dobra dyspozycja wszystkich zawodników, to powinniśmy zdobyć dwa punkty. Łatwo jednak na pewno nie będzie.

Wie już Pan, kto wyjdzie w pierwszej piątce?
Nie chcę zdradzać taktyki, więc pierwsza piątka będzie standardowa. Wiem, że w ostatnim meczu z Koszalinem dla niektórych zaskoczeniem było pojawienie się w niej Tomka Ochońko, ale jest on przecież zmiennikiem Łukasza Żytki. Próbuję różnych ustawień.

Niepokojąca może być nieobecność Jacka Jareckiego podczas meczu z AZS Koszalin. W meczu pierwszej kolejki ten zawodnik grał niewiele. To zaskakujące, zwłaszcza, że przed rozpoczęciem sezonu wiele pozytywnego mówiło się o tym młodym obrońcy.
W okresie przygotowawczym Jacek Jarecki miał sporo szans, aby udowodnić, jakim jest zawodnikiem. W pierwszym meczu ze Sportino Inowrocław wbrew pozorom wcale nie grał krótko, bo prawie 10 minut. Jednak pewne rzeczy musi przemyśleć.

Spotkanie drugiej kolejki, które graliście u siebie, nie należało do najlepszych. Szwankowała obrona, zbiórek też było dużo mniej niż choćby podczas meczu w Inowrocławiu. To było przyczyną porażki?
Nie do końca. Nie zgodzę się z zarzutem dotyczącym obrony. Jednym z założeń było zatrzymanie Michaela Kueblera i to się moim zawodnikom udało. W pierwszym meczu zdobył on aż 27 punktów, u nas już tylko 14. Jego ostatni rzut za 3 punkty był trudny do zatrzymania, ale generalnie był dobrze kryty, trzymany z dala od kosza i miał trudności ze zdobywaniem punktów. W tym meczu mieliśmy problem z atakiem i nad tym trzeba pracować. Moi zawodnicy bardzo chcieli dobrze wypaść przed własną publicznością. Za bardzo chcieli wygrać. To była duża presja, która ich sparaliżowała. Nie zawsze udaje się wygrać, ale nawet po porażce trzeba walczyć dalej. Na pewno będziemy walczyć o zwycięstwo w Warszawie. Musimy wygrywać mecze u siebie, ale też na wyjazdach.

Kibiców z pewnością martwi absencja Łukasza Żytki.
Sprawa Łukasza się trochę komplikuje. Nie ukrywam, że bardzo na niego liczę, bo to doświadczony zawodnik. Potrzebna jest nam jego pomoc. Żytko doznał kontuzji, po której miał wrócić do gry po 2 tygodniach. Po jednym treningu okazało się, że jest to niemożliwe i konieczna jest miesięczna rehabilitacja. Musimy poczekać na jej efekty. Myślę, że w ciągu tygodnia będzie wiadomo coś więcej.

Za drużyną dopiero dwa mecze, ale czy myśli już Pan o jakichś wzmocnieniach?Za szybko by o tym myśleć. Zależy mi na tym, by utrzymać ten skład. W ramach budżetu, jakim dysponujemy, jest to dobra drużyna. Wolę spokojnie mieć gwarancje utrzymania zawodników niż myśleć o zwalnianiu. Nie ma zawodnika, który by sam wygrał mecz. Mam wielu doświadczonych zawodników jak Łukasz Majewski, Patrick Okafor czy Tony Weeden. Brody Angley też coraz lepiej wpisuje się w ten zespół. Z kolei Damian Kulig i Tomek Ochońko, choć to młodzi koszykarze, to są ważną częścią drużyny. Mogę też pochwalić Piotra Dąbrowskiego, który jest takim obrońcą - stoperem. Biorąc pod uwagę przepis o grze dwóch Polaków mam do dyspozycji wielu graczy.

Prokom pewnie jest poza zasięgiem, ale kogo da się ograć?
Turów ma mocny skład, podobnie Anwil, w którym gra znany starogardzkim kibicom Mujo Tujković. Trefl Sopot to też ciekawy zespół. Na razie bez formy jest Słupsk, który miał walczyć o pierwszą czwórkę. Na równi z nami jest m.in. Poznań, Koszalin. Resztę zespołów możemy ograć. Wierzę, że bez tej presji, która spaliła moich zawodników podczas meczu z AZS Koszalin, możemy grać w fazie play-off.

O starogardzkich kibicach mówi się, że potrafią gościom zgotować prawdziwe kociewskie piekło. Jak Pan ich ocenia?
Kibice byli z nami od początku do końca, a my nie graliśmy dobrego meczu. Bardzo chcieliśmy wygrać. Nasi kibice nas wspierali, nie siedzieli cicho, oni żyją razem z zespołem. Jako drużyna nie możemy zawieść zaufania, jakim nas obdarzyli.

Rekordowa cena za zaginiony obraz Matejki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie