Bogdan Borusewicz pisze o próbie prowokacji ze strony TVP. Skierował sprawę do sądu. Ekipa miała udokumentować spacer senatora z psem?

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Bogan Borusewicz poinformował o próbie prowokacji ze strony TVP
Bogan Borusewicz poinformował o próbie prowokacji ze strony TVP Karolina Misztal
Wicemarszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz zażądał w sądzie przeprosin od Telewizji Polskiej. Domaga się także zaprzestania pomówień na jego temat. Senator Platformy Obywatelskiej poinformował na swoim profilu na Facebooku o próbie prowokacji ze strony TVP. Nikt z telewizji nie odniósł się jeszcze do sprawy.

Sprawa wiąże się - jak twierdzi Bogdan Borusewicz - z aferą z lotami rządowym samolotem. 26 lipca 2019 r. posłowie PO wystąpili o informacje na temat prywatnych lotów ówczesnego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego (Prawo i Sprawiedliwość). Gdy wyszło na jaw, że polityk nadużywał lotów przewożąc lotami o statusie HEAD członków rodziny, współpracowników oraz innych polityków PiS, 9 sierpnia złożył dymisję z urzędu marszałka Sejmu. Na tej funkcji zastąpiła go Elżbieta Witek.

Czytaj także

Krótko po tym pojawiły się informacje o lotach poprzednich marszałków Sejmu i Senatu. Pod koniec sierpnia opublikowano wykaz 89 lotów zagranicznych w latach 2006-2015 oraz 12 krajowych w latach 2006-2010 Bogdana Borusewicza, który w latach 2005-2015 był marszałkiem Senatu. Ze strony jego oponentów politycznych oraz mediów publicznych pojawiły się oskarżenia, że nadużywał rządowych przelotów by wyprowadzić na spacer swojego psa w Gdańsku.

We wtorek 19.11.2019 r. wicemarszałek Senatu poinformował o kolejnych działaniach TVP wymierzonych w jego osobę.

"Wystąpiłem przeciwko TVP do sądu za kłamliwą informację, że latałem samolotem po to by wyprowadzać psa. W związku z tym Jacek Kurski wysłał na początku listopada pod mój dom ekipę, która miała to udokumentować. Była to młoda dziennikarka z ośrodka gdańskiego i operator kamery z zewnątrz. Przyjechali samochodem prywatnym" - napisał we wtorek na Facebooku Bogdan Borusewicz.

Jak informuje dalej senator PO dziennikarze czekali przed jego domem aż wyprowadzi na spacer swojego psa, żeby móc to udokumentować.

"Po czterech godzinach siedzenia w samochodzie pod domem i gorączkowych telefonach do Warszawy, gdy już zapadał zmrok, dziennikarka wyszła z samochodu i zapytała o mnie i mojego psa sąsiadkę, która wyszła na spacer ze swoim psem. Przedstawiła się jako weterynarz i powiedziała, że sam ją wezwałem do swojego zwierzęcia. Jakie było jej zaskoczenie, gdy usłyszała, że mój pies od dawna nie żyje - napisał Bogdan Borusewicz."



W rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim wicemarszałek Senatu powiedział: - Domagam się żeby TVP zaprzestała pomówień na ten temat.

Kontaktowaliśmy się z gdańskim oddziałem Telewizji Polskiej, jednak zarówno redakcja Panoramy, jak i sekretarka dyrektor TVP3 Gdańsk odesłała nas do rzecznika TVP w Warszawie. Nie odbierał on jednak telefonu, którego numer podano nam w oddziale gdańskim. Czekamy na komentarz pisemny. Do sprawy wrócimy.

FLESZ: Masowo kupujemy mieszkania.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 11

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jamesblond

Drogie Pisowskie trolle! czy wy naprawdę wierzycie że jak się kogoś obrzuci błotem to nic nie przylgnie do rzucającego? jeśli w to wierzycie to naparzajcie dalej, ale to widowisko, na kiepskim poziomie, może sie widzom znudzić

G
Gość

Moze pora aby ten agent SB przeniosl sie z pasozytowaniem z Sejmu do Knesetu?

G
Gość

Latanie bywa niebezpieczne senatorze Borusewicz nie oszukuj swoich wyborcow !

G
Gość

Informator Super Expressu twierdzi, że marszałek latał czasem do domu, żeby doglądać gospodarstwa i... pobawić się z psem. Samolot traktował jak taksówkę !Borusewicz pół życia spędza w samolocie między Warszawą, a Gdańskiem, gdzie mieszka. “Super Express” ustalił, że od 2007 roku do stycznia 2013 r. marszałek Senatu aż 713 razy latał na trasie Warszawa–Gdańsk. Jego podróże rejsowymi samolotami kosztowały podatników prawie 400 tys. zł. Dziennikarze wyliczyli, że marszałek Senatu na pokładzie samolotu pojawiał się średnio... co trzy dni.!

G
Gość
20 listopada, 19:13, Polihistor:

On by sobie życzył tego, co wiemy, a ja - i rzesze takich, jak ja - radzi bylibyśmy, gdyby wreszcie odszedł z polityki, w której nie wiadomo, po co tyle lat tkwi.

Własnie, po co

G
Gość

Najlepszą obroną jest atak ,jak ma coś za paznokciami to atakuje telewizję.Ale cała dokumentacja z lotów Borusewicza jest jawna i ogólnie dostępna.

P
Polihistor

On by sobie życzył tego, co wiemy, a ja - i rzesze takich, jak ja - radzi bylibyśmy, gdyby wreszcie odszedł z polityki, w której nie wiadomo, po co tyle lat tkwi.

G
Gość

Honorowo oddaj panie Borusewicz pieniądze za wylatane wycieczki w celu wyprowadzenia psa itp.

G
Gość

pisie qrwy ujadają

G
Gość

Panie samolocik,to ile w końcu razy w poprzedniej kadencji latałeś na trasie Warszawa-Gdańsk bo już wszyscy się gubią.

G
Gość

Pies zdechl, drugi jeszcze nie.

Dodaj ogłoszenie