reklama

Bogdan Borusewicz: CBA i Mariusz Kamiński załatwili stocznie na amen

Barbara SzczepułaZaktualizowano 
Bogdan Borusewicz
Bogdan Borusewicz
Z Bogdanem Borusewiczem, marszałkiem Senatu, rozmawia Barbara Szczepuła.

Jest afera?
Która?

Jedna i druga: hazardowa i stoczniowa.
To są zupełnie inne sprawy. W pierwszej, zwanej przez media "hazardową", niewątpliwie mieliśmy do czynienia z próbą wpływu na kształt ustawy. Z pozaprawnym lobbingiem. Choć dodajmy, że ustawa nie wyszła jeszcze z rządu.

Ale zachowanie szefa klubu parlamentarnego Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego, ministra sportu, było karygodne.
Pełna zgoda. Skandaliczne. Zawsze styk biznesu i polityki budzi wątpliwości, a jeśli dochodzi do tego jeszcze sport, to już mamy piorunującą mieszankę wybuchową!

Przejdźmy do stoczni. Jest afera stoczniowa?
Robienie afery z tego, że starano się za wszelką cenę sprzedać stocznie gdyńską i szczecińską w taki sposób, by utrzymać w nich produkcję statków, jest co najmniej zaskakujące! Nie rozumiem w ogóle, co w tym wypadku skłoniło CBA do zastosowania takich samych technik operacyjnych, jak w sprawie hazardowej, bo o ile w pierwszej sprawie można było powziąć jakieś podejrzenia związane z kontaktami polityków z biznesmenami, to w sprawie stoczni niczego takiego nie widzę. Obie sprawy łączy moim zdaniem tylko modus operandi CBA.

Robienie afery z tego, że starano się sprzedać stocznie by utrzymać w nich produkcję statków, jest zaskakujące

Otrzymał Pan Marszałek materiały od Mariusza Kamińskiego…
Rozesłano te materiały do prezydium Sejmu i Senatu, zresztą dokładnie nie wiem nawet do kogo, bo w dokumentach dotyczących pierwszej sprawy nie podano rozdzielnika, ale ciekaw jestem, czy na przykład otrzymał te materiały szef BBN, minister Szczygło?

Czy to, co opublikowały gazety, pokrywa się z tym, co Pan marszałek otrzymał?
Oczywiście nie odpowiem pani na to pytanie, ale sytuacja jest kuriozalna! Dziennikarze mogą dyskutować o tym, co przeczytali w gazetach, ja - nie mogę nic powiedzieć - bo byłem adresatem tajnych dokumentów! Dodam jeszcze, że między dostarczeniem nam tych dokumentów a ujawnieniem sprawy w prasie minęło w pierwszej sprawie dwanaście dni, w drugiej - już tylko dwa dni. Nastąpiło jakieś gwałtowne przyspieszenie.

O co więc chodzi? Polowanie na premiera?
Tak, co do tego nie mam wątpliwości.

Czy premier popełnił błąd, że nie zwolnił Mariusza Kamińskiego zaraz po przejęciu władzy w 2007 roku?
Premier musi sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jedno jest pewne: próbowano sprzedać stocznię temu, kto zapowiadał, że po zakupie zakładu nie zwolni pracowników i będzie budował statki. A to deklarował jedynie inwestor katarski. Natomiast to, co urządziło teraz CBA, oznacza, że gdy w listopadzie odbędzie się następny przetarg, żaden urzędnik nie będzie chciał preferować inwestora deklarującego działalność stoczniową. Tereny postoczniowe kupią więc zapewne deweloperzy. Takie mogą być konsekwencje działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego!

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antoni Jazgarz Butrykowski

To ciekawa teza? Trzeba obciążyć winowajców kosztami! Bo przecież Donald z Gradem tyle się po świecie nawojażowali, trafili aż do Kataru, znaleźli hojnych, gotowych sypnąć petrodolarami inwestorów, byle tylko móc produkować w Gdyni i Szczecinie Tankowce i pełnomorskie jachty dla swoich szejków. A że nie zdążyli wpłacić kasy? Widocznie zaPOmnieli, dla tych obrzydliwie bogatych Arabów te głupie 365mln to tylko jakieś drobne, mogli zapomnieć wpłacić. I teraz by uregulowali, gdyby nie Kamiński i CBA. POdziwiam maestrię z jaką Pani Redaktor Szczepuła POprowadziła ten wywiad. Pan Marszałek nie musiał się nawet wysilać by odpowiadać, wszystko miał Podane na tacy. Jak miło gdy dziennikarz prowadzący wywiad tak bardzo się ze sobą zgadzają, mają takie samo zdanie na każdy temat. Żadnych kontrowersji, wprost jedzą sobie z dzióbków! A wszystko po to by padły te dwa kluczowe zdania z kompetentnych ust Pana Marszałka:"Natomiast to, co urządziło teraz CBA, oznacza, że gdy w listopadzie odbędzie się następny przetarg, żaden urzędnik nie będzie chciał preferować inwestora deklarującego działalność stoczniową. Tereny postoczniowe kupią więc zapewne deweloperzy. Takie mogą być konsekwencje działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego! Wicie, rozumicie, no nie!

Dodaj ogłoszenie