Bobry nad Radunią zagrażają bezpieczeństwu – mówią mieszkańcy Straszyna. Podcięte przez nie i powalone do rzeki drzewa mogą spiętrzyć wodę, a wtedy nasze domy nad Radunią zostaną podtopione.

Kilkanaście lat temu bobry trafiły na Żuławy Gdańskie. Na początku były przyrodniczą ciekawostką. Nie były niepokojone, więc stada szybko się powiększały. Wkrótce, podczas wysokiej wody na Wiśle i zagrożeniu powodziowym mieszkańcy spostrzegli, głębokie nory, tworzone przez bobry na wałach przeciwpowodziowych Wisły.

Po roku było już kilka przypadków zniszczenia wałów na głównych kanałach żuławskich.

Odnotowano nawet przerwany wał na Kanale Piaskowym i podtopienie pól podczas wczesnowiosennych roztopów. Bobry są pod ochroną i wyrugowanie ich z Żuław jest bardzo trudne, a pozostawienie ich, grozi powodziami na znacznych obszarach.

- Od roku nic się na Żuławach nie zmieniło w sprawie bobrów, a zwierzęta te nie mają racji bytu na Żuławach – powiedział Janusz Goliński, wójt gminy Cedry Wielkie. - Z każdym rokiem stada się rozrastają. Niemałe areały pól leżą poniżej poziomu morza i co jest oczywiste poniżej poziomu wody w kanałach. Każde osłabienie wałów przez bobry, stanowi wielkie zagrożenie. Staramy się na bieżąco monitorować zniszczenia wałów. Pomagają nam w tym mieszkańcy, rolnicy i myśliwi.

Od kilku lat bobry zadomowiły się nad brzegami Raduni, w Straszynie i w Juszkowie. Mają się dobrze, o czym świadczą liczne drzewa ze śladami bobrzych zębów lub już leżących na brzegach. Niektóre lądują w wodzie i tamują równomierny spływ wód podczas ich wysokiego poziomu.

-

Bobry nad Radunią zagrażają bezpieczeństwu – ocenił Tadeusz Jałoszyński, mieszkaniec ul. Raduńskiej w Straszynie. - Drzewa powalone do rzeki mogą spiętrzyć wodę, a wtedy nasze domy nad Radunią zostaną podtopione. Sympatyczne to zwierzaki polubiły mój ogródek i ścięły kilka drzew, w tym młodego dęba. Ucierpiało wiele drzew nad wodą, a to może zakończyć się podmyciem ulicy Raduńskiej. Szkodniki te są pod ochroną, więc ograniczenie ich liczby w stadach będzie niezwykle trudne.

- Bobry są chronione, ale również niepożądane tam, gdzie mogą sprowadzić niebezpieczeństwo powodzi – przyznał Bogusław Pinkiewicz, rzecznik prasowy pomorskiego oddziału Wód Polskich. - Staramy się je zniechęcać do gnieżdżenia się w miejscach o szczególnym zagrożeniu. Na wałach układamy siatki przeciw bobrom, zasypujemy opuszczone gniazda na wałach i wyjmujemy powalone drzewa z rzek.

ZOBACZ TAKŻE:Przez bobry trzeba było wyciąć drzewa w Sobieszewie