Blog iBedeker.pl poświęcony Trójmiastu ma 5 lat. Rozmowa z jego twórczynią Ewą Kowalską

rozm. Marek Adamkowicz
Ewa Kowalska
Ewa Kowalska Karolina Misztal
Pięć lat temu w internecie powstał adres, gromadzący miłośników Gdańska, Sopotu i Gdyni. Z Ewą Kowalską, twórczynią bloga iBedeker.pl o pasji poznawania Trójmiasta rozmawia Marek Adamkowicz.

Przejdź na bloga iBedeker.pl

Blog iBedeker.pl kończy pięć lat. Niby niedużo, ale jednocześnie można powiedzieć, że to cała epoka.
Może zacznę od tego, czym jest iBedeker - jest to takie miejsce w internecie, w którym mogą się spotkać miłośnicy Gdańska, Sopotu i Gdyni. Można tu znaleźć teksty o historii i architekturze, ale przede wszystkim o dzisiejszym życiu naszej małej ojczyzny. Minionych pięć lat to dla mnie zdecydowanie cała epoka, która zupełnie zmieniła moje życie. Pięć lat temu byłam po prostu mamą i żoną, żyjącą na nieco zwolnionych obrotach, dzisiaj jestem w ciągłym biegu. Owszem, bywam bardzo zmęczona, ale to znacznie milsze uczucie niż znudzenie. Na początku blogowej drogi założyłam codzienną aktualizację wydarzeń, co jest niezwykle czasochłonne, ale z tym się liczyłam. Natomiast, niestety, nie przewidziałam konieczności zaistnienia na portalach społecznościowych, które bywają złodziejami czasu. Kilka miesięcy temu świadomie ograniczyłam swoją obecność na Facebooku, ale życie sprawiło, że zaoszczędzony czas coraz częściej spędzam poza domem, biorąc udział w licznych wydarzeniach kulturalnych. A każde spotkanie to przecież tylko początek, potem trzeba z tego zrobić relację...

iBedeker jest niewątpliwie swego rodzaju fenomenem. Chociażby z tego względu, że internetowy projekt funkcjonuje także w świecie realnym.
Zanim zaczęłam tworzyć iBedeker, publikowałam teksty jako dziennikarka obywatelska i wiedziałam, że to lubię, ale nigdy nie odpowiadało mi pisanie z przysłowiowego fotela. Nie jestem felietonistką, bliższe mojemu sercu jest życie reportera, stąd, jak mówią znajomi - wszędzie mnie pełno (śmiech). Organizatorzy niszowych spotkań kulturalnych mają potrzebę zaistnienia choćby w niewielkich mediach. Ja im taką możliwość stwarzam, toteż liczba zaproszeń kierowanych do mnie mogłaby mi w całości wypełnić kalendarz. Niestety, mimo najszczerszych chęci nie mogę być wszędzie. Muszę dokonywać wyborów, a niekiedy wręcz… losuję. Drzemie we mnie potrzeba kontaktu z ludźmi, potrzebni mi są do życia i jest mi szalenie miło, kiedy widzę, że ja też jestem komuś potrzebna. To piękne uczucie.

Twoją wielką zasługą jest zachęcenie gdańszczan do poznawania swojego miasta. Mam tu na myśli organizowane przez ciebie spacery z przewodnikiem. Za każdym razem gromadzą one tłumy.
Rzeczywiście spacery gromadzą tłumy i świadczą o ogromnej potrzebie poznawania tak zwanej małej ojczyzny. To zjawisko zapoczątkowały spacery, organizowane przez Kazimierę Dejnę z Nadbałtyckiego Centrum Kultury oraz Katarzynę i Jakuba Szczepańskich z Komitetu Inicjatyw Lokalnych Wrzeszcz. To oni jako pierwsi zaczęli na dużą skalę organizować bezpłatne, edukacyjne spacery dla mieszkańców, i to oni stali się dla mnie inspiracją. Sukces wędrówek zawdzięczam oczywiście znakomitemu przewodnikowi, który umie porwać tłumy - Aleksandrowi Masłowskiemu. Nasz duet, łączący jego wiedzę i moje emocje, wydaje się być udany - mam wrażenie, że nasze spacery są najzwyczajniej lubiane. Razem zorganizowaliśmy już ponad 20 wędrówek, w których biorą udział niemowlęta (te raczej nieświadomie, chociaż kto wie) i bardzo, bardzo dojrzali seniorzy. iBedekerowe spacery zdecydowanie łączą ludzi, bywa, że niekiedy bardzo dosłownie. Dzięki mojemu blogowi poznali się Ania i Marcin, dzisiaj małżonkowie i rodzice Moniki, której jestem honorową matką chrzestną. Wspólnie zwiedzaliśmy już Stare Przedmieście, Główne Miasto, Osiek, Wrzeszcz, Brzeźno czy Nowy Port. Wędrowaliśmy wzdłuż Wielkiej Alei (aleja Zwycięstwa), Jaśkowej Doliny i po wzgórzach fortyfikacji. Jeszcze wiele przed nami...

Tak jak rozbudziłaś u wielu osób zainteresowanie historią Trójmiasta, tak samo zaraziłaś ich pasję społecznikowską. Wystarczy wspomnieć nagłośnioną przez ciebie zbiórkę książek dla szkoły w Kokoszkach.

Moja aktywność nie sprowadza się jedynie do tworzenia iBedekera i organizowania spacerów. Jest cała sfera okołoblogowa, w ramach której również się doskonale czuję.
W związku z powstaniem filii WiMBP w szkole w Kokoszkach ogłosiłam zbiórkę książek. Udało mi się zgromadzić ponad 2500 woluminów - wszystkie znalazły się na bibliotecznych półkach. Z radością przyjmuję zaproszenia do prowadzenia warsztatów z dziennikarstwa obywatelskiego, jestem też przykładem dla kobiet, które wychowały już dzieci (ja sama mam czwórkę) i szukają pomysłu na dalsze życie. Pasja to jest to, co pozwala z radością rozpoczynać każdy dzień, i tą pasją staram się zarażać.

Wiem, że pomysłów na przyszłość ci nie brakuje, ale czym chciałabyś się pochwalić za następne pięć lat?
Phil Bosmans powiedział: "Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same". Nie jest to biznesowe podejście do życia, ale dla mnie zawsze ważniejsze były emocje. Nie wiem, co będzie za pięć lat. Kilka dni temu zostałam zaproszona do współpracy przez Andrzeja Stelmasiewicza ze Wspólnoty Gdańskiej - z tego związku na pewno coś się urodzi (śmiech). A dzisiaj, w dniu piątych urodzin, marzę o zadzierzgnięciu większej przyjaźni z Gdynią, której na bedekerze trójmiejskim (taka była pierwotna nazwa mojego bloga) jest po prostu za mało.

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie