Bińcze, gm. Czarne: Strażak ochotnik jest podpalaczem?

Piotr Furtak
Mieszkańcy Bińcza w gminie Czarne na chwilę odetchnęli z ulgą. W niedzielę dzięki ich wsparciu udało się zatrzymać mężczyznę, który ich zdaniem od 2-3 lat zaprószał ogień w różnych miejscach. A gdy pożar wybuchał mężczyzna pojawiał się w miejscu zdarzenia, już jako strażak - ochotnik aby je gasić. Ostatnio trzydziestokilkuletni mężczyzna zaatakował w niedzielę.

- Pożary zawsze wybuchały przed godziną 20 - mówi jeden z mieszkańców Bińcza, który z obawy przed piromanem chce jednak pozostać anonimowy. - Podobnie było również teraz. Zarówno ja jak i kilka innych osób widzieliśmy jak idzie w kierunku budynków byłego GS-u. Nie było go z 20 minut. Po tym czasie wybiegł, a w jednym z magazynów wybuchł pożar.

Ostatni pożar został jednak potraktowany jako zaprószenie ognia. Mężczyzna zapłacił raptem 50 złotych mandatu. Policjanci prowadzą jednak postępowanie w kilku innych, podobnych sprawach - między innymi podpalenia donic z kwiatami na miejscowej plebanii. Były też próby podpalenia garaży i pożar warsztatu.

Powiat słupski: Usłyszał zarzut podpalenia pałacu w Karżniczce

- Sprawa jest rozwojowa - mówi Zbigniew Hapka, kierownik posterunku w Czarnem. - W tym ostatnim przypadku nie ma mowy o przestępstwie, gdyż paliły się jedynie śmieci. Nie zniszczone zostały natomiast ściany czy dach. Tylko jeden z pożarów do których doszło w ostatnim czasie w Bińczu może być traktowany jako przestępstwo. W ubiegłym roku paliły się budynki gospodarcze i sprawca może odpowiadać za usiłowanie zniszczenia mienia.

Jeszcze kilka tygodni temu mężczyzna podejrzewany o zaprószanie ognia był strażakiem - ochotnikiem. Przestał nim być dopiero w ostatnim czasie, gdyż nie przeszedł badań lekarskich. Mieszkańcy Bińcza twierdzą, że tylko w tym roku w ich miejscowości było 5 podejrzanych pożarów, ale wybuchały one od 2-3 lat. Od dawna podejrzewali mężczyznę, który został zatrzymany w niedzielę. Ich zdaniem nie działał zresztą sam. Ostatnio jego wspólnik stał na czatach.

Na oskarżenia mieszkańców wsi pod adresem jednego z ochotników zareagował zarząd OSP w Bińczu.
- Około półtora miesiąca temu zawiesiliśmy wypłacanie pieniędzy za udział w akcji gaśniczej - mówi Jarosław Procak, prezes OSP w Bińczu. - Tylko tyle mogliśmy zrobić. Na razie nikomu jednak niczego nie udowodniono. Ja nie będę niczego komentował. To sprawa dla policji.

Za godzinę uczestnictwa w akcji strażacy ochotnicy z gminy Czarne otrzymują 15 zł.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie