Pomorskie atrakcje na weekend
    Jesienią warto wybrać się do parku krajobrazowego

    Weekend z PKM

    Rozwiń
    Bimet w płomieniach

    Bimet w płomieniach

    Jacek Klein

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Łuna nad miastem i przeciągłe wycie syren. To kilkanaście wozów strażackich pędziło gasić groźny pożar, który wybuchł w nocy z poniedziałku na wtorek w gdańskich zakładach firmy Federal Mogul Bimet w Oliwie, producenta łożysk. Na szczęście ofiar nie ma.
    Znajdujący się na terenie zakładu pracownicy, ok. 150 osób, zostali wcześniej ewakuowani. Poszkodowanych nie ma także wśród strażaków.

    Ogień pojawił się w poniedziałek późnym wieczorem, gdy po godz. 21 zapaliła się galwanizernia. Około godz. 22.30 pożar został opanowany. Akcja mogłaby przebiegać sprawniej, a straty byłyby mniejsze, gdyby nie za niskie ciśnienie wody w zakładowej sieci. Strażacy musieli podłączyć się do hydrantów oddalonych o 100-200 metrów. Dogaszanie trwało do godziny 14.30 we wtorek.

    - Pożar miał miejsce w części produkcyjnej hali. Zapaliła się drewniana konstrukcja dachu pokrytego papą, stąd tak wysoko wznosząca się łuna nad miastem - mówi st. kpt. Tadeusz Konkol, rzecznik pomorskiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku. - Ogień został szybko zlokalizowany i opanowany, dzięki czemu nie przeniósł się na część magazynową i nie zagroził składowanym w niej w dużych ilościach łatwopalnym materiałom chemicznym i toksycznym.
    20 zastępów strażaków brało udział w akcji gaszenia pożaru
    Pożar wyglądał groźnie - zakład przy produkcji wykorzystuje substancje niebezpieczne, m.in. kwasy. Istniało zagrożenie, że ogień je dosięgnie. I dlatego przybyli na miejsce strażacy, widząc wysoką łunę, wezwali posiłki z Gdyni i Sopotu oraz trójmiejskich zakładów. Łącznie w akcji brało 20 zastępów.
    Zawaleniu uległa część dachu hali, która ma łączną powierzchnię 15 tys. metrów kwadratowych. Zabezpieczenie konstrukcji ma potrwać dwa - trzy dni.

    - Przyczyny pożaru na razie nie są znane - powiedział Cezary Szostak prokurator rejonowy prokuratury Gdańsk-Oliwa. - Przeprowadzone zostały oględziny miejsca zdarzenia, z których wynika, że konstrukcja budynku została odkształcona i grozi zawaleniem. Konieczne jest jej zabezpieczenie przez straż pożarną, dopiero wtedy na teren będzie mogła wejść ekipa śledcza i wyjaśnić przyczyny pożaru.
    Najbardziej prawdopodobna to zwarcie instalacji elektrycznej.
    16 godzin trwała akcja gaszenia i dogasznia gdańskiego zakładu
    Przedstawiciele Bimetu nie udzielali wczoraj informacji. W spółce pracował zespół do oszacowania strat. Ze wstępnych analiz wynika, że maszyny nie uległy zniszczeniu. Zalana została jednak hala produkcyjna i do czasu jej osuszenia produkcja łożysk będzie częściowo ograniczona.

    Gdański Bimet należący od 1998 roku do amerykańskiego koncernu Federal-Mogul Corporation specjalizuje się w produkcji łożysk ślizgowych i taśm bimetalowych na rynek krajowy i zagraniczny. Oferowane przez firmę wyroby posiadają homologacje takich zagranicznych producentów, jak: FIAT, Massey Ferguson, Perkins oraz wszystkich producentów krajowych.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo