Billboardy na nabrzeżach

RedakcjaZaktualizowano 
Wyspa Spichrzów mogłaby opowiadać o historii miasta - twierdzi Stefan Chwin
Wyspa Spichrzów mogłaby opowiadać o historii miasta - twierdzi Stefan Chwin Przemek Świderski
Na Wyspie Spichrzów mogłaby powstać otwarta ekspozycja historii miasta - proponuje Stefan Chwin w rozmowie z Jarosławem Zalesińskim

Panie profesorze, gdańska Wyspa Spichrzów...
Leży mi na sercu od bardzo dawna. Kiedyś głosiłem, że należałoby tam stworzyć uniwersytecki campus. Mam czasem takie idee, które wyglądają na fantastyczne, a ja uważam, że byłyby dobre dla miasta. Wypędzanie studentów z centrum jest przecież szaleństwem. Proszę popatrzeć, że wszystkie wielkie uniwersyteckie miasta w Polsce skupione są zawsze wokół uniwersytetów.

Za późno na pańskie pomysły. Uniwersyteckie centrum powstaje w Oliwie.
I takie pieniądze poszły na nowe budynki uniwersytetu w tym okropnym miejscu, że się tego nie uda zmienić. Chyba żeby sprzedać wszystkie te budynki bankom...

Nierealne. Jeśli zatem nie campus na Wyspie Spichrzów, to co?
Pozostaje granie na gdańskiej nucie, która jest jedyną szansą tego miasta, a jest w tej chwili okropnie zaprzepaszczana. Naprzeciwko Żurawia powstaje na przykład coś, co już teraz nadaje się tylko do wysadzenia w powietrze. W najatrakcyjniejszym miejscu, naprzeciwko ikony naszego miasta, powstaje budynek koszmarnie banalny. Takich budynków postawiono w Europie tysiące!

Nasze redakcyjne pytanie dotyczy jednak głównie tego, czy warto nadać Wyspie Spichrzów jakiś charakter już teraz, zanim powstanie na niej zabudowa.
W tej chwili wygląda tam tak, jakby na wyspę spadła bomba atomowa. To oczywiste, że coś z tym należałoby zrobić. Wyspa Spichrzów mogłaby opowiadać o historii miasta.

W jaki sposób?
Mogłaby tam powstać duża, otwarta ekspozycja historii miasta, dostępna dla ludzi, przyjeżdżających do Gdańska. Działa w naszym mieście od dawna grupa ludzi, którzy opracowali cały cykl popularnych albumów fotografii dawnego Gdańska. A gdyby stworzyć na Wyspie Spichrzów takie żywe albumy? Materiał jest prawie gotowy, zawarty w tych książkach. Rzecz jasna nie mam odpowiedzi na pytanie, jak to potem zabezpieczyć, żeby nie zostało poniszczone, rozniesione w pył przez wandali.

To jest problem.
Ale idea jest ciekawa. Taka ekspozycja oparta byłaby na kontraście. Stamtąd widać przecież nowy, odbudowany Gdańsk. Można by więc poznawać dawną historię miasta i porównywać ją z tym, co widzi się z brzegu, patrząc na Długie Pobrzeże.

Tylko musiałyby powstać barierki wzdłuż brzegu.
W tej chwili są tam pozostałości po nabrzeżach przy dawnych elewatorach.
Kompletnie zrujnowane.
Więc czemu by ich nie odnowić i także na nich nie ustawić jakichś elementów tej ekspozycji? Mogłyby to być nawet bardzo duże billboardy, które by pokazywały to miasto tak, jak ono niegdyś wyglądało. Takie billboardy byłyby widziane od strony Długiego Pobrzeża, przez które przepływają w sezonie turyści. Warto coś takiego zrobić, moim zdaniem.

Po to, żeby tej części centrum nadać inną funkcję.
W tej chwili jedyną jej funkcją jest straszenie. Bardzo mnie to martwi, że władze miasta wciąż zgadzają się na taki stan rzeczy, ale tak samo martwi mnie, że zgadzają się na takie budynki, jak ten stawiany naprzeciwko Żurawia.

Nie jest przecież ukończony.
Wiem. Ale można sobie obejrzeć wizualizację projektu. Wygląda, jak jakiś dom wczasowy z lat 60. Betonowe konstrukcje, wypełnione szybami i to wszystko.

Nowoczesna architektura.
Nie mam nic przeciwko nowoczesnej architekturze, ale niech ona bierze pod uwagę ducha miejsca. Skoro w fasadzie tego budynku mają być tafle szkła, czemu by nie stworzyć lustrzanej fasady?

Czyli?
Szkło z jednej strony przejrzyste, a z drugiej działające jak lustro. W takiej fasadzie odbijałby się Żuraw i odbudowana część Gdańska. Jakoś by się to wówczas ratowało. A zamiast tego w najbardziej efektownym miejscu rośnie nam jakaś budowla, nie wiadomo po co. Bardzo mnie też interesuje nie tylko to, jak zostanie zagospodarowany północny cypel wyspy...

Ale też ta część od strony Oruni?
Jeśli i tam powstaną takie budowle, to będzie to jakiś horror. To jest unikatowe dla miasta miejsce, które powinno mieć swój szczególny charakter. Mnie na przykład marzą się tam białe ściany z czarnym belkowaniem. Postawić wiele takich budynków, zasadzić sosnowy zagajnik - cudo!

Ale na razie...
Zróbmy coś z tym miejscem, nie czekając na cuda.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie