Biało-czerwoni poznali rywali w finałach Ligi Światowej

Patryk Kurkowski
Trwa końcowe odliczanie do finałowego turnieju Ligi Światowej. W środę rozpoczną się zmagania w gdańsko-sopockiej hali Ergo Arena. W niedzielę mistrzowie Europy poznali rywali, z którymi przyjdzie im się zmierzyć w fazie grupowej. Chociaż biało-czerwoni zagrają z mocnymi przeciwnikami, to mają szanse na awans do półfinału.

Argentyna, Włochy i Bułgaria to rywale siatkarzy trenera Andrei Anastasiego. Teoretycznie to łatwiejszy zestaw, bo w drugiej grupie znaleźli się obrońcy tytułu i mistrzowie świata Brazylijczycy, finaliści Ligi Światowej sprzed roku i wicemistrzowie świata Rosjanie, mistrzowie olimpijscy Amerykanie, którzy rzutem na taśmę zapewnili sobie udział w finałach, oraz czwarta w rankingu światowym Kuba.

Mimo że uniknęliśmy tzw. grupy śmierci, to i tak nie będzie łatwo o awans do półfinału. Albicelestes okazali się bezkonkurencyjni w swojej grupie eliminacyjnej. Zawodnicy z Ameryki Południowej wygrali dziewięć z dwunastu meczów. Dwukrotnie pokonali silnych Serbów, którzy mieli najgorszy bilans spośród wszystkich ekip z drugich miejsc, w związku z czym nie wywalczyli biletu na turniej finałowy. Włosi również przeszli przez pierwszy etap niczym burza, zostawiając daleko w tyle Francję i Koreę Południową oraz pokazując wyższość nad solidną Kubą. W tej stawce w najsłabszej formie wydaje się być Bułgaria.

Polakom dotychczas brakowało stabilizacji. Nasi reprezentanci dobre spotkania przeplatają ze słabszymi, a nawet kiepskimi, w których popełniają masę błędów.

W fazie interkontynentalnej mistrzowie Europy potrafili za pierwszym razem gładko 3:0 ograć mistrzów olimpijskich, żeby w rewanżu przegrać w identycznym stosunku. Podopieczni włoskiego szkoleniowca koniec końców przegrali łącznie aż sześć z dwunastu spotkań, w tym wszystkie cztery z Canarinhos. Co ciekawe, Polacy ani razu nie rozgrywali tie-breaka.

Biało-czerwoni mają jednak podstawy, aby zajść daleko w turnieju finałowym, wszak dobrze wypadli w indywidualnych statystykach. Bartosz Kurek znalazł się w ścisłej czołówce punktujących i serwujących (w obu przypadkach piąta lokata), Marcin Możdżonek w pierwszym etapie był trzeci w klasyfikacji blokujących, Krzysztof Ignaczak nie miał sobie równych w rywalizacji libero oraz broniących, z kolei Łukasz Żygadło był najlepszym rozgrywającym. W nadchodzących spotkaniach Polacy muszą wykorzystać te atuty, ale przede wszystkim pozostać drużyną w trudnych momentach.

Faworytem do końcowego zwycięstwa są oczywiście reprezentanci Kraju Kawy, którzy już osiem razy w historii wygrywali Ligę Światową. Siedem zwycięstw mają na swoim koncie Włosi.

Turniej finałowy zostanie rozegrany w dniach 6-10 lipca w Ergo Arenie. Pierwsze spotkanie w środę już o godz. 11. Mecz finałowy 22 edycji odbędzie się natomiast w niedzielę o godz. 20.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Petroniusz
Wpisałem już tę prośbę pod artykułem na Trojmiasto.pl, ale powtarzam go, bo mam nadzieję, że dotrze do organizatorów. Mam prośbę do osoby, która będzie prezentowała zespoły i prowadziła doping, proszę o zaapelowanie do widzów, żeby nie klaskali w trakcie hymnów gości. Skończmy z tym idiotycznym i prowincjonalnym zwyczajem, w trakcie hymnu się stoi i milczy, albo śpiewa własny.
Dodaj ogłoszenie