Będzie pomoc dla ACK

    Będzie pomoc dla ACK

    Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Po 20 latach starań spełniło się marzenie kilku pokoleń lekarzy Akademii Medycznej w Gdańsku.
    W sobotę, z udziałem premiera Donalda Tuska oraz minister zdrowia Ewy Kopacz, wmurowano kamień węgielny pod budowę nowego szpitala klinicznego - Centrum Medycyny Inwazyjnej.

    To pierwsze zaproszenie od władz Akademii Medycznej, które minister Kopacz przyjęła od początku kryzysu, trwającego od połowy stycznia w Akademickim Centrum Klinicznym. Zadłużony na 230 mln zł szpital, któremu komornik co miesiąc zabiera z konta 4 mln zł, wciąż walczy o przetrwanie.
    Do tej pory Ministerstwo Zdrowia tylko krytykowało władze uczelni i dyrekcję ACK za fatalne, jego zdaniem, zarządzanie. Tym razem szefowa resortu zdrowia, od którego zależy los ACK, obiecała pomoc. Ministerstwo zaakceptowało już kandydaturę Jacka Domejki na szefa szpitala. Po wielu peturbacjach [Domejko miał być wiceministrem zdrowia - red.] wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym tygodniu powinien podpisać pięcioletni kontrakt z rektorem AMG, prof. Romanem Kaliszanem.

    - To nadzieja dla tego szpitala - nie ukrywa Ewa Kopacz. - Sytuacja ACK jest ciężka, ale to szpital strategiczny, nie tylko ze względu na to że kształci przyszłych lekarzy, ale zabezpiecza 20 procent potrzeb zdrowotnych mieszkańców województwa. Jestem gotowa pomóc na tyle, ile będę mogła, a nawet więcej - deklaruje.

    O żadnych konkretnych kwotach nie ma jednak na razie mowy. Wpierw nowy dyrektor musi przedstawić resortowi solidny i sensowny, jak to określa Ewa Kopacz, program restrukturyzacji. Żadna z wcześniej prezentowanych wersji tego programu nie zyskała przychylności urzędników resortu. I nie tyle chodzi o drastyczną redukcję zatrudnienia, co o to by pieniądze z NFZ i środki budżetowe z MZ były wydawane gospodarnie.

    Zdaniem prof. Janusza Morysia, który obowiązki rektora AMG przejmie od początku września, minister Kopacz nie ma "krwiożerczych" zamiarów wobec gdańskiego szpitala. Mało prawdopodobne jest więc, by resort domagał się zwolnienia 1700 pracowników ACK, a więc 45 proc. załogi. Inne placówki kliniczne w kraju, jak choćby warszawski szpital przy Banacha, mają podobną strukturę zatrudnienia, a nikt nie podnosi z tego powodu larum. Nie oznacza to jednak, że redukcji zatrudnienia w ACK nie będzie. - Duża część kontraktu, bo aż 48 procent, idzie na wynagrodzenia - tłumaczy prof. Moryś.

    A im więcej pochłaniają płace, tym mniej zostaje na leczenie chorych, w tym na zakup niezbędnych materiałów, leków i środków technicznych. Zdaniem przyszłego rektora, szpital musi zmniejszyć koszty w stosunku do przychodów. O cudownym uzdrowieniu w ciągu kilku miesięcy nie ma jednak mowy.

    - Kontrakt z przyszłym dyrektorem zakłada, że ACK powinno uzyskać dodatni wynik w ciągu trzech lat - twierdzi prof. Moryś. - Rok musi wystarczyć, by szpital się "wyzerował", czyli zrównał wydatki z przychodami. Po dwóch latach powinien uzyskać wynik dodatni netto, po trzech latach - wynik dodatni brutto.

    Przyszły rektor jest ostrożnym optymistą. Czy Jacek Domejko nie wycofa się po raz kolejny, okaże się dopiero w piątek. Tego dnia podpisać ma kontrakt z władzami AMG. Do tego czasu będzie już gotowy nowy szpital - Centrum Medycyny Inwazyjnej, nowoczesny, oparty na zachodnich wzorach.

    - Znajdą się w nim wszystkie kliniki zabiegowe oraz internistyczne, które wykorzystują tego rodzaju metody - tłumaczy dr hab. Piotr Czauderna, pełnomocnik rektora ds. tej inwestycji - z pełnym zapleczem diagnostycznym i rozbudowaną częścią ambulatoryjną.

    Kciuki za nową inwestycję obiecał trzymać premier Tusk.

    Nowoczesny


    Prof. Roman Kaliszan, rektor AMG.

    - Nowy szpital będzie miał około 300 łóżek. Będą w nim kliniki internistyczne (działające w takich dziedzinach jak ostre zatrucia, gastroenterologia), blok operacyjny, oddziały intensywnej terapii i przeszczepów szpiku kostnego, a także nowoczesne laboratoria, takie jak na przykład patomorfologia, do tego cały dział medycyny ratunkowej i dział ambulatoryjny. Szpital będzie łączył krótki pobyt pacjenta, intensywne leczenie z leczeniem ambulatoryjnym. Wszystko po to by pacjenci mogli jak najszybciej wyjść do domu w lepszym stanie. Mam nadzieję, że za dwa i pół roku spotkamy się na uroczystości otwarcia nowego szpitala.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo