Batalia o pomorskie sądy. Reforma pod lupą

Mateusz Węsierski
Na terenie gdańskiego Sądu Okręgowego łączenie sądów da oszczędność rzędu 5,2 tys. zł miesięcznie, ale już przewidywane koszty miesięczne to 15 tys. zł
Na terenie gdańskiego Sądu Okręgowego łączenie sądów da oszczędność rzędu 5,2 tys. zł miesięcznie, ale już przewidywane koszty miesięczne to 15 tys. zł Przemek Świderski
Reorganizacja sądownictwa to niepotrzebne wysokie koszty, a przede wszystkim... zamach na niezawisłość sędziów. Tak ministerialne reformy przedstawiają sędziowie, którzy ujawniają nam kulisy zmian wprowadzanych w polskim wymiarze sprawiedliwości. Sędziowie spierają się o to z ministrem Jarosławem Gowinem. Strona rządowa nie ustępuje.

Tylko wydatki

Rozmawialiśmy z przedstawicielami sądów okręgowych, którzy nie pozostawiają suchej nitki na pomyśle ministra Gowina. Przypomnijmy, że chodzi o łączenie sądów rejonowych w większe jednostki z obsadą przynajmniej 12 sędziów oraz ustanowienie dyrektorów podległych bezpośrednio ministrowi. Wyliczenia są szokujące.

- Reorganizacja oznacza generowanie dodatkowych kosztów w wysokości ok. 1 mln zł rocznie w naszym okręgu - powiedział nam przedstawiciel pomorskiego wymiaru sprawiedliwości.

Czytaj też: Kościerzyna: W obronie sądu zablokują skrzynki resortu sprawiedliwości

Z uwagi na obawy związane ze swoją karierą zawodową prosi o zachowanie anonimowości i nieujawnianie miejsca pracy. Przykładem może być likwidacja stanowiska prezesa Sądu Rejonowego w Bytowie, który ma stać się filią sądu lęborskiego. W zamian musi być utworzone stanowisko dyrektora obu sądów. Jego pracę prezes sądu w Lęborku wykonuje obecnie za 500 zł (!) miesięcznego dodatku. Taka jest różnica pomiędzy pensją przewodniczącego wydziału a prezesa. Za dodatkowe stanowisko dyrektora obu sądów, zapisane w idei reorganizacji ministra Gowina, trzeba będzie zapłacić aż ok. 5000 zł miesięcznie.
- Wystarczy pomnożyć to przez 12 miesięcy, a następnie dodać podobne sumy z innych sądów w regionie, to wyjdzie "ładna" kwota - informuje nasz rozmówca.

Dyrektora trzeba będzie wyłonić w drodze konkursu, stworzyć mu biuro, zatrudnić sekretarkę itp. To niejedyne koszty.

- Teraz wystarczy pomnożyć ten milion przez 45, bo tyle jest w Polsce okręgów sądowych, i wyjdzie kwota zafundowana społeczeństwu przez ministra- punktuje nasz informator.

Strona ministerialna przyznaje, że reorganizacja nie przynosi żadnych oszczędności, ale jest w tym pewien "haczyk".

- Ideą reformy nie są oszczędności. To nie był główny argument - zaznacza Patrycja Loose, rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości. - Celem głównym było uracjonalnienie zarządzania etatami sędziowskimi.

Sędziowie będą przesuwani pomiędzy jednostką zamiejscową a nadrzędnym sądem rejonowym. Nawet gdyby były jakieś koszty, to warto je ponieść. Nie mówimy tu jednak o milionie złotych w każdym z okręgów. Całkowity koszt reformy to 1,74 mln zł polegający na wymianie tablic i pieczątek.

Oszczędności mają wynikać z likwidacji stanowisk prezesów i wiceprezesów sądów rejonowych. Na każdej takiej osobie to oszczędność rzędu 250 zł miesięcznie, co w skali kraju da 2 mln zł rocznie.

Tyle o reorganizacji, która ma wejść w życie 1 lipca tego roku. Druga rzecz to zmiany wynikające z nowelizacji ustawy o sądach powszechnych, która wchodzi w życie 28 marca. One generują dużo wyższe koszty. Zdaniem ministerstwa, wyliczenia naszego informatora opierają się właśnie na nich i mogą być prawdziwe.

- Znowelizowana ustawa wprowadza menedżerskie zarządzanie sądami - wyjaśnia Patrycja Loose.

W każdym sądzie będzie jeden dyrektor pełniący rolę menedżera. Będzie wybierany w drodze konkursu i jego dochód może faktycznie dojść do sumy 5 tys. zł miesięcznie. Zdaniem ministerstwa, te dodatkowe koszty przewidziano, decydując się na znowelizowanie ustawy. Zmiany te określane są jako konieczne, bo mają usprawnić pracę sądów.

Według sędziów, to... zamach nie ich niezawisłość. Dlatego proponowane zmiany zaskarżyli w Trybunale Konstytucyjnym.

- Niektórzy sędziowie będą musieli poruszać się pomiędzy sądami wchodzącymi w skład rejonowego. Czym to poskutkuje? Otóż po kilkadziesiąt kilometrów dziennie będą jeździć sędziowie niepokorni, za karę. Prezes nie będzie miał na to żadnego wpływu, bo według ustawy będzie petentem dyrektora podległego ministrowi - twierdzi nasz informator.

Ministerstwo nie zgadza się z tymi argumentami, więc przygotowuje odpowiedź. Do sprawy wrócimy.

Przeczytaj:
- Kościerzyna: Aby uratować sąd radni chcą rozszerzyć jurysdykcję o Stężycę i Sulęczyno
- Pomorze: Samorządowcy walczą o sądy rejonowe

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Kolejne cięcia

Cytowana przez nas wypowiedź Patrycji Loose, rzecznika Ministerstwa Sprawiedliwości, zdumiała samorządowców. Są zaskoczeni twierdzeniem, że celem reformy nie są oszczędności.

- Najwidoczniej urzędnicy ministerstwa oglądają inne media, bo ja wyraźnie słyszałem, że jednym z celów są właśnie oszczędności - dziwi się Adam Leik, wiceburmistrz Bytowa.

Najwięcej będzie kosztowało zatrudnienie dyrektorów, ale i reorganizacja polegająca na łączeniu sądów rejonowych przyniesie ubytek w budżecie. Na terenie gdańskiego Sądu Okręgowego łączenie sądów da oszczędność rzędu 5,2 tys. zł miesięcznie, ale już przewidywane koszty miesięczne to 15 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć jednorazowe wydatki rzeczowe w wysokości 144 tys. zł.

Reformę wymiaru sprawiedliwości planuje też prokurator generalny. Chodzi o likwidację małych prokuratur rejonowych. Ujawniony kilka miesięcy temu plan wzbudził wiele kontrowersji. Protestowali samorządowcy. Sprawa pozostała na razie na etapie uzgodnień, ale za kilka lat ma być wdrożona w życie.

Ostateczna lista prokuratur do likwidacji może być gotowa dopiero za 2 lata, ale już teraz wiadomo, że w województwie pomorskim w najgorszej sytuacji jest Prokuratura Rejonowa w Miastku, które nie jest siedzibą powiatu. To najbardziej prawdopodobne rozwiązanie na bazie oszczędnościowych planów prokuratora generalnego. Pod uwagę będzie też brana obsada prokuratorska (tylko jeden prokurator jest z Miastka) i liczba prowadzonych spraw.

Przeczytaj:
- Kościerzyna: Aby uratować sąd radni chcą rozszerzyć jurysdykcję o Stężycę i Sulęczyno
- Pomorze: Samorządowcy walczą o sądy rejonowe

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
daago

Taka reforma jest do tzw "kitu" Pamiętam, że już kilkakrotnie likwidowano sądy i prokuratury i po jakimś czasie znowu tworzono (np. przy okazji zmian terytorialnych). Koszty likwidacji są duże, a koszty ponownego przywrócenia jeszcze większe - nie mówiąc o kosztach ludzkich.

j
jozef

o jakim sedziach mowicie ze niezawisle smiechu warte najpierw nauczcie sie pracowac bo nie jestescie przygotowani tylko formulkami rospisujecie sie skandal takich sedziow wywalic partacza robote to jest ministerstwo niesprawiedliwosci w sadach czeba najpierw zrobic czystke natychmiast skrupowanych wywalic natychmiast

Dodaj ogłoszenie