Bat na Zuckerberga i rodzimych Nawalnych. Felieton Dariusza Szretera

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Minister sprawiedliwości wziął sobie do serca zasadę tisze jediesz, dalsze budiesz i pojechał do... Sosnowca. Tam bowiem – jak donosi TVN24 - ma z jego inicjatywy powstać zupełnie nowy sąd okręgowy, umeblowany od podstaw sędziami spoza kasty

Oj, nie jest łatwo być Jarosławem Kaczyńskim. Człowiek, z dobrego serca, kogoś pochwali, kimś się zachwyci, a zaraz wszyscy spekulują, że to kandydat na nowego szefa rządu. Bo polską specyfiką, której cały świat nam zazdrości – obok Sylwestra z Dwójką i odkrycia towarzyskiego w Trybunale Konstytucyjnym – jest to, że u nas to wicepremier wyznacza sobie premiera, a nie na odwrót.
Dziwiłem się przed tygodniem, że Zbigniew Ziobro nie hamuje kolegów ze Zjednoczonej Prawicy przed składaniem oświadczeń w obronie Aleksieja Nawalnego i ingerowaniem tym samym w suwerenne rosyjskie sądownictwo. Już się nie dziwię. Po prostu minister wziął sobie do serca zasadę tisze jediesz, dalsze budiesz i pojechał do... Sosnowca. Tam bowiem – jak donosi TVN24 - ma z jego inicjatywy powstać zupełnie nowy sąd okręgowy, umeblowany od podstaw właściwymi sędziami. Na jego prezeskę typuje się już żonę Bogdana Święczkowskiego, prokuratora krajowego i prawej ręki ZZ. Taki sąd miałby z góry zagwarantowany odpowiedni kręgosłup moralny. Więc niebawem, jak się jakiś tutejszy Nawalny nawinie, to się go wyśle do Sosnowca i dostanie tam taki wyrok, na jaki sobie – z punktu widzenia władzy - zasłużył.
Ale to nie koniec reformatorskich pomysłów niestrudzonego Zbigniewa. Wymyślił on także Radę Wolności Słowa, która miałaby decydować o tym, czy treści publikowane przez polskich obywateli na globalnych portalach społecznościowych są zgodne z polskim prawem. Jeśli Rada uzna, że są – to żaden Zuckerberg nie będzie mógł nam już więcej banować rodzimych homofobów, faszystów, antysemitów i innych obrońców tradycyjnych wartości. A jak się nie podporządkuje orzeczeniu rady, to się mu zasoli karę: od 50 tysięcy do 50 milionów.
Czemu sądzę, że rada będzie stawać w obronie autorów treści nienawistnych? Ano dlatego, że kierowana przez Ziobrę prokuratura z reguły odmawia wszczynania śledztw w takich sprawach, względnie szybko je umarza śledztwa wobec „braku znamion czynu zabronionego”. Czemu więc inaczej miałaby uważać przyszła Rada Wolności Słowa, skoro jej członków ma wybierać sejmowa większość. Ten sama, która posłała Krystynę Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego, a ostatnio nominowała na Rzecznika Praw Obywatelskich członka rządu. Wiadomo, że nikt nie dba lepiej o prawa obywateli niż ten rząd.
Inna sprawa, że ewentualna próba nałożenia sążnistej kary na Twittera czy Facebooka, zakończy się pewnie w ten sposób, że następca pani Mosbacher tupnie nogą i polskie władze uprzejmie się ze wszystkiego wycofają. Bo Joe Biden może sobie zapowiadać nowe otwarcie, ale bez przesady. Ochrona amerykańskiego biznesu zawsze będzie priorytetem Waszyngtonu. A spełnianie życzeń Wuja Sama – priorytetem Warszawy.

Trwa sezon na arbuzy. Jak wybrać najlepszego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie