Bałandaszek i spółka

    Bałandaszek i spółka

    Grażyna Antoniewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Widzowie wkraczają na dużą scenę teatru Wybrzeże. Tam w głębi - za kurtyną - zbudowano jasną salę z lustrzanym sufitem. Na każdej ścianie ruchome drzwi, przez które między widzami wchodzą i wychodzą bohaterowie.
    Na środku wielkie łoże. Pełni istotną rolę w sztuce "Oni" Stanisława Witkiewicza. Bowiem, choć dramat Witkacego odnosi się do polityki - nie ona jest głównym tematem. To przede wszystkim dramat o niełatwym byciu ze sobą...

    Reżyser Jarosław Tumidajski wyeksponował temat związków damsko-męskich, mniejszą wagę przywiązując do wymowy historiozoficznej, przez co sztuka stała się bardziej czytelna. Jest to m.in. rzecz o obcości. Obcości, którą najboleśniej doświadczamy, gdy pojawia się między kochającymi się ludźmi.

    Głównymi bohaterami są Spika (znakomita Joanna Kreft-Baka), aktorka i jej narzeczony, kolekcjoner, znawca sztuki, właściciel galerii - Bałandaszek (w tej roli rewelacyjny Mirosław Baka). W tle błąka się mąż Spiki, z którym ona wciąż nie ma rozwodu - Ryszard hrabia Tremendosa (Mirosław Krawczyk). Jest Bamblioni - dyrektor teatru, postać znana głównie z rozmów. Bałandaszek określa go mianem "geniusza sceny", "jedynego mordercy wszelkiego udawania".

    Ważną rolę pełni cała w czerniach kucharka, szpieg Onych, kapitalna Ewa Jendrzejewska, i Rosika - piekielnie perwersyjna Dorota Androsz, grająca na męskich zmysłach. Cóż, Witkacy lubił perwersję, uważał ją obok rozjątrzenia formy za istotną cechę sztuki nowoczesnej. Toteż Bałandaszek, demon intelektu, budzi piekielne pożądanie w Rosice. Także Spika błaga: będę spełniać najdziksze twoje zachcianki, tylko przez jedną chwilkę kochaj mnie, choć na jedną sekundę zastąp mi te tysiące kochanków, których wyrzekłam się dla ciebie. Po twoich uściskach jestem tak nienasycona, a przy tym tak zmęczona, że niczego mi się już nie chce.

    A co robi Bałandaszek, gdy wali się jego świat, kiedy wkraczają Oni i niszczą ukochane obrazy... W głowie mu tylko seks. "Zachciało mi się wściekle zupełnie czarnej kobiety, że choć w ziemię się wgryź". Czarna kobieta to oczywiście, Rosika, choć kucharcia patrzy z nadzieją, a nuż...

    Język, jakim mówią bohaterowie sztuki, rozważania o czystej sztuce w teatrze, totalitaryzmie, dywagacje na temat sensu życia byłyby trudne w odbiorze, gdyby nie aktorzy - ich wspaniała gra...

    Tu nie ma chybionej roli.

    - My tu dziś bal otworzymy, poweselimy się, wypijemy, zakąsimy i będzie kwita - mówi przypominający partyjnych, jowialnych bonzów Abłoputo (Cezary Rybiński).

    Ale cały sztuki ciężar spoczywa na Bałandaszku, który mówi:

    - Czasem chciałbym jak klejnot spoczywać w miękkim futerale. A ta myśl mnie dręczy, czy nie jestem zwykłym, dobrze oszlifowanym szkiełkiem, czy mój futerał nie jest wart więcej niż jego zawartość.

    Zapewniam, że Mirosław Baka w tej roli - to najczystszej wody diament, który mieni się wszelkimi barwami. Jest zabawny, smutny, podły, lekko ironiczny. Stworzył znakomity duet ze swoją żoną Joanną Kreft-Baką.

    Jarosław Tumidajski nie zawiódł wielbicieli swojego talentu.

    Tym razem nie jest to może dzieło tak poruszające i doskonałe, jak "Święta Joanna od szlachtuzów" Bertolda Brechta, którą Tumidajski zrealizował ostatnio w Teatrze Miejskim w Gdyni, ale też jest to tekst lżejszego kalibru.

    Dzięki jego przemyślanej, mądrej reżyserii "Oni" to sztuka czytelna dla widza, mimo piekielnych witkacowskich zawiłości. Tumidajski nie poszedł w groteskę, przerysowanie i słusznie. Bezsens - aby zagrał, musi trafić na opór sytuacji życiowych - uważał Witkacy.
    Inaczej staje się czystą zabawą. Dziwność bawi, niepokoi albo straszy, kiedy wszystko dookoła dzieje się zupełnie normalnie.

    Nie będę zdradzać, kim są Oni ani jak potoczy się akcja, ale gorąco zachęcam do obejrzenia tego przejrzystego, czytelnego i znakomicie zagranego przedstawienia.

    - Z życia zrobiliśmy sobie komedię dell'arte w Czystej Formie jak kryształ - mówi Bałandaszek.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo