POLECAMY
    NASZ SONDAŻ

    Przed Wami sondaż "Dziennika Bałtyckiego"

    Rozwiń
    POLECAMY
    Zwiń

    Przed Wami sondaż "Dziennika Bałtyckiego"

    Kto ma szansę zostać prezydentem Gdańska i Gdyni? Sprawdziliśmy to!

    Bać się otwarcia Pomorza na Wschód? Bez paniki, to tylko...

    Bać się otwarcia Pomorza na Wschód? Bez paniki, to tylko Rosjanie

    Dorota Abramowicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Bać się otwarcia Pomorza na Wschód? Bez paniki, to tylko Rosjanie
    1/5
    przejdź do galerii

    ©sxc.hu

    Sympatyczny, elegancko ubrany chłopak zaprasza do restauracji na rogu Tkackiej i Długiej w Gdańsku. Przed restauracją tablica, na której cyrylicą zachęca się gości ze Wschodu do skorzystania z menu w języku rosyjskim.
    - Często widać tu turystów z Rosji? - pytam młodego człowieka.
    - Oczywiście, przeważnie są to goście z Kaliningradu. Chętnie przyjeżdżają do Gdańska - z uśmiechem odpowiada w języku Gogola i Dostojewskiego.

    Język rosyjski na Długiej już nikogo nie dziwi. Gdańsk w ostatnich miesiącach jakby się przesunął na wschód. Coraz częściej rosyjskie napisy zachęcają do odwiedzenia restauracji i sklepów. Samochody z kaliningradzką rejestracją suną w obie strony główną arterią Trójmiasta, zapełniają parkingi przed Ergo Areną podczas koncertów i ważniejszych wydarzeń sportowych. Rosyjska mowa rozbrzmiewa latem na pokładach statków kursujących po zatoce i w korytarzach zamku w Malborku.

    Co dziesiąty turysta odwiedzający Polskę jest Rosjaninem. Tylko w ubiegłym roku przyjechało do nas 1,3 miliona gości zza wschodniej granicy. Za kilka miesięcy, kiedy wejdzie w życie umowa o małym ruchu granicznym między obwodem kaliningradzkim a częścią Pomorza oraz Warmii i Mazur, będzie ich jeszcze więcej.

    Pomorze zaleje fala turystów z Rosji?

    - Zaleje nas mafia ze Wschodu! - alarmuje część prawicowych mediów.
    - Nie róbmy sztucznej paniki - odpowiada Remigiusz Dróżdż, prezes zarządu Polskiej Izby Turystyki z Oddziału Pomorskiego w Gdańsku. - Turysta z Rosji to bardzo dobry klient. Trzeba się starać, by jak najczęściej chciał przyjeżdżać do Polski.
    Niektórzy przyjechali już wcześniej i zostali. Przy mężach, żonach, z dziećmi, które po latach spędzonych w polskich szkołach i wśród polskich rówieśników miewają problem z określeniem narodowej tożsamości. Nie zdradza ich, tak jak rodziców, miękki, wschodni akcent.

    Nikt nie wie, ilu Rosjan mieszka na Pomorzu. W gdańskim konsulacie Federacji Rosyjskiej słyszę, że nie ma już obowiązku, by obywatele Rosji meldowali się w placówce dyplomatycznej. Zresztą nie wszyscy muszą się meldować - wielu z nich ma już obywatelstwo polskie. W Rosyjskim Centrum Nauki i Kultury, przy ul. Długiej w Gdańsku, też nie otrzymam odpowiedzi. Mam pecha - od 1 marca centrum jest "tymczasowo nieczynne z powodu prac remontowych".
    Trzeba więc szukać na własną rękę.

    Zimny wychów i pełna asymilacja



    Jednym z najdłużej mieszkających w Trójmieście Rosjan jest znany internista dr Aleksander Panow. - Na stałe zamieszkałem w Gdańsku w 1975 roku - wspomina. - Przyjechałem tu za żoną, Polką, z Sankt Petersburga, zwanego wówczas Leningradem.
    To m.in. doktorowi z Rosji zawdzięczamy ruch morsów - zrzeszających się w klubach amatorów zimnych kąpieli, którzy ku osłupieniu ciepłolubnych gapiów wchodzą do wody, gdy temperatura zaczyna oscylować w okolicach zera.

    Pierwszy w Polsce taki klub entuzjastów zimowych kąpieli powstał w Gdańsku w 1976 roku.
    - Założyliśmy go we trójkę, z Eugeniuszem Łatyszewem, synem oficera Armii Krajowej, repatriantem i z redaktorem Stanisławem Dziadoniem - wspomina dr Panow.

    "Zimny wychów" doktor stosował także wobec swoich dzieci - Tomasza i Piotra. Nie zawsze spotykało się to ze zrozumieniem ze strony otoczenia. Podczas zimy stulecia w 1979 roku sąsiedzi, zszokowani codziennym widokiem Panowa, wychodzącego na balkon z golutkim niemowlakiem, wezwali milicję. - Wyciągałem Piotrka z kąpieli i wynosiłem do wysuszenia na balkon - uśmiecha się doktor. - Dzięki temu nie chorował. Obaj synowie od trzeciego roku życia brali udział w kąpielach w morzu.
    Doktor Panow unika dziś rozmów o morsach. Denerwuje go tworzony przez media klimat sensacji wokół, bądź co bądź, działania prozdrowotnego. O rodakach żyjących w Trójmieście też nie może zbyt wiele powiedzieć.

    - Mam polskie obywatelstwo, jestem już w pełni zasymilowany, można mnie nazwać kosmopolitą - wyjaśnia.
    Profesor Ludmiła Jankowska, córka Polki i Rosjanina, przyjechała do Gdańska w 1973 roku. Przez prawie 40 lat wykształciła setki studentów Uniwersytetu Gdańskiego. Jest jednym z trzech profesorów zajmujących się w Polsce literaturą religijną dawnych Słowian, zwłaszcza Starej Rusi, a szczególnie - literaturą i kulturą staropolską. Bada dziedzictwo obojga narodów. Przed kilkoma laty usłyszała, że choć większość życia związała z Polską, to ona - jako obywatelka Rosji - nie ma prawa bez specjalnego zezwolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, kosztującego ponad 1,5 tys. zł, kupić mieszkania własnościowego w Trójmieście, Wejherowie, Pruszczu Gdańskim, Żukowie i Kolbudach. Tylko dlatego że miejscowości te należą do strefy nadgranicznej, gdzie zgodnie z ustawą z 1920 roku, osiedlanie się obcokrajowców obwarowane jest wieloma przepisami.

    - Kupiłam więc mieszkanie nieco dalej od Trójmiasta - mówi profesor Jankowska. - Zresztą nie byłoby mnie stać na lokum w Gdańsku. Dzięki pomocy uczelni mam gdzie przenocować, kiedy muszę cały dzień spędzać na uniwersytecie. A o obywatelstwo polskie i tak wystąpię.

    Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!



    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To jakieś

    carlos (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 85 / 82

    brednie z zakupem mieszkania mam przyjaciół Ormian są tu na tzw karcie pobytu i kupili sobie mieszkania w Gdański i w Pruszczu Gdańskim.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ostatni Prorok

    Zachod jest cwanszy od..... (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 87 / 78

    ...nas, bo potrafi rozroznic miedzy businessem, i " GLUPOPATRYJOTYZMEM ". Dlatego goszcza bogatych Arabow i Rosjan, bezwzglednie na ich pochodzenie.

    Dlatego Rozsadek i OSWIECENIE

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zachod jest cwanszy od.....

    Ostatni Prorok (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 90 / 66

    ..nas, bo potrafja rozrozniac miedzy busiessem, i " GLUPOPATRYJOTYZMEM ". Dlatego goszcza bogatych Arabow i Rosjan bezwzglednie na ich nastawienie do tych Etnii.

    Dlatego Rozsadek i OSWIECENIE

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo