18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Baba, saturator i czarna wołga

Jarek Janiszewski, felietonista
Niedawno największa partia opozycyjna zorganizowała debatę na temat służby zdrowia. Kiedy zacząłem słuchać bardzo poważnych wywodów, przypomniałem sobie kilka obrazków z okresu, gdy w każdej szkole byli higienistka i stomatolog.

W nieśmiertelnych medycznych dowcipach baba zawsze przychodzi do lekarza. Nigdy odwrotnie. Przyjmuje się, że baba ma problem, a lekarz tylko czeka, aby w ramach terapii zlekceważyć jej dolegliwości. Trudno sobie dzisiaj wyobrazić, że za PRL lekarz potrafił przyjechać do baby na prowincję. I to specjalnym pojazdem.

Młodsi czytelnicy mogą nie pamiętać, ale dawno, dawno temu, kiedy nie istniał jeszcze Narodowy Fundusz Zdrowia, można było wykonać zdjęcie rentgenowskie w autobusie jelcz. Ów wehikuł przemierzał miasteczka i wsie w poszukiwaniu chętnych do wykonania zdjęcia klatki piersiowej.

Ludność podchodziła do autobusowych badań bardzo nieufnie. Szczególnie na prowincji bardziej bano się tajemniczego promieniowania niż gruźlicy - choroby, której leczenie trwa miesiącami. Trudno uwierzyć, że dopiero od 1994 roku obserwuje się w Polsce stałą tendencję spadkową zapadalności na tę niegdyś śmiertelną chorobę.

W czasie gdy jelcze przemierzały kraj ze szczytną misją, pojawiły się wstrząsające informacje o zgoła odmiennym, mobilnym punkcie pseudomedycznym. Była nim czarna wołga. Poszła plotka, że załoga wołgi porywa ludzi, aby za pomocą ogromnych strzykawek odsysać z nich krew. Z przerażeniem powtarzano opowieści o sinych, odessanych osobnikach, których martwe ciała znajdowano na obrzeżach miasta. Wydaje się to niedorzeczne, ale psychoza ogarnęła cały kraj. Nawet obecnie spotykam ludzi, którzy żywo reagują na wspomnienia o czarnej wołdze. Na szczęście, przynajmniej oficjalnie, nie znaleziono ofiar odsysaczy krwi. Pamiętam, że kiedy piekliśmy ziemniaki na pobliskiej łące, zastanawialiśmy się, do czego może służyć odsysaczom pobrana krew. Jedni twierdzili, że używana jest do obrzydliwych eksperymentów. Inni przekonywali, że wywożona jest do Szwajcarii, gdzie przetacza się ją piekielnie bogatym emerytom. Po latach wiem, iż większe niebezpieczeństwo dla zdrowia stanowił, używany wtedy powszechnie, saturator. Był to wózek do produkcji wody sodowej. Wyposażono go w butlę z gazem, pojemnik z sokiem oraz kilka szklanek. Bardziej ekskluzywne modele posiadały parasol chroniący sprzedawcę przed słońcem. Wodę sodową, czystą lub z sokiem, wypijano na miejscu, po czym szklanka była płukana pobieżnie w ekspresowym tempie. Następny spragniony osobnik dostawał tę samą szklankę, której zawartość wzbogacona była o zarazki pozostawione przez poprzednich klientów. Dzięki takiej "skomplikowanej" formie sprzedaży woda z saturatora bardzo szybko dorobiła się wdzięcznej nazwy gruźliczanka.

Dawne statystyki milczą na temat ofiar gruźliczanki. Na szczęście polskie społeczeństwo okazało się wyjątkowo odporne na czyhające niebezpieczeństwo.
Dziś, kiedy saturatory odeszły do lamusa, gdy uporaliśmy się z gruźlicą, najbardziej boimy się, że nasze zdrowie padnie w konfrontacji z obecnym aparatem służby zdrowia. Nawet perspektywa kontaktu z czarną wołgą nie budzi specjalnych emocji. Cóż, doczekaliśmy wrednych czasów.

A swoją drogą, ciekawe, co z odessaną krwią robiła czarna wołga...

Jarek Janiszewski na antenie Radia Gdańsk co wtorek, o godz. 23, prowadzi autorski program "Czego".

Możesz wiedzieć więcej!Zarejestruj się i czytaj wybrane artykuły Dziennika Bałtyckiego www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antoni Jazgarz Butrykowski

Ja też jeszcze nie zgłębiłem tajemnicy tego co załoga czarnej wołgi z krwią wysysaną pastuszkom, kolegom Pana Jarka robiła. Nie powiem że spożywała jako dodatek do macy, bo to byłby czystej wody antysemityzm, a jak wiadomo wśród czerwonoskórych w okresie PRyLu żadnych towarzyszy starozakonnych nie było. Ale z radością zaspokoję jego niePOchamowaną ciekawość dlaczego z pejzażu naszych miast i wsi owe Jelcze z objazdowymi pracowniami rengenowskimi czy stacjami krwiodawstwa (zadania tych ostatnich czarne wołgi przejęły?) zniknęły. Sprawa jest prosta. Z zaoszczędzonej na tych Jelczach (gruźlica wraz z ostatnim operatorem saturatora z gruźliczanką, niejakim Ferdkiem Kiepskim, sztandarowym wybiórcą PO, zniknęła z POla widzenia NFZ) kasiory ekipa Najjaśniejszego Przywódcy TUSKOBÓS (-przez Ó, bo to od BÓSTWA- zakupiła. Czymś musi przecież Idol Pana, Pani Szczepuły i ok. 40% sPOłeczeństwa Zielonej, wolnej od choróbsk wszelakich, miodem i Tuskiem płynącej Wyspy z gosPOdarskimi wizytami przed kolejnymi wyborami, POpylać! Czyż nie?

N
Nairam

Oj nie daleko, nie daleko Panu do swojej koleżanki Szczepuły.
Co o jej popisach myślę może Pan sobie przeczytać. Jeżeli nie stać Pana na więcej, to warto Panu skorzystać z rady "Polihistora".

P
Polihistor

Może lepiej dałby Pan sobie (i bliźnim) spokój?

Dodaj ogłoszenie