Awantura o Pekin już na najbliższej sesji rajców w Gdyni

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Zapowiada się, że zaplanowana na najbliższą środę sesja Rady Miasta Gdyni będzie jedną z najbardziej burzliwych, jakie odbyły się w ostatnich latach w magistracie. Nie wiadomo, czy sala posiedzeń pomieści wszystkich chętnych do przyglądania się obradom.

Na sesję tłumnie wybierają się przedstawiciele Stowarzyszenia Mieszkańców Wzgórza Dreszera i ich rodziny. Radni głosować będą bowiem wielce kontrowersyjny projekt planu zagospodarowania przestrzennego tej części miasta.

Ustalenia dokumentu dla wzgórza ( przez mieszkańców zwanego potocznie Pekinem) spowodują konieczność opuszczenia przez nich zajmowanych domostw. Niemal 600 osób w tej części Grabówka mieszka bowiem na prywatnym terenie, który po uchwaleniu planu, zezwalającego na wzniesienie bloków w miejsce jednorodzinnych zabudowań, sprzedany ma zostać deweloperom. Lokatorzy z Pekinu gościli niedawno w urzędzie na Komisji Gospodarki Mieszkaniowej Rady Miasta Gdyni i dyskutowali z urzędnikami, ale po tej rozmowie ich obawy tylko się wzmogły.

- Miasto nie jest w stanie przedstawić żadnych propozycji, które spowodują, że po uchwaleniu planu i wykupieniu gruntu przez deweloperów rozwiązany zostanie problem mieszkaniowy lokatorów Pekinu - mówi Arkadiusz Radzimowski, jeden z mieszkańców wzgórza, radny dzielnicy Leszczynki. - Usłyszeliśmy zapewnienia, że nikt z lokatorów Pekinu nie pójdzie na bruk. To ciekawe, bo już teraz wiadomo, że w efekcie procesów sądowych o zwolnienie gruntu, wytaczanych mieszkańcom, część z nich otrzymuje nakazy eksmisyjne bez prawa do lokalu socjalnego.

Na dodatek miasto do niektórych takich procesów włącza swoich prawników, którzy wnioskują, aby zapadały właśnie takie wyroki. Dla urzędników to wygodne, bo lokale socjalne musiałaby zapewnić gmina, co wiąże się z dużymi kosztami. A gdy sąd zezwoli na wyrzucenie kogoś na bruk, miasto ma kłopot z głowy.

Arkadiusz Radzimowski dodaje, że mieszkańcy Pekinu już tylko tłumnym pojawieniem się w środę na sali posiedzeń Rady Miasta Gdyni są w stanie zamanifestować swój protest wobec ustaleń planu. Niewykluczone więc, że atmosfera będzie tak samo gorąca, jak podczas wyłożenia dokumentu, gdy na dyskusji publicznej pojawiło się ponad 400 osób i w największej sali magistratu dostawiać trzeba było krzesła.
Pięciohektarowy grunt Pekinu to jeden z najbardziej atrakcyjnych terenów w mieście. Nieruchomość należy do kilku prywatnych właścicieli, jej wartość szacowana jest na ponad 10 mln zł. Urzędnicy miejscy tłumaczą, że grunt trzeba zabudować i uporządkować, bo obecnie jest bardzo zaniedbany. Nie ma tam ulic, kanalizacji, większość domów to zabudowania niespełniające wymogów prawa budowlanego.

Władze Gdyni stoją też na stanowisku, że kwestia mieszkań zastępczych dla mieszkańców to sprawa do rozwiązania pomiędzy inwestorem a aktualnymi lokatorami wzgórza. To dlatego, że nabywca gruntu tylko dogadując się z jego mieszkańcami będzie mógł szybko rozpocząć inwestycję.

Wielu lokatorów z wyrokami eksmisyjnymi, przyznającymi prawo do lokalu socjalnego, nie będzie mógł bowiem ze wzgórza wyrzucić, bo takich lokali obecnie gmina nie ma, a ich wybudowanie dla kilku- setosobowej rzeszy osób może potrwać nawet kilka lat.
- Przyglądamy się sytuacji mieszkańców - zapewnia Bogusław Stasiak, wiceprezydent Gdyni.

Ten projekt jest nie do przyjęcia

Paweł Stolarczyk, radny miasta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości
Projekt planu zagospodarowania przestrzennego części Leszczynek i Grabówka w formie przedstawionej przez władze Gdyni jest nie do przyjęcia, dlatego razem z moimi partyjnymi kolegami zastanowimy się, czy głosować przeciwko temu dokumentowi, czy wstrzymać się od głosu.

Co prawda plan narzuca dobre rozwiązania komunikacyjne, m.in. przywrócenie przejazdu pod Trasą Kwiatkowskiego, to jednak bardzo waży na tym dokumencie nierozwiązana kwestia mieszkaniowa lokatorów ze Wzgórza Dreszera. Władze Gdyni nie doszły z mieszkańcami do żadnego porozumienia. Włodarze mówią, że mieszkania dla lokatorów powinien wybudować przyszły deweloper, ale pojawia się pytanie, czy w obliczu kryzysu na rynku mieszkaniowym inwestor będzie chętny na takie rozwiązanie.

Nie zgodzę się też z argumentem, że wszystkie budynki na terenie Pekinu są w złym stanie, nie ma ulic, kanalizacji, a mieszkańcy aprobują ten stan. Lokatorzy tego gruntu od 20 lat proszą miasto o podjęcie działań w celu uporządkowania terenu. Apele te zawsze pozostawały jednak bez echa. Teraz, gdy teren można sprzedać, okazuje się nagle, że trzeba go porządkować.

polecane: FLESZ: Niebawem zmiana czasu, jedna z ostatnich

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie