Atom Trefl Sopot celuje w awans do finału mistrzostw Polski

PK
Fot. Karolina Misztal / Polskapresse
Na początku kwietnia kibice Atomu Trefla mogą być świadkami nietypowego wydarzenia. Wówczas będą mieli możliwość oglądania rozgrywającej Izabeli Bełcik i prezesa klubu Romana Knitera w strojach maskotek, odpowiednio Treflinki i Treflika. Aby tak się stało, musi jednak zostać spełniony pewien warunek. Niecodzienny zakład, do którego doszło w czwartek w hali Ergo Arena, dotyczy bowiem awansu do finału mistrzostw Polski.

- Przebiorę się za Treflinkę tuż po ostatnim, wygranym meczu półfinałowym - deklaruje Izabela Bełcik, kapitan Atomu Trefla.

- Podejmuję wyzwanie - dodał z uśmiechem Roman Kniter, prezes sopockiego klubu. I uścisnął dłoń siatkarki w geście potwierdzenia.

W Sopocie mają powody do zadowolenia. Atom Trefl po sezonie zasadniczym zajmuje drugie miejsce w stawce. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie zakończonym ostatecznym triumfem, nasze siatkarki rozpoczynały najważniejszą część z czwartego miejsca. Apetyty na zdobycie złota są i teraz.

- Jesteśmy na etapie przebudowy zespołu - podkreśla Teun Buijs, holenderski trener siatkarek. - Porównałbym to do ferrari. Aby zespół prezentował się tak, jak to auto, wszystkie elementy muszą być najwyższej jakości. My staramy się, aby zawodniczki prezentowały się na parkiecie możliwie najlepiej. Myślę, że zrobiliśmy postęp. Zawsze są szczegóły, które można poprawić. Jestem jednak pewny, że możemy grać o to, co sobie założyliśmy w Pucharze Polski i mistrzostwach.

Holender miał czas, aby w warunkach meczowych pracować z naszym zespołem przez pięć miesięcy. Musiał niejako przestawić mentalność grupy, która w ubiegłych rozgrywkach w ataku stawiała mocno na Rachel Rourke. To głównie dzięki Australijce udało się sięgnąć po złoto. Teraz ciężar zdobywania punktów jest rozłożony na kilka siatkarek.

- Wówczas nasz styl gry okazał się całkiem niezły, bo zdobyłyśmy mistrzostwo Polski - ocenia Izabela Bełcik. - W tym roku przed nami długa droga, aby znaleźć się w finale. Rzeczywiście nie mamy killera w ataku, jakim była Rachel. Wtedy było trudniej, kiedy jej nie szło. Teraz z kolei bazujemy na większej liczbie zawodniczek w ataku.

Trener Buijs mocno wierzy w efekt swojej pracy, chociaż dla niektórych pewne jej szczegóły wydają się mało zrozumiałe. Holender stawia bowiem na 7-8 zawodniczek. Pozostałe pojawiają się na parkiecie na krótko, na przykład na zagrywkę.

- Przykładem jest dla mnie reprezentacja Belgii, gdzie na przestrzeni ostatnich 3 lat kadra zmieniła się nieznacznie - tłumaczy Buijs. - Teraz to drużyna nr 3 w Europie, a nikt się tego nie spodziewał. Taki sam styl mają Amerykanki i Brazylijki, których reprezentacje opierają się na 7-8 siatkarkach.

Sopocianki 23 i 26 lutego zmierzą się z zespołem Muszynianki lub Legionovii o awans do półfinału Pucharu Polski. Natomiast ćwierćfinały mistrzostw kraju rozpoczną od rywalizacji z Budowlanymi Łódź. Jeśli pokonają zespół trenera Adama Grabowskiego, to w półfinałach zagrają z ekipą z Wrocławia lub Muszyny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie