Asseco Prokom przegrało czwarty mecz w Zgorzelcu

Paweł Durkiewicz
Otoczony przez dwóch rywali piłkę zagrywa Ronnie Burrell
Otoczony przez dwóch rywali piłkę zagrywa Ronnie Burrell Przemek Świderski
Udostępnij:
Tegoroczny finał Tauron Basket Ligi znów zaskoczył kibiców - tym razem negatywnie. Po meczu-koszmarze, w którym składnych i dobrze wykończonych akcji było jak na lekarstwo, PGE Turów pokonał Asseco Prokom... 54:48. Suma zaledwie 102 punktów zdobytych przez oba zespoły to niechlubny rekord finałów play-off. W rozgrywanej do czterech zwycięstw rywalizacji o złoto jest remis 2:2.

Przed czwartym pojedynkiem wydawało się, że to gdynianie mają przewagę psychologiczną. Dwa dni wcześniej obrońcy mistrzowskiego tytułu pewnie ograli zgorzelczan w ich własnej hali 81:56, nie pozostawiając gospodarzom żadnych złudzeń. Kolejnym, kluczowym krokiem do upragnionego mistrzostwa miała być trzecia wygrana, odniesiona w starciu ze sprowadzonym na ziemię rywalem. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna.

- Chyba już przed meczem myśleliśmy, że mecz jest wygrany, że Turów się podda. Nie byliśmy skoncentrowani na rozgrzewce. Dało się to nam we znaki w pierwszej połowie: wynikły z tego straty, niecelne rzuty i nieprzemyślane akcje - przyznał Adam Hrycaniuk.

Zbyt pewny siebie Asseco Prokom zagrał katastrofalny mecz w ataku: z dwunastki graczy, którzy pojawili się na boisku w gdyńskich barwach, aż pięciu zaliczyło ujemny wynik w rankingu eval, czyli sumie wszystkich osiągnięć statystycznych! I choć gracze trenera Tomasa Pacesasa byli nieznacznie lepsi w walce na tablicach (34:31), podkoszowa praca na nic się zdała. Po raz pierwszy w tych finałach nie sprawdziła się bowiem reguła, że "kto wygrywa zbiórki, ten wygrywa mecz".

Już sam początek spotkania dał do zrozumienia, że gospodarze przystąpili do boju z dużo większą determinacją, niż 48 godzin wcześniej. Agresywnie broniący zespół Jacka Winnickiego pozwolił gdynianom na zdobycie zaledwie 8 punktów w pierwszej kwarcie. W drugiej części dzięki akcjom Toreya Thomasa i Daniela Kickerta Turów wypracował solidną przewagę, którą utrzymywał aż do końca pierwszej połowy.

Moment lepszej gry Asseco Prokomu przypadł na trzecią kwartę, którą obrońcy tytułu rozpoczęli od serii punktowej 12:2. Trafienie Adama Hrycaniuka w 26. minucie dało im prowadzenie 30:28, a chwilę później piąty faul wyeliminował podstawowego centra Turowa, Roberta Tomaszka. W tym momencie wydawało się, że prowadzeni przez Daniela Ewinga mistrzowie wrócili w końcu z dalekiej podróży i lada moment na dobre przejmą mecz. Zgorzelczanie pokazali jednak charakter: przez kolejne 7 minut nie pozwolili graczom Pacesasa choćby raz trafić do kosza z gry! Fragment świetnej defensywy pozwolił im odzyskać inicjatywę i spokojnie uciec na 12 "oczek" (47:35 po "trójce" Kickerta w 35. minucie). Dla niemiłosiernie pudłujących gdynian był to dystans nie do odrobienia.

- Pierwsza kwarta zadecydowała o tym, że potem przez cały czas musieliśmy gonić Turów. Nasze głupie straty pozwalały przeciwnikom kontrolować przebieg meczu. Fatalną skuteczność za trzy punkty w naszym wykonaniu pozostawię bez komentarza - skomentował trener Pacesas.

Dodatkowym zmartwieniem dla litewskiego szkoleniowca jest poważna kontuzja, jakiej pod koniec pierwszej połowy sobotniego widowiska nabawił się Robert Witka. Skrzydłowy Asseco Prokomu pechowo poślizgnął się i po chwili musiał zostać odwieziony do szpitala. Diagnoza okazała się bezlitosna: zerwanie ścięgna Achillesa na pewno uniemożliwi mu grę do końca finałów. Dla ekipy z Trójmiasta jest to spore osłabienie: Witka był w dotychczasowych meczach play-off pierwszopiątkowym skrzydłowym i ważnym ogniwem (średnio 26 minut) w rotacji polskich graczy.

Pojedynek numer 5 we wtorek o 18 w Gdyni. Szóste spotkanie odbędzie się w piątek, ponownie w Zgorzelcu.

PGE Turów Zgorzelec - Asseco Prokom Gdynia 54:48 (15:8, 11:10, 10:15, 18:15)

PGE Turów: Kickert 16 (1), Thomas 9 (1), Jackson 9 (1), Kuebler 6, Tomaszek 5, Gabiński 3, Wysocki 3, Bochno 2, Zigeranović 1

Asseco Prokom: Ewing 13 (1), Burrell 10, Hrycaniuk 8, Widenow 6, Adams 3 (1), Varda 3, Szczotka 2, Woods 2, Eldridge 1, Szubarga 0, Witka 0, Frasunkiewicz 0

Stan rywalizacji - 2:2

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie