Asseco Prokom Gdynia już w finale!

Paweł Durkiewicz
W środę gra przez większość meczu była wyrównana. Decydujące o zwycięstwie gdynian okazały się ostatnie minuty
W środę gra przez większość meczu była wyrównana. Decydujące o zwycięstwie gdynian okazały się ostatnie minuty Przemek Świderski
Udostępnij:
Nie było niespodzianki w piątym spotkaniu derbowego półfinału Tauron Basket Ligi. Asseco Prokom pewnie pokonał u siebie Energę Czarnych 74:61 i wygrał tym samym rywalizację wynikiem 4:1. Ostatnia potyczka doskonale podsumowała całą serię - przez długi czas walka była wyrównana, słupszczanie co rusz podgryzali gdynian, jednak w decydującym momencie znów przeważyła klasa obrońców tytułu.

Słupszczanie przyjechali walczyć do końca

- Chcemy po prostu zagrać dobre spotkanie. Jak już przed startem tej serii podkreślałem, by wygrać z Prokomem, trzeba rozegrać jeden ze swoich najlepszych meczów w sezonie. Raz nam się udało w tej rywalizacji rozegrać takie spotkanie, ale już w Słupsku, choć ogólnie nie graliśmy źle, mieliśmy momenty słabej gry. Dopóki pozostaje choćby malutka szansa na osiągnięcie dobrego wyniku, to trzeba wierzyć. Czasem w sporcie jest tak, że wygrany jeden mecz może całkowicie odmienić losy serii - mówił przed środowym meczem trener Czarnych Dainius Adomaitis.

Litewski szkoleniowiec może czuć spory niedosyt. Choć jego podopieczni znów dali z siebie wszystko, to kolejny raz nie mieli szans, by zatrzymać silniejszego rywala.

Do pierwszej piątki Asseco Prokomu powrócił Ratko Varda. Bośniacki środkowy pauzował w meczu numer 4 z powodu kontuzji barku, jednak przerwa świąteczna pozwoliła mu powrócić do pełni zdrowia. Właśnie dzięki jego dobrej grze w początkowym fragmencie zarysowała się przewaga gospodarzy. Czarni nie mieli jednak zamiaru pozwolić gdynianom na łatwą przeprawę i bezproblemowe zamknięcie serii. Cały ciężar gry wzięli na siebie słupscy liderzy, czyli Mantas Cesnauskis i Jerel Blassingame. Zwłaszcza ten drugi przejawiał wilczy apetyt na zdobywanie punktów (10 w pierwszej kwarcie), przez co rzadko kiedy decydował się na podania do partnerów. Gra zespołu nie zawsze na tym zyskiwała.

Na początku drugiej kwarty po trafieniu Adama Hrycaniuka obrońcy tytułu mistrza Polski wygrywali 29:21, a trójmiejska publiczność miała nadzieję, że jest to początek "odjazdu" Asseco Prokomu. Gracze Adomaitisa potrafili jednak poprawić dość chaotyczną do tej pory grę w ataku, przez co trafiać do gdyńskiego kosza zaczęli wszyscy gracze. Po rzutach Wojciecha Szawarskiego i Ermina Jazvina w 17 minucie goście przejęli prowadzenie (34:35). Odpowiedzią gospodarzy były dwie kolejne akcje Hrycaniuka, jednak wynik po 20 minutach (40:38 dla Prokomu) zapowiadał spore emocje w drugiej połowie.

Witka przypieczętował awans

W trzeciej kwarcie przez długi czas gra w ataku nie kleiła się zbytnio obu zespołom. Czarni postawili na mocną i skuteczną obronę strefową, jednak po drugiej stronie parkietu nie potrafili odnaleźć dobrej skuteczności. W efekcie Asseco Prokom cały czas utrzymywał nieznaczną przewagę i z każdą minutą mozolnie, lecz sukcesywnie przybliżał się do finału TBL.

Decydujący cios gdynian padł dopiero w 38 minucie, gdy nieźle spisujący się przez całą tę serię Robert Witka dwa razy z rzędu trafił zza linii 6,75, czym wyprowadził swój zespół na 10-punktowe prowadzenie (69:59). Słupszczanie próbowali jeszcze odwrócić losy meczu i przedłużyć serię, lecz było to już zadanie nie do wykonania.

- Moje dwie "trójki" rzeczywiście pozwoliły nam przejąć kontrolę w końcówce spotkania, ale na końcowy sukces zapracowała cała drużyna - przyznał później Robert Witka. - Tak to jest, że przez cały mecz trzeba ciężko pracować po obu stronach parkietu, by w końcówce wykonać te kilka kluczowych akcji decydujących o losach wygranej. O naszym zwycięstwie zadecydowały zbiórki, powrót do obrony i boiskowe szczegóły. Teraz mamy trochę czasu na regenerację przed finałem.

Powalczą o medale

Asseco Prokom awansował tym samym do decydującej rundy zmagań o mistrzostwo. Dla klubu - biorąc pod uwagę również sezony rozegrane pod szyldem Prokomu Trefla Sopot - jest to już 10 z rzędu finał! Enerdze Czarnym pozostała walka o brązowe medale. Obydwie pomorskie drużyny poznają swoich kolejnych rywali najwcześniej w niedzielę, bo w drugim półfinale Turowa Zgorzelec z sopockim Treflem jest remis 2:2.

Zarówno finał, jak i mecze o trzecie miejsce rozpoczną się w sobotę, 7 maja.

Asseco Prokom Gdynia - Energa Czarni Słupsk 74:61 (24:20, 16:18, 13:12, 21:11)

Asseco Prokom: Hrycaniuk 14, Witka 14 (2), Widenow 10 (2), Ewing 11, Eldridge 9 (1), Varda 7 (1), Szubarga 5 (1), Adams 3 (1), Szczotka 1, Burrell 0

Energa Czarni: Blassingame 23 (3), Cesnauskis 15 (2), Szawarski 10 (2), Białek 4 (1), Jazvin 4, Avery 3 (1), Davis 1, Roszyk 1, Leończyk 0

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie