Asseco Prokom Gdynia chce odzyskać prowadzenie w finałach

Paweł Durkiewicz
Na Daniela Ewinga (z piłką) zawsze można liczyć. Czy pozostali koszykarze z Gdyni także nie zawiodą?
Na Daniela Ewinga (z piłką) zawsze można liczyć. Czy pozostali koszykarze z Gdyni także nie zawiodą? Przemek Świderski
W finale Tauron Basket Ligi pomiędzy Asseco Prokomem a PGE Turowem Zgorzelec mamy remis 1:1. Na własnym parkiecie w Gdyni obrońcy tytułu najpierw pewnie pokonali rywala, by w ostatni poniedziałek niespodziewanie oddać mu pole.

W czwartek seria do czterech zwycięstw przenosi się do przygranicznego miasta, gdzie rozpędzone "Tury" wspierane przez swoją publiczność zrobią wszystko, by znów pokrzyżować plany faworytowi. Czy gdyńscy kibice mają powody do obaw? Niekoniecznie.

Stare koszykarskie porzekadło mówi, że w serii play-off emocje zaczynają się dopiero, gdy jedna z drużyn zwycięży na wyjeździe. W finale TBL akcja rozgorzała więc na dobre, a po wygranej Turowa w Gdyni rozpoczęły się już dyskusje o tym, czy niżej notowani zgorzelczanie na przekór wszystkim prognozom są w stanie sprawić niespodziankę i odebrać prymat obrońcom tytułu.

Gracze trenera Tomasa Pacesasa zawiedli w meczu numer 2, ulegli 66:81 (choć w czwartej kwarcie przegrywali już różnicą 27 punktów), jednak jeden słaby występ nie powinien wywoływać paniki.
Trójmiejscy kibice mają w pamięci aż trzy serie, które rozpoczęły się identycznie, a zakończyły się szybkim happy endem. W niedawnym półfinale Energa Czarni Słupsk również zdołali wywieźć z Gdyni wygraną w drugim pojedynku, by ostatecznie ulec w serii 1:4. Taka sama sytuacja miała miejsce w finale play-off sezonu 2008/09, gdy zespół występował jeszcze w Sopocie, a rywalem był nie kto inny, jak... PGE Turów. Podobnie było też w finale rozgrywek 2005/2006, gdy do tytułu pretendował Anwil Włocławek. W obu wypadkach po pięciu meczach szampana we własnej hali mogli otwierać gracze Prokomu.

I choć nie ma oczywiście żadnej gwarancji, że i tym razem będzie podobnie, to gdynianie wciąż pozostają faworytem rywalizacji. Nawet mimo utraty przewagi własnego boiska.

- Musimy wymazać z głowy drugi mecz, skoncentrować się i wyciągnąć wnioski z tych złych rzeczy, które się wydarzyły. Mamy remis, ale sytuacja jest otwarta, musimy pokazać charakter, wolę walki i czekać na efekty - mówi koszykarz Asseco Prokomu Gdynia Robert Witka, który w tej serii ma rywalowi sporo do udowodnienia. Jeszcze w latach 2006-2010 skrzydłowy Asseco Prokomu był kapitanem zgorzeleckiego Turowa, lecz w drugiej połowie poprzedniego sezonu został dyscyplinarnie zwolniony z klubu.

Głównym założeniem gdyńskiego zespołu na kolejne mecze z pewnością będzie zatrzymanie niesamowitego Toreya Thomasa. Łatwiej jednak to powiedzieć, trudniej zrealizować. Amerykański rozgrywający drużyny trenera Jacka Winnickiego wydaje się mieć w sobie niewyczerpane zasoby energii: od rozpoczęcia fazy play-off, czyli od 1 kwietnia, rozegrał już 14 spotkań, w których spędził na parkiecie łącznie aż 467 minut (średnio 33 na mecz)!

Zamiast jednak okazywać zmęczenie, Amerykanin gra coraz lepiej, a w poniedziałek przeszedł samego siebie. Mimo nieustającego nacisku Krzysztofa Szubargi i Courtneya Eldridge'a, Thomas robił na boisku co tylko chciał i zanotował aż 31 punktów, 8 asyst, 5 zbiórek i 11 wymuszonych fauli. Przy tak fenomenalnej grze swojego lidera Turów wydawał się drużyną z poziomu Euroligi.

- W poniedziałek zespół ze Zgorzelca rzeczywiście zagrał świetny mecz i trzeba przyznać, że byli od nas lepsi. Mieli świetną skuteczność z dystansu, a Thomas był dla nas nie do powstrzymania. Ale my spróbujemy wyjaśnić, co się złożyło na taki obraz gry i wyciągniemy wnioski. Walczymy dalej - przekonywał po zakończeniu drugiego spotkania trener Pacesas.

Litwin po raz kolejny miał pretensje do swojej ekipy za przegraną walkę na tablicach - tym razem Turów wygrał w tym elemencie aż 42:22. Jeśli Asseco Prokom chce odzyskać kontrolę nad serią, taka sytuacja nie ma prawa już się powtórzyć.

Początek czwartkowego spotkania w Zgorzelcu o godz. 18. Bezpośrednią relację będzie można obejrzeć na kanale TVP Sport.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie