reklama

Artur Sobiech, piłkarz Lechii Gdańsk: Żonę widuję raz na dwa tygodnie. Namawiała mnie na wyjazd do Niemiec [rozmowa]

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Zaktualizowano 
Bogna Sobiech i Artur Sobiech
Bogna Sobiech i Artur Sobiech Fot. Przemysław Świderski
Artur Sobiech, napastnik Lechii Gdańsk, mówi o celach, meczach biało-zielonych do końca roku i rozłące z żoną, Bogną Dybul, piłkarką ręczną Borussii Dortmund i reprezentacji Polski.

Za Lechią słaby miesiąc. Jakie nastroje panują w drużynie przed ostatnimi sześcioma meczami w tym roku?

Nie da się ukryć, że za nami słabszy okres. Zdobyliśmy dwa punkty w pięciu meczach i czas na zwycięstwa. Myślę, że dobrze popracowaliśmy w przerwie na kadrę i w najbliższym spotkaniu chcemy sięgnąć po trzy punkty.

CZYTAJ TAKŻE: Jakie ruchy transferowe mogą wydarzyć się zimą w Lechii?

Zagracie z ŁKS Łódź u siebie, a potem z Wisłą w Krakowie, czyli z dwoma ostatnimi zespołami w tabeli PKO Ekstraklasy. To dobry moment na przełamanie?

Oby te najbliższe mecze pozwoliły nam się odbić i fajnie byłoby złapać zwycięską serię. Wyniki nie były dobre w ostatnim czasie, ale czas to zmienić.

Rozgrywasz niezłą rundę, strzeliłeś sześć goli i jesteś najlepszym strzelcem zespołu. A tych bramek mogło być więcej?

Gdyby nie VAR to mogłem mieć kilka goli więcej. (śmiech) Najważniejszy jednak jest wynik zespołu, zawsze to powtarzałem. Szkoda, że strzelone ostatnio bramki nie przełożyły się na zwycięstwa, bo zremisowaliśmy z Górnikiem Zabrze czy niefortunnie z Arką Gdynia. Nieważne kto będzie trafiał do siatki, bo wolę, żebyśmy wygrywali kolejne mecze.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne i seksowne polskie sportsmenki ZDJĘCIA

Mierzycie wyżej niż środek tabeli, była mowa o powtórzeniu wyniku z poprzedniego sezonu. Nie ma dołka w drużynie, że nie idzie tak, jakbyście chcieli?

To prawda, że ambicje mamy wyższe niż obecne miejsce w tabeli, ale nie ma mowy o tym, żeby się załamywać. Musimy skoncentrować się na spotkaniu z ŁKS, żeby zagrać jak najlepiej i wywalczyć zwycięstwo w Gdańsku. Musimy mieć wiarę i cel. Nie jest łatwo powtórzyć poprzedni sezon, zwłaszcza że ostatnio mieliśmy słabszy okres, ale musimy z tego wyjść.

Jak Ci się żyje w Gdańsku, przy rozłące z żoną, która gra w piłkę ręczną w Borussii Dortmund?

Gdańsk to przepiękne miasto, a do tego w poprzednim sezonie były sukcesy sportowe, jak Puchar Polski i trzecie miejsce w ekstraklasie. Pierwszy rok był udany i w Gdańsku żyje się świetnie, ale wiadomo, że ta rozłąka jednak jest. W miniony weekend żona była u mnie. Jej idzie bardzo dobrze, bo na siedem meczów siedem zwycięstw i zdobyła ponad 50 bramek. Teraz Bogna jest na zgrupowaniu reprezentacji, a potem będą mistrzostwa świata, więc dostanie dziesięć dni wolnego i przyjedzie do mnie.

Jak często udaje Wam się widywać?

Nie jest łatwo pogodzić jej obowiązki i moje. Udaje nam się zobaczyć raz na dwa tygodnie. Nie jest więcej najgorzej, ale to dzięki temu, że jest dobre połączenie lotnicze. Z Gdańska do Dortmundu jest bezpośrednie połączenie, więc można się przemieścić w 1,5 godziny. Dlatego jak wybierałem klub w Polsce, to bliskie położenie lotniska miało dla mnie ogromne znaczenie. Do Warszawy pociągiem jedzie się prawie trzy godziny, więc szybciej dostanę się samolotem do Dortmundu.

Latem miałeś ofertę z trzecioligowego klubu KFC Uerdingen 05. Żona namawiała Ciebie na wyjazd do Niemiec?

Nie ma co ukrywać, że mnie namawiała. Jej też byłoby łatwiej gdybyśmy znowu zamieszkali razem, ale czasami trzeba dokonywać trudnych wyborów. Zostałem w Gdańsku, ale tak jak mówiłem czuję się tutaj świetnie i na pewno zawsze będę dawał od siebie 100 procent na boisku.

Negocjacje były twarde?

(śmiech) Były, ale też wiadomo, że stanowisko Lechii było takie, żebym został w klubie. Tak się stało i staram się pomóc drużynie.

Bierzesz pod uwagę, że coś może się wydarzyć w najbliższym oknie transferowym?

Nigdy nie można niczego wykluczyć. Zostało nam do końca roku pięć meczów w lidze oraz jeden w Pucharze Polski i na tym się koncentruję. W okienku transferowym zawsze są jakieś spekulacje i pewnie będzie teraz podobnie, bo po prostu taka jest piłka nożna. Na razie nic do mnie nie dotarło, że ktoś się mną interesuje, ale myślę, że na to jest jeszcze za wcześnie.

Rozmawialiście z Bogną, gdzie zamieszkacie, jak skończycie sportowe kariery? W Polsce czy w Niemczech?

Zdecydowaliśmy, że będziemy w Polsce. Być może będzie to Gdańsk, niczego nie wykluczamy, ale miejsca dokładnego jeszcze nie ustaliliśmy. Na pewno to będzie Polska.

Złoty but: Robert Lewandowski i Kamil Wilczek w czołówce

Press Focus

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie