sportowy24
    Arnold Zdebiak - olimpijczyk w tempie iście ekspresowym. "To...

    Arnold Zdebiak - olimpijczyk w tempie iście ekspresowym. "To nie jest sport dla wszystkich"

    Rafał Rusiecki

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Arnold Zdebiak - olimpijczyk w tempie iście ekspresowym. "To nie jest sport dla wszystkich"

    ©Piotrhukalo

    Arnold Zdebiak (AZS AWFiS Gdańsk) w kilka miesięcy zamienił bieżnię lekkoatletyczną na tor bobslejowy. Właśnie przygotowuje się do życiowej szansy na igrzyskach w Pjongczangu.
    Arnold Zdebiak - olimpijczyk w tempie iście ekspresowym. "To nie jest sport dla wszystkich"

    ©Piotrhukalo

    Pochodzący z Żar Zdebiak jest przykładem typowej drogi sportowej bobsleisty. Sportową karierę rozpoczynał jako sprinter, specjalista od biegów krótkich. W czerwcu ubiegłego roku rozpoczął walkę o miejsce w czwórce, a pod koniec lutego chce w Pjongczangu powalczyć dla Polski o jak najlepszy wynik na torze olimpijskim.

    - Ta cała sytuacja jest dla mnie niesamowita. Myślę bardziej o starcie, niż o samych igrzyskach.
    Udało się osiągnąć kwalifikację w bardzo krótkim czasie. Niektórzy przecież marzą o tym latami. Wiadomo, to nie jest tak, że ktoś przyszedł z ulicy. Podwaliny przygotowania były w biegach, które następnie można było wykorzystać w bobslejach. Moim zadaniem jest mocne, szybkie rozepchanie i umiejętne wskoczenie, czyli techniczne czynniki - wyjaśnia Zdebiak.

    Polska czwórka, w której będzie jeszcze m.in. Łukasz Miedzik z Floty Gdynia, swoje ślizgi zaplanowane ma na 24 i 25 lutego. Suma czasów w trzech zjazdach wpłynie na to, czy biało-czerwoni rywalizować będą w najlepszej 20. w czwartym ślizgu.

    - Możemy sobie tutaj spokojnie rozmawiać, ale na torze, w bobsleju to wygląda zupełnie inaczej. To nie jest sport dla wszystkich. Daje dużo adrenaliny. Z tyłu głowy trzeba też mieć, że to sport bardzo niebezpieczny. Przy prędkościach rzędu 120 km/h łatwo o błąd, a w efekcie poważny wypadek. Ufamy pilotowi, który ma za sobą trzy osoby - dodaje.

    Zdebiak przyznaje, że bobsleje polubił dzięki... transmisjom zawodów w Eurosporcie. Przed laty wielu Polaków podziwiało zimową Formułę 1.

    - Ja zacząłem dokładnie w czerwcu 2017 roku - mówi reprezentant gdańskiej uczelni. - Informację o naborze przeczytałem na Facebook’owej stronie Polskiego Związku Bobslejów i Skeletonu. Po zakończeniu studiów magisterskich miałem też zakończyć swoją karierę sportową lekkoatlety. Musiałem coś wybrać. Postanowiłem sprawdzić się jeszcze w bobslejach. Udało się dzięki temu spełnić moje marzenie, czyli wyjazd na igrzyska olimpijskie.

    Sukcesem dla naszej czwórki będzie znalezienie się w pierwszej dwudziestce igrzysk, czyli zjazd w czterech ślizgach.

    - Zjazd trwa ok. minuty, a na końcu o miejscu decydują różnice 0,06-0,07 sekundy. Każdy błąd, nasz na rozepchaniu, czy pilota w wybraniu złej linii toru na wirażu, to już strata. Start jest najtrudniejszy. Mamy ok. 50 metrów, aby jak najszybciej rozepchać boba i zapakować się do niego - mówi Arnold Zdebiak.

    Iwona Guzowska: Czuję się dojrzałym człowiekiem



    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    WIDEO: Letnica 3.0. Obok stadionu zbudują oceanarium za 450 milionów! [materiał partnera]

    WIDEO: Letnica 3.0. Obok stadionu zbudują oceanarium za 450 milionów! [materiał partnera]

    POLECAMY:

    POLECAMY: "Sekrety gdyńskich kamienic" - do kupienia w naszej księgarni

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!

    Program MiauCzat. Fit Lovers w nowym programie!