Arka Gdynia zrehabilituje się w meczu z GKS-em Katowice?

Janusz Woźniak
Żółto-niebiescy rozpoczynają serię trudnych wyjazdów
Żółto-niebiescy rozpoczynają serię trudnych wyjazdów Tomasz Bołt
Przed piłkarzami Arki trzy z rzędu szalenie trudne mecze wyjazdowe. Już w środę o godzinie 17 podopieczni trenera Pawła Sikory zagrają z GKS w Katowicach. W sobotę czeka ich mecz w Łęcznej, a za tydzień wizyta w Bełchatowie. To jakby trzy egzaminy, które w krótkim czasie mogą zweryfikować sportowe cele żółto-niebieskich. Do zdobycia, ale i stracenia, dziewięć punktów. Każdy punkt wywalczony w tych trzech najbliższych meczach będzie miał ogromną wartość.

We wtorek rano gdynianie trenowali jeszcze na swoim boisku, a później klubowa kadra wsiadała do autokaru i udała się na Śląsk. Po meczu w Katowicach drużyna nie wróci do Gdyni, tylko przeniesie się do Krakowa. Pod Wawelem gdynianie potrenują do piątku, aby przenieść się jeszcze tego dnia do Lublina. A stamtąd już w sobotę, na mecz z Górnikiem w Łęcznej. Oba najbliższe spotkania Arki będzie można zobaczyć w transmisji w Orange Sport.

Katowiczanie pod wodzą nowego trenera Kazimierza Moskala wygrali w ostatniej kolejce z Energetykiem Rybnik 2:1. Wprawdzie kibice GKS już nie szokowali przed tym sezonem transparentem "Ekstraklasa albo śmierć", ale w tym klubie plan powrotu do krajowej elity obowiązuje od lat. Zresztą podobnie jak w Gdyni. Wydaje się, że GKS przetrwał najtrudniejszy w ostatnim czasie kryzys finansowy, a w minionym tygodniu pozyskał znaczącego sponsora. Teraz potrzebne są punkty i marsz w górę tabeli.

A ten cel łączył będzie w środę oba zespoły. Arka, wygrywając, może dołączyć do ścisłej czołówki. Gospodarzy wygrana przesunęłaby na szóstą lokatę.

Co muszą zrobić gdynianie, aby scenariusz dzisiejszego meczu ułożył się zgodnie z ich życzeniami? Na pewno zagrać lepiej niż w dwóch ostatnich meczach przed własną publicznością, w których - po przykrej porażce z Okocimskim 1:2 i remisie 0:0 z Miedzią - stracili aż pięć punktów. Myślę, że w obu tych spotkaniach żółto-niebieskim zabrakło potrzebnej do sukcesu pozytywnej agresji i determinacji. Przykro to pisać, ale nieomal nic do gry zespołu nie wnosi ostatnio Marcus da Silva, zagubiony - a ostatnio nawet nieobecny w składzie - jest Mateusz Szwoch. Tymczasem obaj mają zdolności do gry kreatywnej. Jeżeli jednak są bez formy, stają się "hamulcowymi" w poczynaniach Arki.

- Na różny sposób można diagnozować nasze ostatnie problemy - przyznaje trener Sikora. - Mają one jednak wspólny mianownik. Nie wygrywamy. To jest główny powód do zmartwienia. Ale też to nie powód, aby wpadać w panikę. Wierzę, że potrafimy się z tego otrząsnąć i znowu seryjnie zdobywać punkty - przekonuje gdyński szkoleniowiec.

Czy tej poprawy należy się spodziewać już w Katowicach?

- Skoro nam nie idzie, to pewne zmiany w składzie wydają się konieczne. I takie dziś będą. Na pewno GKS po słabszym początku sezonu zaczął grać lepiej i na boisku czeka nas ciężka przeprawa. Nie oznacza to, że nie możemy dzisiaj wygrać. A punkty są nam bardzo potrzebne, aby czołówka tabeli nie odjechała nam na dłużej - zapewnia "Dziennik Bałtycki" trener Sikora.

Z trzech najbliższych ligowych rywali mimo wszystko właśnie w środę żółto-niebieskim powinno być stosunkowo najłatwiej sięgnąć po komplet punktów.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie