Arka Gdynia wreszcie się doczekała. Żółto-niebiescy w siódmej kolejce wygrali po raz pierwszy w tym sezonie [zdjęcia]

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Arka Gdynia - Górnik Zabrze Fot. Przemysław Świderski
Pierwsze, upragnione zwycięstwo w tym sezonie w PKO Ekstraklasie odnieśli piłkarze Arki Gdynia. Żółto-niebiescy pokonali u siebie 1:0 (0:0) Górnika Zabrze.

Tym samym udanym okazał się powrót do Arki jej lidera z końcówki ubiegłego sezonu, Marko Vejinovica. Zawodnik ten szybko udowodnił, że jest w stanie „poukładać” grę arkowców i spowodować, że będą mocniej, niż dotychczas, punktować w lidze.

Zawodnicy Arki już w pierwszej połowie mogli objąć prowadzenie, jednak dwóch bardzo dobrych okazji do objęcia prowadzenia nie wykorzystał Maciej Jankowski. Najpierw po zagraniu Dawita Schirtladze, który dobrym występem po wejściu na zmianę w poprzednim meczu przeciwko Cracovii wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, skrzydłowy żółto-niebieskich przegrał pojedynek z Martinem Chudym. Słowak z najwyższym trudem zdołał obronić strzał „Jankesa”. Cztery minuty później Jankowski po zagraniu Damiana Zbozienia uderzył tuż obok słupka.

CZYTAJ TAKŻE: Piekne polskie cheerleaderki

Trzeba jednak przyznać, że w pierwszej odsłonie także zawodnicy Górnika mieli dogodne okazje, aby pokonać Pavelsa Steinborsa. Łotysz już po kilku minutach gry musiał wykazać się umiejętnościami, broniąc strzał Igora Angulo. Hiszpan ponownie przegrał pojedynek z golkiperem Arki już w doliczonym czasie pierwszej połowy.

Gdynianie, rozochoceni niezłą grą, w drugiej połowie jeszcze podkręcili tempo i coraz częściej zaczęli meldować się pod polem karnym Górnika. Efekt przyniosło to już w 55 minucie, kiedy dośrodkowanie Adama Marciniaka pięknym strzałem z woleja sfinalizował Dawit Schirtladze. Dobrze grający Gruzin mógł też wypracować w tej części gry okazję rezerwowemu Mateuszowi Młyńskiemu, który po jego zagraniu o centymetry minął się z piłką. Górnik odgryzł się groźną okazją, nie wykorzystaną przez Przemysława Wiśniewskiego oraz zagraniem Jesusa Jimeneza, które odbił Steinbors.

W samej końcówce meczu goście odkryli się, dążąc za wszelką cenę do wyrównania. Po przechwycie piłki mógł to wykorzystać Michał Nalepa, który jednak przegrał pojedynek z Chudym. Ta zmarnowana sytuacja nie zmieniła już jednak losów spotkania i arkowcy po końcowym gwizdku sędziego po raz pierwszy od wielu tygodni mogli podnieść ręce w geście triumfu.

Lotta Lemon - piękna trenerka personalna zachwyca i inspiruje tysiące ludzi

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pertkiewicz,to zwyciestwoto jest deykacja z przestroga dla ciebie,zeby juz cie z zadnego klubu nie musieli wyrzucac.W pilce noznej i byciu prezesem klubu z tradycjami,chodzi glownie o ciagle podnoszenie poziomu sportowego i jakosci pilkarskiej,a nie zycie bez planu od sezonu do sezonu i jakos to bedzie.I nie tylko kasa zeby sie zgadzala i przedewszystkim ,jako transfery to tylko byle jaki szrot,ale ZA DARMO.Zapamietaj to sobie,bo kibice jeszcze dlugo ci nie wybacza,tych lat upokorzen (miedzy innymi ciagle porazki w derbach)A wogole to brawo chlopaki.brawo Marco,oby tak dalej i bedzie dobrze....

Dodaj ogłoszenie