Arka Gdynia walczy z Ruchem Chorzów na śmierć i życie

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Pawel Relikowski / Polska Press
To będzie bój o wszystko. Jest niemal pewne, że po meczu Arki Gdynia z Ruchem Chorzów poznamy pierwszego spadkowicza z ekstraklasy.

W złym dla obu rywali wariancie nawet obie jedenastki mogą już pożegnać się z ligą. Takie właśnie emocje w sobotę o godz. 18 czekają na kibiców na Stadionie Miejskim przy ul. Olimpijskiej, gdzie zmierzą się drużyny, zajmujące przedostatnią i ostatnią lokatę w tabeli. Ruch Chorzów do czternastego obecnie Górnika Łęczna traci aż cztery punkty, więc myśląc o utrzymaniu w sportowej walce na boisku musi nie tylko wygrać, ale także liczyć, że podopieczni Franciszka Smudy nie zwyciężą w tym samym czasie u siebie z Zagłębiem Lubin. W nieco lepszej sytuacji jest Arka, jednak także i w Gdyni nikomu nie jest do śmiechu. W przypadku porażki gdynian i zwycięstwa Górnika także żółto-niebiescy zaledwie po roku od awansu żegnają się z ekstraklasą. Jeśli zremisują, bądź zwyciężą, czeka ich jeszcze 2 czerwca kolejny mecz o życie z Zagłębiem w Lubinie. Dopóki są ciągle szanse na utrzymanie, zawodnicy Arki deklarują, że się nie poddadzą.

- Wiemy, jak wiele mamy do stracenia i nie odpuścimy do samego końca - mówi Adam Marciniak. - Tego wszyscy mogą być pewni. W rok po awansie nikt nie chce być znów w pierwszej lidze.

Arka w wyraźnie, aż 1:4 przegranym spotkaniu przeciwko Śląskowi Wrocław na wyjeździe zaprezentowała się słabo i popełniła kuriozalne błędy w obronie. Mimo to do jutrzejszego starcia z Ruchem przystępuje w roli faworyta. To dlatego, że „Niebiescy” prezentują się jeszcze mizerniej od podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego. Dość tylko napisać, że chorzowianie przegrali w trzech ostatnich meczach, tracąc przy okazji aż 11 bramek i nie strzelając żadnej. Generalnie na zwycięstwo czekają od 10 kolejek. W międzyczasie w związku z fatalną sytuacją finansową klubu, w geście protestu odszedł szkoleniowiec Waldemar Fornalik. Z kolei kontrakt młodzieżowego reprezentanta Polski Patryka Lipskiego rozwiązany został z winy Ruchu. Okazało się też, że klub prawdopodobnie zataił długi, nie wypłacone premie za zeszły sezon, co poskutkowało zawieszeniem licencji na występy w ekstraklasie i pierwszej lidze. To wszystko skłania ku jednemu tylko wnioskowi. Jeśli piłkarze Arki nie zdołają jutro pokonać nawet tak słabego, rozbitego przeciwnika, bez względu na wydarzenia w Łęcznej ostatecznie udowodnią, że nie nadają się i nie zasługują na grę w ekstraklasie.

Żółto-niebiescy do meczu z Ruchem przygotowywali się we wtorek i środę na obiektach hotelu Mistral Sport w Gniewinie. W czwartek zaliczyli natomiast trening zamknięty na płycie głównej Stadionu Miejskiego w Gdyni. Leszek Ojrzyński radzić będzie musiał sobie jutro bez Dominika Hofbauera. Austriak niestety pauzuje za kartki.

PZPN nie zatwierdził reformy ekstraklasy. "Jestem zwolennikiem 18 zespołów i 34 meczów, bez żadnego podziału na grupy"

Press Focus/x-news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie