Arka Gdynia uległa w Gliwicach mistrzowi Polski. Sytuacja gdynian w tabeli robi się coraz mniej ciekawa

szad
Arka była zdecydowanie gorsza od mistrza Polski i przegrała w Gliwicach. Arkadiusz Gola
Po bezbarwnej grze piłkarze Arki Gdynia przegrali w środę 0:1 (0:1) wyjazdowy pojedynek z Piastem Gliwice. Porażka z mistrzem Polski przybliża ich niestety do spadku z PKO BP Ekstraklasy.

Arka przystąpiła do meczu z Piastem pod sporą presją. Gdynianie mieli świadomość, że dzień wcześniej Wisła Kraków wygrała niespodziewanie derby i uciekła żółto-niebieskim w tabeli już na pięć punktów. Podopieczni trenera Aleksandara Rogica zdawali zatem sobie sprawę, że ewentualna porażka jeszcze mocniej skomplikuje ich sytuację w tabeli. Arkowcy musieli radzić sobie bez pauzującego za nadmiar kartek Adama Marciniaka, kapitana zespołu. Na lewej obronie zastąpił go Jakub Wawszczyk. Do podstawowej jedenastki wrócili natomiast Maciej Jankowski i Michał Nalepa.

Arka w pierwszej połowie nie prezentowała się jednak jak zespół, który jest zdeterminowany, aby za wszelką cenę sięgnąć po trzy punkty. Gospodarze poczynali sobie lepiej na fatalnej jakości boisku i kontrolowali grę. Zawodnicy Piasta kilka razy niepokoili Pavelsa Steinborsa, jednak Łotysz radził sobie z uderzeniami gospodarzy. Ale w 29 minucie meczu był bezradny, kiedy Jorge Felix trafił w słupek, a Piotr Parzyszek dobił piłkę do siatki. Arka w tym momencie musiała już odrabiać straty, ale w żaden sposób nie była w stanie zagrozić gospodarzom. Gra gdynian nadal wyglądała mizernie, a golkiper Piasta Frantisek Plach był bezrobotny. Taka sytuacja utrzymała się do przerwy.

**

- Jeśli chcemy się utrzymać, to tak nie można grać – podsumował postawę Arki w pierwszej połowie Michał Nalepa.

**

Jeśli jednak kibice Arki, którzy tym razem zasiedli na stadionie w Gliwicach, spodziewali się, że w drugiej części spotkania gdynianie rzucą się do odrabiania strat, to się mylili. Nadal Piast kontrolował wydarzenia na boisku, a gdynianie byli bezradni. Na dodatek w 53 min. gry kontuzji doznał Frederik Helstrup, którego zastąpić musiał na placu gry Luka Marić. Siedem minut później żółto-niebiescy mówić mogli o wielkim szczęściu, gdyż atomowe uderzenie Martina Konczkowskiego wylądowało tuż obok okienka bramki Pavelsa Steinborsa i zatrzepotało na bocznej siatce bramki.

Gdynianie poważniej zagrozili gospodarzom dopiero w 79 minucie. Marko Vejinovic zdecydował się na strzał z dystansu, a Plach choć uderzenie było mało precyzyjne, miał kłopoty z jego wybiciem. Trzeba przyznać, że żółto-niebiescy ożywili się w końcówce meczu, gdyż chwilę później dobrego zagrania w pole karne Nemanji Mihajlovica nie wykorzystał Maciej Jankowski. Podający w tej sytuacji Serb miał okazję do wyrównania na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Po rozegraniu piłki z Dawitem Schirtladze uderzył jednak wysoko nad poprzeczką.

Euro 2020 przełożone na kolejny rok!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie