Arka Gdynia traci punkty i obrońcę. Żółto-niebiescy przegrali drugi mecz z rzędu w Lotto Ekstraklasie [zdjęcia]

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Arka Gdynia - Pogoń Szczecin Fot. Piotr Hukało
Trwa niemoc gdyńskiej Arki w starciach z Pogonią Szczecin. Gdynianie przegrali wczoraj z „Portowcami” ósmy pojedynek z rzędu, ulegając ekipie z województwa zachodniopomorskiego 2:3 (2:1). Arka straciła nie tylko punkty, ale także kolejnego z podstawowych obrońców, Frederika Helstrupa, który w drugiej połowie zszedł z kontuzją z boiska. Duńczyka zastąpił na placu boju Adam Danch.

Spotkanie rozpoczęło się od patriotycznych akcentów, związanych ze zbliżającą się rocznicą stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Kibice odśpiewali hymn narodowy, a zawodnicy wyszli na boisko z biało-czerwonymi opaskami na ramionach. W szeregach Arki zabrakło kontuzjowanych Luki Marica i Aleksandyra Kolewa. Na szczęście do pełni zdrowia doszedł już Damian Zbozień, który pauzował w poprzednim spotkaniu ligowym przeciwko Lechii Gdańsk. Arce po przegranych derbach bardzo zależało, aby wygrać, a przed meczem trener Zbigniew Smółka podkreślał, że na własnym stadionie w ekstraklasie należy bezwzględnie zwyciężać.

To jednak Pogoń rozpoczęła pojedynek przy ul. Olimpijskiej z większym animuszem, próbując nękać bramkarza Arki Pavelsa Steinborsa uderzeniami z dystansu. Dość szybko, bo już w 17 minucie meczu, jedna z takich prób w wykonaniu Adama Buksy okazała się skuteczna.

Arka na wyrównanie kazała czekać swoim kibicom tylko siedem minut. Po wywalczeniu piłki przez Michała Nalepę i dość przypadkowym zagraniu w pole karne o futbolówkę powalczył Maciej Jankowski, a sędzia uznał, że było on faulowany przez Sebastiana Walukiewicza. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Michał Janota.

Żółto-niebiescy podwyższyli w 37 minucie gry. Znakomite zagranie Mateusza Młyńskiego wykorzystał Luka Zarandia, który wybiegł sam na sam z bramkarzem i pokonał Łukasza Załuskę. Pod koniec pierwszej połowy doszło na boisku do przepychanek na skutek mało sportowej zagrywki ze strony zawodników Pogoni. Adam Deja widząc, że jeden z „Portowców” leży na boisku, wybił piłkę za linię boczną. Goście nie oddali jednak futbolówki, jak to jest w zwyczaju, tylko wyrzutem z autu postanowili zaskoczyć obronę gospodarzy, co rozsierdziło zawodników żółto-niebieskich.

Po przerwie jako pierwsi uderzyli arkowcy, lecz w 54 minucie Zarandia trafił tylko w słupek. Dużo skuteczniejsza była szczecińska Pogoń. Trzy minuty później Buksa ponownie pokonał Steinborsa z dystansu. Goście w 64 min. objęli prowadzenie, kiedy strzał z rzutu wolnego Radosława Majewskiego, obroniony przez Steinborsa, dobił Spas Delew.

W 75 min. po dośrodkowaniu Janoty z rzutu rożnego doskonałą sytuację na wyrównanie zmarnował Adam Marciniak.

Kolejną okazję do strzelenia bramki gospodarze mieli na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Po składnej akcji prawą flanką strzał Zarandii obronił Załuska, a dobitkę Rafała Siemaszki zablokował jeden z obrońców.

Arce w piątkowym meczu z Pogonią na pewno nie można odmówić ambicji. Gospodarze pokazali kibicom kilka ciekawych akcji, strzelili dwa gole. Tego wieczoru na nieźle dysponowanych gości było to jednak za mało.

Michał Janota, Pavels Steinbors i Adam Marciniak po porażce z Lechią Gdańsk

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

...

Na całym Pomorzu Arka na dnie!

Dodaj ogłoszenie