Arka Gdynia szykuję się na derby. "Nikt nie ma prawa odstawić nogi"

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
W obozie gdyńskiej Arki pełna mobilizacja przed sobotnim spotkaniem derbowym z Lechią o godz. 18 na Stadionie Energa Gdańsk.

Żółto-niebiescy planują podejść do tego meczu spokojniej, niż do przegranego 3 listopada starcia w Gdyni. Przyznają, że byli wówczas przemotywowani, a presja spętała im nogi. Arka zagrała brzydko, bez pomysłu i popełniła fatalny błąd w doliczonym czasie gry, bezlitośnie wykorzystany przez Flavio Paixao. Meczowi towarzyszyło mnóstwo złych emocji, zarówno w trakcie gry, jak i przed spotkaniem. W ironicznych słowach za pośrednictwem mediów „pozdrawiał” strzelca bramki i jego brata Krzysztof Sobieraj, kapitan gdynian. Tym razem gdynianie chcą udowodnić swoją postawą przede wszystkim na murawie, że zasługują na prymat w Trójmieście.

- Wychodzę z założenia, że mniej człowiek powinien mówić, a więcej robić na boisku - mówi Michał Nalepa, pomocnik Arki. - Tak to powinno wyglądać. Im więcej piłkarz gada, tym mniej skupia się na graniu. Mecz jest o podwójną stawkę, bo kibice oczekują zwycięstwa. Dlatego będziemy walczyć. Mam jednak nadzieję, że podejdziemy do tych derbów lepiej, niż do ostatniego starcia z Lechią i rozstrzygniemy je piłkarsko. Stać nas na to, bo jesteśmy dobrą drużyną. Żałuję jedynie, że nie będziemy mogli poczuć wsparcia naszych kibiców, bo to zawsze pomaga. Będziemy grać sami przeciwko całemu stadionowi. Mocno jednak wierzę, że i tak damy radę.

Trener Arki Leszek Ojrzyński żartował wczoraj, że zafunduje swoim graczom sparingi na rękawice w szatni, aby nieco spuścić z nich energię i nie dopuścić do przemotywowania, jak to stało się w listopadzie. Z drugiej strony wymagał będzie od zawodników walki.

- Nikt nie ma prawa odstawić nogi - podkreśla Leszek Ojrzyński.

Szkoleniowiec Arki żałuje jednak, że dziś na stadionie w Gdańsku sędzia nie będzie miał do dyspozycji systemu VAR, umożliwiającego obejrzenie powtórek w kontrowersyjnych sytuacjach. Ojrzyński zdradził, że był skłonny nawet zgodzić się na przełożenie derbów na niedzielę, aby tylko wóz VAR mógł być obecny na gdańskim Energa Stadionie. - W meczu w listopadzie należał nam się ewidentny rzut karny - mówi trener Arki. - Mimo dostępu do powtórek nie został podyktowany. Teraz systemu VAR nie ma, z czego nie jestem zadowolony, bo zaczął on coraz lepiej funkcjonować. Gdyby w Gdyni został podyktowany dla nas rzut karny i byśmy go wykorzystali, Lechia musiałaby się otworzyć i spotkanie mogło potoczyć się inaczej. Mam nadzieję, że przy okazji rewanżu w Gdańsku sędziowie będą w formie, wykonają swoją robotę bardzo dobrze i kontrowersji nie będzie.

Choć arkowcy chcą podejść do derbów znacznie spokojniej, niż w listopadzie, to trener Ojrzyński przyznał, że niektórych zdarzeń z brutalnego pojedynku na stadionie miejskim nie da się szybko wymazać z pamięci. Już na samym początku gry Paweł Stolarski spiął się z Rafałem Siemaszko. Z kolei Błażej Augustyn po gwizdku sędziego z bliska kopnął piłką w głowę leżącego na murawie Patryka Kuna. Wielu ekspertów uznało po meczu, że zrobił to z premedytacją i powinien w związku z tym obejrzeć być może nawet czerwoną kartkę.

- Patryk Kun na pewno pamięta to zdarzenie - mówi Leszek Ojrzyński. - Zawodnicy, którzy byli na murawie, także. Według mnie to było niesportowe zachowanie. Augustyn potem nawet nie przeprosił. Ale to jest już historia.

Szkoleniowiec Arki ma nadzieję, że do podobnych, przykrych zdarzeń w Gdańsku nie dojdzie. Dodaje też, że mimo aż sześciu miejsc różnicy w tabeli między jego zespołem, a Lechią, faworyta starcia derbowego nie ma.

- Na ostatni pojedynek do Gdyni Lechia przyjeżdżała rozbita 5:0 u siebie przez Koronę Kielce - mówi Leszek Ojrzyński. - Mimo to pozbierali się i zagrali na naszym stadionie zupełnie inaczej. Wiemy też, w jakiej byli sytuacji, bo dużą presję wywierali na nich kibice. Lechia to jest cały czas dobra drużyna. Powoli widać już efekty pracy nowego trenera. Dlatego w takiej sytuacji trudno jest wskazywać faworyta. My gramy jednak, aby przejść do historii, bo w dziejach ekstraklasy Arka nigdy jeszcze nie wygrała z Lechią. Pracuję w Gdyni już niemal rok i bardzo chciałbym tego dokonać.

Luka Zarandia strzelił bramkę w ostatnim, pucharowym spotkaniu Arki z Koroną Kielce. Gruzin chciałby powtórzyć ten wyczyn dziś w derbach.

- Długo czekam na trafienie w pojedynku ligowym, ale jakoś to mi nie idzie - mówi Luka Zarandia.

- Mam nadzieję, że się przełamię. Derby Trójmiasta są dla nas bardzo ważne, nie tylko ze względu na kibiców, lecz także fakt, że nadal mamy szansę na awans do górnej ósemki. Jestem obcokrajowcem, ale czuję taką samą odpowiedzialność za wynik, jakbym był wychowankiem Arki. Kibiców mogę zapewnić, że każdy z nas, kto tylko wyjdzie na boisko, da z siebie nie sto, a dwieście, czy nawet trzysta procent.

Piłkarze Lotto Ekstraklasy zagrali na boisku wirtualnym. Carlitos strzelił... samobója

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie