reklama

Arka Gdynia nie sprawiła niespodzianki w meczu z Legią Warszawa. Żółto-niebiescy większość meczu grali w osłabieniu [zdjęcia]

Szymon SzadurskiZaktualizowano 
Arka Gdynia - Legia Warszawa Fot. Przemysław Świderski
Nie doszło do niespodzianki na stadionie miejskim w Gdyni. Arka przegrała z warszawską Legią, będąc ekipą zdecydowanie gorszą od przyjezdnych. Gdynianie przez większość meczu grali z jednym zawodnikiem mniej w polu. Zespół w bezsensowny sposób osłabił Hiszpan Nando Garcia, który wyleciał z boiska za brutalny faul.

Trener Arki Aleksandar Rogić mówił przed wczorajszym spotkaniem, że szanuje Legię, ale nie boi się rywala. W porównaniu do ostatnio rozegranych meczów przeciwko Lechii Gdańsk i Śląskowi Wrocław trener żółto-niebieskich wzmocnił jednak szyki obronne, desygnując na plac gry aż pięciu defensorów. Azera Bušuladžica zastąpił w podstawowym składzie Adam Danch.

Arka od pierwszych minut spotkania nie nawiązała jednak równorzędnej walki faworyzowanym przeciwnikiem, pozwalając legionistom na zbyt wiele. W 5 min. gry po akcji z Pawłem Wszołkiem w dogodnej sytuacji znalazł się Luquinhas. Na szczęście dla Arki strzelił zbyt lekko, aby zaskoczyć Pāvelsa Šteinborsa. Łotysz nadal nie miał jednak łatwego życia.

CZYTAJ TAKŻE: Zobaczcie piękne partnerki piłkarzy Lechii Gdańsk

W stronę jego bramki nadlatywały kolejne uderzenia. W 8 min. interweniował po silnym strzale José Kanté. Po kwadransie gry ponownie instynktownie obronił uderzenie Gwinejczyka, tym razem głową. Dziesięć minut później z bliska próbował pokonać Łotysza Artur Jędrzejczyk.

Arka nie dość, że dała się zdominować, to po pół godzinie gry straciła Nando. Hiszpan został wyrzucony z boiska za atak od tyłu na André Martinsa. Choć Legia jeszcze mocniej przycisnęła, to gdynianie, dopiero grając w osłabieniu, zagrozili bramce golkipera Legii. Marko Vejinovica w ostatniej chwili ubiegł jednak Luís Rocha, a strzał Dawita Schirtladze był zbyt słaby i Radosław Majecki bez problemu go wyłapał.

Po zmianie stron można było z góry zakładać, że Arka skupi się przede wszystkim na defensywie. Trzeba przyznać, iż żółto-niebiescy bronili się dość umiejętnie. Nie oznacza to, że Legia nie miała okazji. W 65 min. Arvydas Novikovas uderzył z dystansu w poprzeczkę. Cztery minuty później Kanté strzelał głową z bliska, ale Šteinbors znowu był na posterunku.

CZYTAJ TAKŻE: Piękne polskie WAG's

Kiedy kibice Arki zaczęli powoli wierzyć, że ich ulubieńcom uda się już do końcowego gwizdka wybronić bezbramkowy rezultat, receptę na Łotysza znalazł rezerwowy Jarosław Niezgoda. Najskuteczniejszy w tym sezonie napastnik Legii otrzymał podanie od Luquinhasa, przy biernej postawie obrońców żółto-niebieskich wbiegł na pełnym gazie w pole karne gospodarzy i technicznym strzałem pokonał w 78 min. Šteinborsa.

W 89 min. po kolejnej akcji Niezgody gospodarzy mógł jeszcze dobić Martins. Strzał Portugalczyka w niewielkiej odległości minął słupek bramki gdynian.

Jeszcze w 93 min. w stronę bramki Majeckiego strzelał głową Maciej Jankowski, jednak futbolówka nie znalazła drogi do siatki.

Arka doznała wczoraj ósmej porażki w tym sezonie w PKO Ekstraklasie i jest na samym dnie ligowej tabeli. Gdynianie nadal sami utrudniają sobie życie nieodpowiedzialnymi zachowaniami na boisku. Ze Śląskiem sprezentowali dwie bramki rywalom. W starciu z Legią do ich porażki w ogromnym stopniu przyczynił się fakt, że przez ponad godzinę grać musieli w osłabieniu.

Arka kolejne spotkanie zagra w najbliższą sobotę przeciwko Wiśle w Krakowie. Biorąc pod uwagę okoliczności, jest to mecz, którego po prostu nie można przegrać. Będąca w dołku Wisła, która dziś wystąpi w Bełchatowie, mierząc się z Rakowem, wydaje się idealnym przeciwnikiem na przełamanie. Potem nastąpi przerwa na spotkania reprezentacji Polski, na którą trener Rogić czeka z utęsknieniem. Kontuzjowani są Frederik Helstrup, Santi Samanes, Michał Kopczyński, Mateusz Młyński, Adam Deja i Luka Marić. Niektórzy z nich zdołają wyleczyć się podczas pauzy w rozgrywkach.

Złoty but: Robert Lewandowski i Kamil Wilczek w czołówce

Press Focus

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zastanawia mnie kwestia kontrowersji, o których głośno, a o których prasa zapomina. Naprawdę chcecie chronić takie sędziowanie? Naprawdę czujecie, że to w porządku by nie wspomnieć, iż w powtórkach widać ewidentny rzut karny przed przerwą, a co za tym idzie czerwoną kartkę? Napisaliście, że Rocha ubiegł Marko, naprawdę ubiegł? Nie kopnął go i nie ściągał za koszulkę? Serio?

I Jędrzejczyk też nie ściągnął Jankowskiego przy próbie strzału?

Dziennikarstwo...

G
Gość

Rzsczywiscie Arka nie sprawdzila niespodzianki. Za to sprawil ja duet sedziowski Myć i Stefański/ VAR/

Dodaj ogłoszenie